P1070302

Nazywam się Joanna Janowicz i mieszkam w Poznaniu. Na co dzień jestem rzeczniczką prasową w Teatrze Polskim w Poznaniu. Wcześniej pełniłam funkcję PR Managera i redaktorki w serwisie społecznościowym lubimyczytać.pl i prowadziłam zajęcia z public relations i CSR na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu.

Na łamach Poczytalni publikuję recenzje książek i okołoliterackie impresje poświęcone przede wszystkim literaturze pięknej, podróżniczej i faktu, ale również esejom, publicystyce społeczno-ekonomicznej i komiksom.

Teksty o książkach, pisarzach i literaturze publikuję również w lubimyczytać.pl.

Kawy? Herbaty?

Reklamy

43 uwagi do wpisu “autorka

  1. witaj Matyldo :)

    cieszę się, że zdecydowałaś się na poznawanie mnie i mojego bloga :)

    a cudaka zmienić możesz poprzez utworzenie konta na wordpressie (bez konieczności zakładania bloga); jedną z opcji w profilu jest wgranie własnego obrazka.

    pozdrawiam ciepło

  2. Trafiłam tu przez przypadek (Ewy Chylak-Wińskiej i Jej książki o Afryce Kapuścińskiego). Jakże zrobiło mi się ciepło czytając o księgarniach Portugalii, a zwłaszcza o Livraria Lello…
    Ukłony i serdeczności Autorce,
    która wydaje się mi być bratnią duszą

  3. -> rzeczy:
    bardziej – bo na żywo,
    ale poza tym tak samo..
    znać miejsce, o którym się czyta, czy czytać, a potem sprawdzać? lubię z tym eksperymentować : )

  4. Małgorzato,

    bardzo mi miło – dziękuję. Być bratnią duszą to zawsze dla mnie przyjemność – nazwijmy ją – odkrywcza (bo być odkrytym i odkryć, i trochę się tym zdumieć) i wielki komplement.

    Wszystkiego dobrego!

  5. Też jestem z Poznania. Ładny cytat u Pani znalazłem. Tak na moje wszystko ok, ale za bardzo skojarzone sa tu ksiązki z tymi wszystkimi herbatkami, czekoladkami itp. Zalatuje wysubliomwanym acz cięzkim kinsumeryzmem. Kto na Panią tyra? Mimo to dobór autorów należy pochwalić. Dobrzez. ze panienki czytają Witkacego.

    krzypa

  6. Szansonistko,
    zatkało mnie :o) Ja tego podobieństwa w sobie nie dostrzegam! I wcale nie czuję się urażona ;)

  7. Tylko herbata, kawy nie znoszę i nie pijam. Z tym, że akurat nie jestem smakoszem zielonych i różnych udziwnionych – z dodatkami cytryn, cynamonu lub bawolego nawozu.
    Pijam czarną herbatę Keemun (różnie się piszę jej nazwę) a najlepsza jest z Wietnamu, choć chińska także smakuje.

  8. Zapraszamy na herbatę do naszej kamienicy. A właściwie na kawę, bo w niej się specjalizujemy. Udało nam się już ułożyć książki na nowiutkich regałach, dokonawszy jednocześnie „zaślubin” naszych bibliotek (choć nie był to akt aż tak piękny w swym dramatyzmie, jak ten opisany w książce „Exlibris” Anne Fadiman).

    1. Witajcie Kamienicznicy! Ja również (z niezmiennym upodobaniem) żyję w kamienicy, tylko w przeciwieństwie do Was ( zrozumiałam z tego krótkiego wpisu, że dopiero zaczynacie kamieniczne bytowanie) trwa to już wstydliwie długo. Rozczuliła mnie wzmianka o „Ex librisie” A. Fadiman…Mam nadzieję, że poznaliście także jej inny zbiór esejów (wydany niedawno przez Znak) pt. „W ogóle i w szczególe”? Jeśli nie, to polecam. Zwłaszcza esej „Kawa”, który zapewne wyda się ciekawy dla wielbicieli ciemnego trunku. Pozdrawiam czule i życzę ciekawych kamienicznych chwil. Ach, jeszcze coś! Nie przesadzajcie z rozwojem Waszej połączonej biblioteki, bo stropy w starych kamienicach nie muszą być w dobrym stanie! Wiem coś o tym!

  9. Mmm, podoba mi się tu u Ciebie, trafiałam już kilka razy, dziś przeczytałam od deski do deski i będę wracać.
    Niech żyje herbata! :)

  10. Ach, więc tu jesteś Książkowa Siostro! Przez przypadek trafiam do Twojej „Poczytalni” i… dobrze mi tu. Będę odwiedzać. NA PEWNO! Zerkam na spis tytułów z ostatnich miesięcy. Wiele z nich to także „moje” książki! Pisanie o nich też jakby trochę moje. Cieszę się. Pozdrawiam.

  11. Dear Joanna,
    Pani mnie nie zna. Pisze bo znalazlem te strone przypadokowo. Czy zna pani angielski? Jezeli tak to moze zechce pani zrecenzowac moja ksiazke. Jezeli nie to moze zna pani kogos ktoby zechcial to zrobic. Moje usilki zainteresowania wydawinicw Polskich ta ksiazke spalily na niczym.

    W jakim stopniu jest to zwiazane z moimi ograniczaniami literackimi? W jakim stopniu jest to zwiazane z moja polityczna tematyka? Nie wiem jak odpowiedziec na te pytania. Ale bardzo bym chcial wiedziec jak znawcy odpwiedieli by na nie.

    Tak czy inachej, uwazam ze ksiazka ta (moj zyciorys) zasluguje na uwage w Polsce, nawet jesli daleka jest one idealow literackich. Oto jeden fragment, przetlumaczony na polski

    http://www.twojaeuropa.pl/1829/ludwik-kowalski-pamietnik-bylego-komunisty

    A oto cala ksiazka po angielsku

     http://csam.montclair.edu/~kowalski/life/intro.html

    Usilki zainteresowania amerykanskich wydawnicw tez nie byly dotychczas skuteczne. Ale ja nie trace nadzei. Ponizej jest jeden z wielu przykladow mojej dzialalnosci intrnetowej (po angielsku).

    = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

    Self-publishing is good, for an unknown author, when s/he already knows who the readers will be (family members, students, etc.) But I would not recommend it to anyone who wants to reach a wider audience. Last December I self-published „Tyranny to Freedom: Diary of a former Stalinist.” It has been available on http://www.amazon.com (and positively reviewed by several readers) but the number of copies sold is negligible. Bookstores do not order self-published books written by unknown authors. Finding a reputable publisher (a very difficult task indeed) is the only way to proceed.

    Disappointed by the situation, I decided to „compete with myself.” I improved the book a little (based on comments made by readers), changed the title, and made it freely available over the Internet. Fortunately, I can afford to do this; my goal was to leave a testimony, not to support myself.

    The new title is “Diary of a Former Communist: Thoughts, Feelings, Reality.”

    The link to this FREE on-line book is

          http://csam.montclair.edu/~kowalski/life/intro.html

    It is based on a diary kept between 1946 and 2004 (in the USSR, Poland, France and the USA).

    I would very much appreciate it if you could share the link with others who might be interested. Perhaps someone will review these books somewhere. Let me know.

    Ludwik Kowalski
    Professor Emeritus
    Montclair State University (USA)
    kowalskiL@mail.montclair.edu

    = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

    P.S.
    Bardzo rzadko mam okazje do pisania po polsku. Przepraszam za mozliwe bledy. Pozatym moja maszyna liczaca nie ma klawisz na polskie litery. Ale moj ekran pokazuje je poprawnie.

  12. zielonej, mocnej, koniecznie bez cukru;

    Twojego bloga znalazłam, szukając informacji o M. Frischu i myslę, ze będę tu często zaglądać.
    A to z Frischa:
    Każdy człowiek prędzej czy później wymyśla sobie historię, którą uważa za swoje życie.
    Pozdrawiam :)

  13. O z Poznania! I byłaś na spotkaniu z A. Wójcińską i W. Nowakiem! I piszesz do „Lektur…”.
    Herbata zatem koniecznie. Tylko rodzi się pytanie kiedy? :)
    Serdeczności na wiosnę, no i lato :-)

    1. Jestem – i byłam – i piszę :) witam serdecznie w moich wirtualnych progach i zapraszam na herbatę. Jakieś specjalne preferencje? ;)

  14. Przeczytałem teraz kilka Twoich starszych tekstów – tym bardziej wzrósł żal, że tak mało piszesz ostatnio… zadowalając się (?) właściwie zamieszczaniem cytatów i fragmentów książek.

  15. Zadowalając się to niewłaściwe słowo w tym przypadku. Przystając, zgadzając się na mniejsze – lepiej trafia w to, o co chodzi. Nie będę biadolić na brak czasu, bo nie o to w sumie chodzi; ostatnio bardziej się przyglądam, niż piszę. Jeśli to starczy za wyjaśnienie. A jeśli nie wystarczy, to dodam, że piszę, ale gdzie indziej. Coś za coś.

    Swoje starsze teksty czytałam całkiem niedawno. Ze zgrozą, och z jaką zgrozą i z jakim, a co tam, powiem, wstydem. Głównie dlatego że wiele opinii mi się przewartościowało. Ale też kwestia smaku. Dobrze, że idzie się naprzód.

  16. Nie jest Ci żal, że – idąc z prądem asocjalnych zbiorowości – zafejsbukowałaś to piękne miejsce na śmierć? przecież włożyłaś przedtem tyle trudu aby nie było zwyczajne, byle jakie, masowe?

    Bo jakże się można spotkać (pod tekstem) i podzielić (ewentualną) refleksją skoro wszyscy przekrzykują się zupełnie gdzie indziej? Tam, gdzie na wplecioną w tekst refleksję miejsca nie ma?

    Fejsbuki są nie tylko wrogiem linearnej narracji (innej nie ma), fejsbuki tego świata każą przypomnieć sobie UBIKa.

    Szkoda się stało.

  17. Nie jest mi żal zafejsbukowania na śmierć – bo moim zdaniem nie miało ono miejsca.

    Owszem, ostatnio bardziej się udzielałam na fejsbuku, jeśli wrzucanie krótkiego cytatu można nazwać udzielaniem się. Nie sądzę. Śmierć Poczytalni, jeśli taka pompatyczność wchodzi w grę, jeśli można już śmierć stwierdzać, też nie sądzę, myślę raczej: drzemka, myślę raczej: śpiączka, a zatem w śpiączkę Poczytalnia zapadła z zupełnie innego powodu. Nie dlatego że gdzie indziej przeniosłam (ewentualną) rozmowę i (ewentualną) refleksję, lecz dlatego, że nie chce mi się pisać. A niechęć do pisania już zupełnie, ale to zupełnie nie wiąże się z fejsbukiem. Wręcz przeciwnie. Ze wszystkim tym, co dzieje się poza fejsbukiem.

    Ba! Zaryzykuję prognozę: jeśli kiedyś powrócę do pisania tutaj, to właśnie dzięki tym mikropublikacjom na fejsbuku, gdzie wszyscy się zakrzykują i gdzie nie ma linearnej, jedynej możliwej narracji.

  18. Minęło trochę czasu. Troszkę ruszyło, co ogólnie rzecz biorą jest dobre. Przynajmniej z mojego punktu widzenia.

    Dzięki Fb? Pytam, bo ciekawe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s