Zapach mężczyzny, Agneta Pleijel

agneta pleijel_fot patty pajak
Agneta Pleijel | Fot. Patty Pajak

77-letnia szwedzka pisarka patrzy wstecz na swoje życie. Najpierw sięga pamięcią do dzieciństwa i przypomina sobie, jak trudno było być dziewczynką chcącą wszystkich zadowolić. Później, w kolejnej autobiograficznej powieści przygląda się sobie młodej – kobiecie tuż po studiach, ambitnej, zmagającej się z wysokimi wymaganiami wobec siebie, początkiem kariery i z kolejnymi mężczyznami, z którymi nie może się porozumieć.

Dziś o dwóch książkach pięknie wydanych przez Karakter: „Wróżbie” i „Zapachu mężczyzny” Agnety Pleijel. Wspaniała, niezwykle czysta proza.

Na końcu, kiedy spogląda się wstecz, pisze Schopenhauer, wszystko wydaje się wzorem, swego rodzaju kluczem. Jakby nic nie mogło się odbyć inaczej, niż się odbyło. Natomiast w pierwszej połowie życia wszystko zdaje się składać z przypadków i zbiegów okoliczności. Tam się znajdowałam: na początku życia.

Gdy poznajemy narratorkę „Zapachu mężczyzny”, wiemy, że większość życia ma już za sobą. Wiemy, że jest pisarką, która może sobie pozwolić na to, by zajmować się wyłącznie pisaniem. Porządkuje wspomnienia. „Wspomnienia to te ślady, które mamy”.

Wiemy, że jest tą samą Netą, którą poznaliśmy w książce „Wróżba”, początkowej części jej autobiograficznego cyklu. Poznaliśmy ją tam jako dziewczynkę, najstarszą z sióstr, dziecko nieszczęśliwego małżeństwa, które jednak nie potrafi się rozejść. Przeskanowaliśmy z nią dzieciństwo i dorastanie w poszukiwaniu skaz, które będą z nią prawdopodobnie do końca życia.

agneta pleijel szefowa dzialu kultury 1977
Agneta Pleijel w czasach, gdy była redaktorką Aftonbladet, 1977.

Wiemy, że tym razem, w kontynuacji „Wróżby”, książce „Zapach mężczyzny”, Agneta Pleijel opowie o młodości, o swojej relacji z ojcem, z którym nie zawsze dobrze jej się układało, i o innych mężczyznach, z którymi próbowała bezskutecznie stworzyć związki. Z powidoków będzie rekonstruować swoje początki, wydarzenia, które wpłynęły na to, kim teraz jest. Wydarzenia, które często w momencie dziania się były bolesne, niepotrzebne, najczęściej bezsensowne.

Teraz, gdy patrzy na nie z perspektywy przeżytych lat, układają się w logiczny, spójny ciąg. Dostrzega w nich sens. Opowiada o nich klarownie, czysto, przy użyciu precyzyjnych, nieskazitelnych zdań. Co nie znaczy, że bez emocji. Czasem nie może się powstrzymać i ujawnia się – ona, współczesna dojrzała Agneta, uznana szwedzka pisarka – w toku opowiadanych wydarzeń. Chciałaby sobie samej z przeszłości doradzić, powiedzieć coś pokrzepiającego, dodać odwagi. Ale może tylko patrzeć na przeszłość z bezużyteczną wszechwiedzą, gdy stara się ją uporządkować.

Możliwe, że najbardziej poruszająca dla mnie była ta perspektywa – oglądanie się wstecz ze świadomością, jak to wszystko się dalej potoczy. Czy decyzje kiedyś podjęte okażą się w przyszłości słuszne? Czego będziemy kiedyś żałować? Czy czegokolwiek?

Zapach mężczyzny” to książka o trudnych wyborach, o umiejętności zrozumienia swoich potrzeb i docenienia siebie. To opowieść o dorastaniu do buntu – do zerwania z ciągłą chęcią przypodobania się innym i dopasowania się do cudzych oczekiwań. To rzecz o niezależności – o nauce niezależności, bo nie zawsze wiedza o tym, jak ją posiąść i dobrze się z nią czuć przychodzi tak samo łatwo.

To również książka o nauce pisania. O tym, jak wiele pracy – w przeważającej mierze nad sobą – wymaga twórczość.

Wszyscy ludzie piszą. Większość o tym nie wie. Pisanie odbywa się w nas, kiedy żyjemy. Kiedy człowiek pisze, nie jest nikim szczególnym, ale pisząc, jest się sobą bardziej niż w jakiejkolwiek innej sytuacji. Pisanie odbywa się nieprzerwanie. Stawianie liter na papierze jest męczące. To jak ze snami. Wiadomo, że kiedy się je zapisuje, przemieniają się. Ale bardziej nie można się zbliżyć.

W Necie dopiero dynamika trudnych decyzji uruchamia możliwość pisania. Po tym, jak wypowiada pracę w magazynie „Aftonbladet”, gdzie była szefową działu kultury, wydaje pierwszy tom wierszy. „(…) wreszcie pęka w niej błona języka, w dzikim ferworze pisze (…) wprost z inspiracji pochodzącej z podświadomości”. Wiemy, że to dopiero początek jej drogi, bo narastają w niej ambicje, którym wreszcie pozwala dojść do słowa. Wiemy, że ma czterdzieści lat. Wiemy, że możemy liczyć na więcej – i liczymy. Ja liczę.

*

518836-352x500

Wróżba, Agneta Pleijel
przeł. Justyna Czechowska
Karakter, Kraków 2016

 

 

 

589845-352x500Zapach mężczyzny, Agneta Pleijel
przeł. Justyna Czechowska
Karakter, Kraków 2017

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s