Pocztówki z Sycylii od Iwaszkiewicza

iwasz_corki male
Jarosław Iwaszkiewicz z córkami: Marią (po prawej) i Teresą (po lewej).               Stawisko, lata 30.

Za tydzień o tej porze będę siedzieć na lotnisku i czekać na lot na Sycylię. W ramach mentalnych przygotowań i ćwiczeń na wyobraźnię szukam w książkach fragmentów sycylijskich. Jeśli miałabym wskazać tylko jednego pisarza, który kojarzy mi się z tą częścią Włoch, to powiedziałabym: Iwaszkiewicz.

Pod ręką mam „Listy do córek” Iwaszkiewicza. Tych korespondencji co prawda jeszcze nie czytałam, ale przejrzałam je pod kątem iwaszkiewiczowskich Włoch i oto co znalazłam.

(Piękny jest ten tom. Cieszę się, że mam go na swojej półce. Chyba wreszcie nadszedł czas na przeczytanie go. Czekał tylko sześć lat).

pocztowka do Marii

Iwaszkiewicz do Marii:

[Taormina, kwiecień 1932]

Marysieńko droga!

Te małe liliowe iryski do wczoraj zarastały cały teatr zrujnowany – wiesz, ten, który ty znasz ze stereoskopu, z kolorowej fotografii – a dziś zrobił się nagle upał jak w czerwcu i już ani jednego iryska nie ma. Dobrze, że wczoraj zerwałem te dwa dla ciebie. Ten liliowy kwiatek znalazłem w górach, wygląda jak liliowy motylek – a tych czerwonych groszków cały bukiecik sprzedała mi wczoraj dziewczynka, mniejsza od ciebie, ale czarna i chuda. Bardzo tu gorąco, wszyscy chodzą do morza na kąpiele. Etna cała widoczna, w śniegu i dymi mocno. Ucałuj Tereskę i Mamusię ode mnie. Jakże tam „Nad dalekim fiordem”? Niech ci nikt tego nie czyta, skończysz z ojcem. Dobrze? Całuję cię w pyski –

Tajta

Chodzę po Palermo trochę jak po Sandomierzu, ale tylko w Sandomierzu jedzenie lepsze.

[Palermo, 5 kwietnia 1938]

Moja złociutka i kochana!

Smutno mi, że nie mam od Was wieści tak dawno, ale trudno mnie było złapać – pojutrze będę w Agrigento i myślę, że tam listy zastanę, dziś przyjechałem do Palermo, bardzo mnie bujało całą noc i jeszcze chodzę kołowaty; tutaj deszcz i zimno, a w Wenecji było cudownie; od Ferrary już kwitły bzy i glicynie, a tutaj jakoś nie bardzo dużo kwiatów. Zima podobno była surowa. Chodzę po Palermo trochę jak po Sandomierzu, ale tylko w Sandomierzu jedzenie lepsze.

Całuję cię po tysiąc razy twój

Ojciec

FullSizeRender (2)
Maria Iwaszkiewicz. Stawisko, maj 1941.

[Palermo, 28 stycznia 1955]

Marysieńko kochana!

Okropnie tu na tej Sycylii, huragan jak w Warszawie, wczoraj mnie o mało nie wywróciło między Scyllą a Charybdą. Już, już – a śpiewałbym z syrenami. Myślę, że za tydzień będę w domu, forsy mam mało, bo tu drogo piekielnie, tylko gacie tanie. Ale po co to już mnie?

Całuję Was,

Jarosław

Myślę, że za tydzień będę w domu, forsy mam mało, bo tu drogo piekielnie, tylko gacie tanie. Ale po co to już mnie?

z6317480IH,Teresa-Iwaszkiewicz--Krystyna-Zochowska--Maria-Iwa
Teresa Iwaszkiewicz, Krystyna Żochowska, Maria Iwaszkiewicz i Marek Piątkowski, zwany Rehonimem, na Stawisku podczas wojny. Lemoniada udaje wino. | Źródło: wysokieobcasy.pl

Iwaszkiewicz do Teresy:

[Palermo, 26 stycznia 1955]

Droga moja córeczko!

Bardzo jestem zmęczony, ale nie mogę nie napisać do was z tego miejsca, gdzie mi każdy krok Ciebie i Eugenia przypomina. Wszystko przed oczami jak żywe i wierzyć mi się nie chce, że to już sześć lat prawie. Jakbym wczoraj był z tobą, wszędzie byłem, i w Monreale, z którym żegnałem się ze łzami w oczach – bo przecież już nigdy tego nie zobaczę – i koło teatru, gdzie dzisiaj koncert symfoniczny, i wszystko oświetlone jak wtedy, pamiętam, jakeśmy wchodzili tymi schodami, i twoją suknię, i jak nas zdejmowano do filmu. Byłem i w tej kawiarni, i zjadłem t r z y ciastka pistacjowe, jakich w ogóle już nie ma na świecie. I ta kawa!

Byłem i w tej kawiarni, i zjadłem t r z y ciastka pistacjowe, jakich w ogóle już nie ma na świecie. I ta kawa!

Palermo bardzo zmienione, w centrum na wspaniało, na peryferiach jeszcze chyba na gorsze. Byłem i na targu, i widziałem te cudne czerwone ryby, i słyszałem wrzaski handlarzy, okropnie lubię to miejsce. Teraz oczywiście jestem skonany, bo przyleciałem z Rzymu o 1 ½ – i to wszystko obejrzałem w pół dnia! Ale tak to już dobrze znam (przyjechałem jak do Sandomierza, wiem, gdzie nowy dom zbudowano, jaką nową ulicę przebito) – więc wiem, do czego i jak trzeba zmierzać. W Rzymie byłem trzy dni i jeszcze nigdy mi się nie wydał taki piękny, jednak zimowe światło jest tu najpiękniejsze – wczoraj spacer po Awentynie bardzo mi się udał. Kwiaty na straganach wzruszały mnie do łez – krawaty przypominały o brakach kieszeni, poselstwo myśląc, że ja coś reprezentuję, zamówiło mi pokój w potwornie drogim i snobistycznym hotelu na Parioli, uciekłem stamtąd czym prędzej. W poselstwie nic ciekawego, sami „skomplikowani chrześcijanie” – ale ludzie raczej mili. Byłem wczoraj na polskim wieczorku, gdzie mówił Ambroży i śpiewała jakaś pani, zupełnie jak z filmu „Noël-Noëla”, ta, co śpiewa z fotografii. Widziałem „Noël-Noëla” w Pradze, a w Rzymie „Pustynia żyje”, co zrobiło na mnie kolosalne wrażenie, potworne – przerażające te walki i wzajemne pożeranie się owadów, i te okropne węże i żaby, nie mogłem potem jeść, zuppa di pesce! Jutro jadę do Taorminy na 3-4 dni leżenia brzuchem do góry. Potem będę spieszył do Warszawy – jestem mocno niespokojny i skracam swój pobyt. Z wielkim żalem oczywiście, ale…

Złota moja, tak mi tu jest miło, bo jak gdyby jesteś tu ze mną i wszystko, każdy sklep przypomina mi Ciebie. Pomarańcze jeszcze nie kwitną – ale jest ich tu dużo i ponieważ jest silny wiatr, widziałem, jak naobijał je i leżą pod drzewami. Myślałem o moich wnukach – jak by to jadło! Przyjechałem tu na upartego, żeby pożegnać ten tak kochany przeze mnie kraj, ale mi już to nie sprawia połowy dawnej uciechy i ciągle mam wyrzuty sumienia, że oni tam się kiszą na Stawisku i nic z tego nie znają, i nawet nie wyobrażają sobie, że takie coś jest. Ja się zastanawiam, jak taki Rzym istnieje? Jak może coś takie być – tak skomplikowane, tak dziwaczne, tak piękne… .

Przyjechałem tu na upartego, żeby pożegnać ten tak kochany przeze mnie kraj, ale mi już to nie sprawia połowy dawnej uciechy i ciągle mam wyrzuty sumienia, że oni tam się kiszą na Stawisku i nic z tego nie znają, i nawet nie wyobrażają sobie, że takie coś jest.

No, gadu, gadu, a tu trzeba jeść „obiad” i iść spać – jutro znowu pracowity dzień. Całuję raz jeszcze Ciebie, Eugenia pozdrawiam, małą do serca tulę – twój

Ojciec

Palermo pozdrawia ciebie!

FullSizeRender
Teresa Iwaszkiewicz we Włoszech. 1949

[Taormina, 16 lutego 1961]

Tereseczko najmilsza,

widzisz, gdzie mnie losy zagnały. Ale mi tu smutno i tęskno do was wszystkich, niepokoję się o twoje zdrowie i w ogóle – jeszcze będę we Włoszech ze dwa tygodnie, w Rzymie i Mediolanie. Oczywiście, żadnych wiadomości nie ma, tylko mama depeszą dzisiaj powstrzymała mnie od kupienia biletu samolotowego do Mediolanu. Będę się musiał stąd tłuc pociągiem.

Całuję mocno,

Ojciec

kartka
Czarno-biała kartka pocztowa z Etną – L’Etna m 3274 da piazza IX Aprile – na jakiej Iwaszkiewicz przesłał ostatnią cytowaną wiadomość do Teresy.

Cytaty pochodzą z książki:
352x500„Listy do córek”, Jarosław Iwaszkiewicz
Słowem wstępnym poprzedziły Maria Iwaszkiewicz i Teresa Markowska
Opracowanie Anna i Radosław Romaniukowie
Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2009

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s