Literatura, na którą chce się mieć czas

Sandor Marai na słońcu, które działa jak "opium i kofeina".
Sandor Marai w promieniach słońca działających jak „złoty zastrzyk, który do wszystkiego, co jest ciałem i tkanką, doprowadza opium i kofeinę”.

Z przyjemnością czytam „Cztery pory roku” Sándora Máraiego. Gdy przeczytam całość, napiszę o tej książce oddzielny tekst. Zanim to jednak nastąpi – wszystko odwleka się w czasie, wszystko odbywa się w żółwim tempie i jest żmudnym procesem ostatnio – kilka fragmentów. Przekąska, zakąska, przedsmaczek.

Po śmierci francuskiego pisarza, Duvornois:

„(…) odszedł tego rodzaju pisarz, jaki może być tylko zbytkiem wielkiej, bogatej literatury: „lekki” pisarz, który nie dlatego jest „lekki”, że nie ma nic do powiedzenia, lecz dlatego, że wypowiada się w sposób bezpretensjonalny i elegancki. Jest w literaturze pewien obszar graniczny, w którym poruszają się jedynie specjaliści oraz wyrobieni czytelnicy, którzy sami są, poniekąd, pisarzami. Istnieje „wielka” literatura, która bezustannie posługuje się ogniem i mieczem, ugania się za wysokimi ideałami, bezlitosna i wyniosła. Ale istnieje także literatura dyletancka, która słodziutko głosi, że świat mimo wszystko jest piękny, ludzie – w gruncie rzeczy – są dobrzy, maszynistka traci cześć za sprawą bankiera, ale w końcu, w Hollywoodzie, dobro tryumfuje. Pomiędzy tymi dwiema unosi się w powietrzu literatura Duvornois. Nie ma w niej wielkich ideałów. Literat nie drwi z hollywoodzkich upodobań niewyrobionego czytelnika. Mówi o życiu z pełnym pokory poczuciem rzeczywistości; tak przy tym melodyjnie, jakby grał na instrumencie. Ten rodzaj pisarstwa jest coraz rzadszy.

Co takiego napisał? Wiele świetnych książek, których tytułów nie pamiętam”.

Sandor Marai. Na drugim planie - czy to jest wanna?
Sandor Marai. Na drugim planie – czy to jest wanna, czy wielka donica?

O książkach, którym warto poświęcić czas:

„Żyję i śpię wśród książek. W bezsenną noc wyciągam rękę i przebierając palcami, zdejmuję z najbliższej półki jakiś tom.

Żyję wśród kilku tysięcy książek, których nie wybierałem: naznosiło je do mojego pokoju życie, ciekawość, podróże, moja profesja, księgarze, a także ci autorzy, którzy niekiedy zaszczycili mnie tym, że przysyłali najnowsze płody swego ducha, cztery, pięć na dzień, w nadziei na życzliwą recenzję. Wszystkie te książki stoją wokół mojego łóżka z żądaniem wspartym pełnym pretensji spojrzeniem, a ja, świadom własnej winy, mrugam w zakłopotaniu. Ale życie jest krótkie. Czytam już tylko to, co kocham i po czym czegoś się spodziewam: nauki lub zapomnienia”.

*

Cztery pory roku, Sándor Márai
przeł. Feliks Netz
Czytelnik, Warszawa 2015

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s