Beksińscy. Portret podwójny

8b5fe18a-8f43-4873-a240-483dea344994.file
Zdzisław Beksiński. „Mnie świat w ogóle nie interesuje, nie dostrzegam <motywów>, nie wychodzę z domu. Ja się chcę wypowiedzieć, sprawa środków jest drugorzędna. Jestem typem emocjonalnym, interesują mnie wzruszenia”.

Cudze lektury są równie ciekawe jak cudze emocje i stojące za nimi historie. A może: jak cudze historie i stojące za nimi emocje. Zależy, co kto lubi wystawiać na front. Gdy czytam o kimś znanym i fascynującym, interesuje mnie, co czytał. Tak jak lubię wiedzieć, co czytają moi przyjaciele, znajomi i nowo poznani ludzie. Te informacje to też coś, co wystawiamy na front, o co można się obić i potłuc, ale też o co można się oprzeć i przez przypadek otworzyć ukryte drzwi.

Ostatnio czytałam fantastyczną biografię. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że okaże się ona tak dobra – tak porywająca, tak porażająca, zupełnie jak fikcja, lepiej: bardziej niż fikcja, bo opisane wydarzenia miały miejsce naprawdę, a postaci dramatu żyły w rzeczywistości w tym opisanym układzie. Tym, którzy jeszcze nie mieli okazji przeczytać, z pełnym przekonaniem polecam „Beksińskich. Portret podwójny”, książkę napisaną przez Magdalenę Grzebałkowką, i to jak napisaną – listami, dziennikami, odsłuchami, rozmowami. Czyta się ją z napięciem, przygotowując się wewnętrznie na to, co się wydarzy, jakbyśmy nie znali puenty od samego początku. A znamy. A gdybyśmy nie znali, to komunikowana jest nam ona już na pierwszych stronach.

W tej fascynujące biografii wiele fascynujących informacji, powiedzeń (dzięki tej książce uwierzyłam, że naprawdę funkcjonuje w użyciu sformułowanie: „gęba kota srającego na puszczy”), spostrzeżeń, a co za tym idzie zakreśleń. Spośród nich zamieszczam tu dwa, o tematyce zapowiadanej śmiało już na wstępie. Czyli że będzie o czytaniu. O czytaniu Zdzisława Beksińskiego:

„Beksiński jeszcze więcej czyta, niż pisze. Nie ma czasu na długie smakowanie książek, kończy szybko jedne i zaczyna następne (choć kokietuje, że czyta powoli i z trudem). Narzeka na sanocką księgarnię, gdzie brakuje nowości, organizuje sieć wymiany ze znajomymi z innych miast, kradnie książki z biblioteki i namawia do tego innych, przepisuje na maszynie przez kalkę, fotografuje, nagrywa na taśmę. Prosi Zosię o tłumaczenie z francuskiego, gdy wpadnie mu w ręce oryginał”.

Zdzisław Beksiński w ogrodzie obok swojej rzeźby.
Zdzisław Beksiński w ogrodzie obok swojej rzeźby.

Sam o sobie:

„A jestem mimo wszystko czytelnikiem cholernie wybrednym. Ponad moje siły jest lektura wszystkich Szołochowów, Hemingwayów. Nie wiem, nie rozumiem, obce, nudne, głupie, płaskie, obojętne… W tym, co lubię, panuje także potworny mętlik. A więc Dostojewski i Czechow, Kafka, Schulz, ale także i Tomasz Mann, dziewiętnastowieczne sentymentalne opowieści o duchach i science fiction, a więc na przykład Margaret Oliphant i Bradbury, i Lem; gdyby jednak dalej poszperać w rzeczach nieraz i drugorzędnych i obrzydliwych, to znalazłby się tam (…) i Poe, i Meyrink, Dziady Mickiewicza, Rilke. Pasjonuje mnie to, co dotyka spraw niezrozumiałych, tajemniczych, jak paralelność zjawisk i zdarzeń w czasie, wyobraźnia ludzka, psychika, psychika chora – rzecz dotycząca schorzeń psychicznych, choćby była nawet słaba artystycznie, jest mi podejrzanie bliska”.

*
Beksińscy. Portret podwójny, Magdalena Grzebałkowska
Wyd. Znak, Kraków 2014

Reklamy

3 myśli na temat “Beksińscy. Portret podwójny

  1. Za biografią nie zawsze idą emocje. Za dobrą biografią czasami, za bardzo dobrą często, a za doskonałą zawsze. Uwielbiam te doskonałe :) I wydaje mi się, że ta o Beksińskich taka właśnie jest („wydaje”, bo jeszcze nie czytałam, ale przeczytam, a do porównania zastosuję, jak zawsze, „Oskarżoną Wierę Gran”).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s