Starość aksolotla

Tak oto kończy się świat.
Tak oto kończy się świat.

Co po nas zostanie: rdza i miliard głuchych smartfonów.

Nie czytałam wcześniej żadnej książki Dukaja, choć zaliczyłam kilka podejść do „Lodu”. Ostatecznie jednak jego objętość zniechęcała mnie – brakowało mi cierpliwości, by na dobre wejść w ten klimat. Znacznie krótsza „Starość aksolotla” wydawała się książką idealną, by sprawdzić, na czym polega fenomen autora. Akurat skończyłam czytać biografię Beksińskich, która wciągnęła mnie niesamowicie w czasie ostatnich dwóch tygodni. Perfect timing. Czytam.

I w pewnym momencie rozumiem: nie mogę dalej czytać. To zbyt niepokojące doświadczenie.

***

„Starość aksolotla” to książka wydana wyłącznie jako ebook, bogato ilustrowana, naznaczona podkreśleniami linków, promowana 1-minutowym trailerem. Strategia promocyjna robi wrażenie. Książki reklamowanej z takim rozmachem w Polsce jeszcze nie było. O tym, że promocja jest na wyrost (ostatecznie ilustrowane dzieła znamy od wieków), nawet nie wspominam. Wiadomo: promocja zawsze jest na wyrost, trudno robić jej z tego zarzut.

Sama treść jest o wiele bardziej interesująca. Pewnego dnia na świat spada kataklizm – wiązka energii z kosmosu systematycznie wybija ludzi, ścinając ich z nóg, ścinając w nich białko. Umierają wszystkie zwierzęta i rośliny. Cały świat żywy. Bez szwanku trwają miasta, budynki, reklamy na tych budynkach, nie wybuchł żaden pożar, działają reaktory atomowe, internet śmiga. W ostatnich godzinach przed zagładą kilkuset osobom udało się uratować. Uratować? To za wielkie słowo. Udało im się zeskanować swoje umysły i teraz, gdy wszystko umarło, żyją wcieleni w roboty, androidy, zmieniają ciała, relokują się przez logowanie, ich kanciastym ruchom towarzyszy wizg metalu. Komunikują się ze sobą za pośrednictwem ekranów, na których wyświetlają gify ilustrujące ich emocje. Nie mogą spać, bo brakuje odpowiedniej aplikacji. Słońce wstaje, przychodzi kolejny dzień i kolejny, i jeszcze następny. Samotne androidy, samotni ludzie, regularnie zapadają na depresję.  Po co żyć w tym świecie? Dlaczego nie skorzystać z opcji delete i nie skasować się raz na zawsze z tego, co pozostało po dawnym życiu?

O świecie postapo dowiadujemy się, śledząc linię życia po życiu Grzesia. Poznajemy nowe realia, gildie, które zaczynają wyrastać jak grzyby po deszczu (choć już nigdy żaden prawdziwy grzyb nie wyrośnie). Odkrywamy, że pewnej grupie przyświecać zaczyna cel – odbudowania biologicznej formy człowieka.

I wtedy przestaję czytać.

***

25% przeczytałam, dalej czytać nie chcę.

Dukaj wspaniale pisze, używając m.in. czasu zaprzeszłego, który uważam za najbardziej zabawny i zabawnie niepotrzebny czas.

Dukaj dzieli się z nami niezwykle silną, plastyczną, realną wizją. Czujemy, że nic nie czujemy. Czujemy, że jesteśmy umysłami uwięzionymi wewnątrz robotów. Czujemy brak smaków, zapachów, dotyku. Całkowitą ich amputację. Czy człowiek to tylko umysł? Czy człowiek pozbawiony ciała to jeszcze człowiek? A dusza? Czy ludzie mieli dusze przed apokalipsą i dopiero transfer do androidalnych form ich jej pozbawił? Czy dusza to jest, była i zawsze będzie ściema? Już samo słowo jest tak delikatne i efemeryczne, aż chce się powiedzieć egzaltowane, że można przestać w nią wierzyć. Ale czy to właściwy trop?

Wizja Dukaja tak mocno działa na wyobraźnię, że odczuwam autentyczny niepokój. Wchodzę w jego nomenklaturę, przebiegam oczami po słowach, których nie znam i których pełnego znaczenia wcale nie chcę poznać poprzez kliknięcie w podsunięte mi pod nos hiperłącze, bo przeczucie znaczenia zupełnie mi wystarcza, wchodzę w to coraz bardziej i coraz większy niepokój mnie ogarnia. Książka Dukaja jest napisana tak plastycznie, że nie chcę jej czytać. Siedzę w swoim wyobrażeniu siebie w robocie i wiecie co? jestem pewna, że wcisnęłabym ten delete, wcale nie chcąc żyć w świecie, w którym nie przeżył nikt mi bliski, w którym nikogo nie można dotknąć ani przytulić, w którym nie można się do nikogo uśmiechnąć i w którym emocje komunikujemy na ekranach. W świecie, który jest jeszcze bardziej bez sensu niż ten, który nas teraz otacza. (Na marginesie: czy to oznacza, że jakiś sens mieści się w ludzkim ciele i tym, co może nam dać, co nim możemy innym dać?)

Wielkie napięcie towarzyszyło mi przy czytaniu postapokaliptycznej „Drogi” McCarthy’ego, ale to tutaj – to tutaj jest znacznie większe i straszniejsze.

Wizja Dukaja – fenomenalnie dopracowana, znać, że obcuje się z wielkim umysłem – wprawia mnie w taki smutek, że wycofuję się z tej historii. Już wystarczająco samotna i przerażona czuję się, żyjąc tak jak żyję. Nie muszę tych uczuć w sobie natężać.

Zrobiło się osobiście, ale ostatecznie czy istnieje inny sposób na czytanie książek niż właśnie taki?

***

Starość aksolotla, Jacek Dukaj
Wyd. Allegro, Poznań 2015

Reklamy

10 uwag do wpisu “Starość aksolotla

  1. Dzięki za ten tekst. Zastanawiałem się czy zainwestować dyszkę w tekst Dukaja i teraz już wiem, że tak. Zmierzę się. Może nie doczytam, jak Ty, bo już samo czytanie opinii sprowokowało niewesołe myśli, ale skoro to mocniejsze niż „Droga”, to muszę choć spróbować poznać.

    1. Polecam. Zapowiada się na świetną książkę, choć to po prostu to nie dla mnie. Mam nadzieję, że Tobie się spodoba (choć „podobać” to nie do końca właściwe słowo w tym przypadku).

  2. ja bym wcisnęła delete, nawet bym się nie zastanawiała. dzisiaj też w pewnych momentach bym wcisnęła, ale to co tutaj jeszcze jest, bywa momentami znośnie piękne, powiedzmy w miarę piękne, więc tu się zastanawiam.

    1. Naprawdę?? Bez chwili zastanowienia zdecydowałybyście o swoim być albo nie być tylko dlatego, że nie macie ciała opartego na związkach węgla? No to ja jednak miałbym z tym dylemat.

  3. Jako że nawet dysponując ciałem opartym na związkach węgla, mam czasami ten dylemat, myślę, że pozbawienie mnie go byłoby pewnym odciążeniem. Jednak nie brak ciała by zadecydował o tym być lub nie być. Dla mnie argumentem za tym, by sobie przetrwanie w zmienionej formie odpuścić, byłaby utrata wszystkich bliskich. Wiedząc, że wszyscy ludzie, na których mi zależy, zginą, w ogóle nie wdawałabym się w proces skanowania mózgu i ratowania się – dałabym się ściąć tej wiązce energii.

  4. A ja zapytam przewrotnie. Dlaczego ta wizja jest trudna? Dla mnie to tak na prawdę paradygmat dzisiejszych czasów, może wyniesiony na wyższy poziom jednoznaczności, może złożony tylko z dwóch końców krzywej Gaussa, ale jednak. Takie (Łk 11, 23) dzisiejszej rzeczywistości.
    Jesteśmy samotni, większość z nas. Mamy wokół siebie tylko tłum obcych ludzi, z którymi wchodzimy w mechaniczne interakcje, które da się sprowadzić do prostych algorytmów – informacja, potwierdzenie, odpowiedź.
    Owszem, czujemy, mamy zmysły, ale ich brak w powieści to tylko element artystycznej manipulacji. Idea pozostaje niezmienna – straciliśmy coś w rozwoju cywilizacji. Coś ważnego, czego każdego dnia nam brakuje. Straciliśmy (lub tracimy w optymistycznym wariancie) możliwość współodczuwania, empatii. Zastąpiliśmy ją informacją. Sterylną dawką danych, która od czasu do czasu tylko porusza w nas jakieś struny uczuć.
    I w tym kontekście już dziś jesteśmy tylko maszynami – interpreterami informacji.

    1. Zupełnie nie jestem w stanie zgodzić się z Twoją interpretacją rzeczywistości. Wcale nie uważam, że wchodzę czy znani mi ludzie wchodzą w „mechaniczne interakcje”, zastępując emocje sterylną informacją. Mimo że zdarza mi się czuć źle i samotnie, nie uważam, by otaczał mnie wyłącznie tłum obcych ludzi pozbawionych zdolności współodczuwania. Wręcz przeciwnie. Ale może to tylko ja mam szczęście, że znam takich ludzi, a cała reszta świata zeszła na psy i ludzkość działa w takich półautomatycznych sekwencjach, jakie opisujesz, a na które jestem ślepa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s