Willa „Triste”

patrick-modiano-par-renc3a9-burri-pour-magnum-photos-2007
Na skraju kanapy Patrick Modiano. Fot. Magnum Photos 2007.

Nobel 2014.

Nuda. 

Patrick Modiano wydał mi się atrakcyjny, gdy porównano go do Michela Houellebecqa. Ale z MH nie ma on zbyt wiele wspólnego, bo o ile MH wciąż stroi żarty, smutne i przygnębiające żarty, ale jednak żarty, to Modiano jest całkowicie serio. I tym, i eleganckim stylem przypomina bardziej innego autora kojarzącego się z Francją – E. M. Remarque’a. Autora Łuku triumfalnego szanuję (chociażby za zakamuflowane lekcje o tym, czym jest calvados), ale to o Houellebecqu mogę powiedzieć, że go zwyczajnie lubię (choć przyprawia mnie momentami o stany depresyjne).

Czytając współczesną (na rynku francuskim ukazała się w 1975) powieść, oczekuję od niej współczesności właśnie, chociażby na poziomie językowym, a Modiano czyta się jak rachityczną staroć. Ładne to, wręcz wygłaskane, ale nudne jak przysłowiowe flaki z olejem. Snują się smętnie i bez celu postaci-cienie, snują się w totalnym splinie. Niby się kochają, ale bez ikry. Może konwencja wspominania ma usprawiedliwiać tę ich efemeryczność i wyblakłość, ale jakoś nie przekonuje to usprawiedliwienie. Z postaci najbardziej zapada w pamięć dog kochanki Victora. Piękne, zblazowane zwierzę, które jednak potrafi odtańczyć kadryla, gdy idzie na niezapowiedziany spacer.

Poza tym nie dzieje się kompletnie nic. Narrator, Victor, jest na wakacjach i czymś się okrutnie niepokoi; jest nawet scena, w której wybucha i się szamoce, zrażając kochankę do siebie – zupełnie się tego nie czuje. Jego końcowe rozczarowanie nie dziwi, nie współodczuwa się ewentualnej goryczy, a przecież z jakąś musiały go opisane wydarzenia zostawić, skoro je wspomina. A on pozostaje kompletnie na wszystko głuchy i nieczuły (może zresztą o to chodzi, ale na to z kolei ja pozostaję głucha i nieczuła). Brakuje napięcia, brakuje emocji. Ani nie czuć płomienności romansu, ani żadnych wzruszeń pamięci. A przecież to za zasługi w pielęgnowaniu tej ostatniej uhonorowano pisarza Noblem. Jak na mój gust, o wiele lepiej – bardziej wzruszająco, przekonująco i melancholijnie – pisał o niej chociażby Pamuk. Gdzie pielęgnowaniu pamięci Pamuka do pielenia tejże przez Modiano? Ok, oddając Francuzowi sprawiedliwość: udaje mu się zamknąć w słowach kilka ulic, placów i kawiarni, klik!, powstają ładne czarno-białe fotografie. Ale nic więcej, niestety nic więcej.

Przeczytałam tylko jedną jego powieść, więc nie wykluczam, że w innych błyszczy taką szlachetnością, jakiej się po nim spodziewałam. Po Willa „Triste” jednak nie mam ochoty tego sprawdzać. Trzeba mu jednak przyznać jedno: ładnie się nazywa. Patrick Modiano – jest w tej zbitce elegancja i wdzięk.

*

Willa „Triste”, Patrick Modiano
przeł. Joanna Polachowska
Znak, Kraków 2014

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Willa „Triste”

  1. Podobno w Nowym Jorku jest pewien wydawca, który wydaje tylko pisarzy/pisarki, którzy wydają mu się atrakcyjni fizycznie. Może w Paryżu jest taki, który wydaje tylko ładnie nazywających się. ;-)

  2. Ja też zaczęłam od Willa Triste, ale postanowiłam, że dam temu autorowi jeszcze jedną szansę :) Wydaje mi się, że jeżeli oczekujemy od najnowszej literatury współczesności, to zawsze się rozczarujemy tego typu lekturą. Trochę się w końcu w tym XX i XXI wieku stało :) Dlatego ja miałam wrażenie, że to jest jakaś stylizacja. No ale z drugiej strony – ktoś mu za coś tego Nobla przyznał, więc jednak odbiorcy są. Ja ją oceniam tak pół na pół

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s