Metoda pisarska Kerouaca

Allen Ginsberg_Jack Kerouac

Czytam Listy Kerouaca i Ginsberga, wyborna lektura, jeśli się odpowiednio załapać, jeśli się poddać tej ich rozbuchanej paplaninie. Przy dobrym nastroju połyka się to z prędkością kilkudziesięciu stron na godzinę: rozprawy każdego pisarza z sobą i z sobą nawzajem, czasem rozbrajająco infantylne, niekończące się debaty o stylu i pisaniu, ale również o imprezach, wspólnych znajomych, piciu, seksie i ćpaniu i czym tam jeszcze. Z panów preferuję Kerouaca  – ten jego żywiołowy sposób bycia przyćmiewa Ginsberga, który chce być jak Jean rozbuchany i wulkaniczny, ale na ogół jest lekko wycofany, czuć, że się hamuje, pozostając jednak dość autentycznym we wszystkim, co robi. Co nie znaczy, że przegapiam zarozumialstwo Kerouaca, nie przegapiam, wręcz przeciwnie: załapuję się na nie i bawi mnie. Przednia lektura, w sam raz na lato.

Dziś wycinek korespondencji. Kerouac wykłada swoją metodę pisarską Allenowi, a robi to tak:

18 maja 1952

Drogi Allenie,

(…)

Pomysł na szkicowanie przyszedł mi nagle do głowy 25 października, kiedy razem z Dusty [Moreland] i [Jackiem] Fitzgeraldem pojechaliśmy do Poughkeepsie – to było tak silne uczucie, że się nie przejmowałem ofertą Carla, tylko zacząłem szkicować wszystko, co widziałem dokoła – w ten sposób W drodze przerodziło się z konwencjonalnie opowiedzianej historii o samochodowych przejażdżkach itd., w ogromne, wielopłaszczyznowe odbicie temperamentu Neala i tego całego zamieszania, które wokół siebie robi. Szkicowanie (Ed White rzucił ot tak sobie w chińskiej knajpie na 124-tej, niedaleko Columbii: „A może po prostu zacznij szkicować na ulicy jak malarz, tylko że słowami?”), no i tak zrobiłem… wszystko nagle ożywa przed tobą w nieprzebranej obfitości, trzeba tylko oczyścić umysł, pozwolić, żeby same z niego płynęły słowa (bo one, swobodne anioły objawienia, wzbijają się w niebo, kiedy stajesz twarzą w twarz z rzeczywistością), i pisać ze 100-procentową szczerością psychologiczną i społeczną itd., wywalać to wszystko kawa na ławę, zero wstydu, czy chcesz, czy nie, i prędko, czasem miałem takie natchnienie, że już nawet nie czułem, że piszę. Tradycyjne źródło: oczywiście yeatsowskie pismo automatyczne. Tylko tak można naprawdę pisać. Już dawno nie szkicowałem, muszę zacząć od nowa, naprawdę można się bardzo rozwinąć, jeżeli tylko dużo ćwiczysz. Czasem trochę wstyd pisać na ulicy albo w ogóle gdzieś na zewnątrz, ale to jest coś absolutnego… zawsze się sprawdza, to jest właśnie to, o co chodzi, serio.

*

imagesListy, Jack Kerouac i Allen Ginsberg, opracowali Bill Morgan i David Stanford, przełożył Krzysztof Majer, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012, s. 262-263

Reklamy

2 myśli na temat “Metoda pisarska Kerouaca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s