Kafka: myszy i kijek

kafkabrod

Dwa listy Franza Kafki do Maksa Broda.

Jeden o szczególnych warunkach lokalowych, świetlnych i mysich. Drugi – o nieszczególnym śnie, który jednak Kafka często miewał. Moje dwa jak dotąd ulubione fragmenty „Listów do rodziny, przyjaciół, wydawców”. Poza nimi wyłowiłam jeszcze kilka cudownych w swej językowej, przekornej urodzie fragmentów. W ogóle: przednia lektura. Tylko nie na każde warunki lokalowe i świetlne (i zapewne zupełnie nie na mysie) – może zgasić najlepszy humor, jeśli z respektu nie nabrać w porę dystansu.

Rozgadałam się, przepraszam, oto te fragmenty:

– 

„Zürau, 4 grudnia 1917

Drogi Maksie, odpowiadam dopiero dziś tylko przez przypadek, a także przez szczególnie warunki lokalowe, świetlne i mysie. Ale z nerwowością i wymianą miasto-wieś nie ma to nic wspólnego. To, co czuję wobec myszy, to oczywisty strach. Zbadanie, skąd on pochodzi, jest sprawą psychoanalityka, a ja nim nie jestem. Ma to pewnie (jak też strach przed robactwem) związek z nieoczekiwanym, nieproszonym, nieuniknionym, w pewnym sensie niemym, zawziętym, skrycie umyślnym pojawieniem się tych zwierząt, z uczuciem, że po stokroć przekopały mury wokół i czyhają tam, że zarówno poprzez należącą do nich nocną porę, jak i przez drobne rozmiary są nam tak dalekie, a przez to jeszcze mniej uchwytne. Szczególnie małość stanowi ważną część składową strachu, wyobrażenie na przykład, że mogłoby istnieć zwierzę, które wyglądałoby dokładnie tak jak świnia, a zatem samo w sobie pocieszne, ale byłoby małe jak szczur i wychodziło, być może sapiąc, przez dziury w podłodze – to wyobrażenie straszliwe”.

*

„Schelesen, styczeń 1919

Drogi Maksie, ostatnio śniłeś mi się, sam w sobie nie był to jakiś szczególny sen, mam ten sen często: biorę jakiś kijek albo też tylko odłamuję gałązkę, wtykam krzywo w ziemię, siadam nań jak czarownice na miotły albo tylko się o niego opieram, jak człowiek na ulicy opiera się o laskę – i to wystarcza, bym długimi, płaskimi skokami latał daleko, w górę, w dół, jak zechcę. Gdy siła lotu się wyczerpuje, muszę tylko znów uderzyć w ziemię i rzecz idzie dalej od nowa. Śnię tak zatem często, ale tym razem byłeś jakoś przy tym, przyglądałeś mi się albo czekałeś na mnie, było tak, jakby czasem działo się to na terenach wokół Rudolfinum. I oto doszło do tego, że ciągle musiałem Ci jakoś szkodzić albo przynajmniej korzystać z Twoich usług. Były to wprawdzie drobiazgi, raz zgubiłem mały żelazny pręt, który do Ciebie należał, i musiałem Ci to wyznać, innym razem kazałem Ci długo czekać przez moje latanie, a więc jednak tylko drobiazgi – byłeś przekonany, że ja, choć wydawało się, że mam łatwo, miałem jednak ciężko, albo trzymałeś się mocno tej wiary jako jedynego wyjaśnienia mego poza wszystkim niepojętego zachowania. I w ten sposób nie przeszkodziłeś ani razu najdrobniejszym wyrzutem tym moim nocnym radościom.

Ogólnie również za dnia mam się nieźle, przynajmniej w kwestii płuc. Żadnej gorączki, bezdechu, coraz mniej kaszlę. Z kolei dokucza mi żołądek.

Kiedy jedziesz do Szwajcarii?

Serdeczne pozdrowienia,

Franz”.

*

Franz Kafka „Listy do rodziny, przyjaciół, wydawców”, przeł. Robert Urbański, wyd. W.A.B., Warszawa 2012, s. 202 i s. 247

Reklamy

4 myśli na temat “Kafka: myszy i kijek

  1. latał we śnie, to mnie bardzo interesuje, pytam ludzi o sposoby, czy machają rękami, czy płynnie leżą na powietrzu, a tu… kijek, może trochę rożdżka, fajne,
    niezależnie od warunków świetlnych i mysich, a może te warunki stworzyły Gregora, a gdzie był Odradek nie pamiętam,
    wielkie dzięki:)

  2. Jeżeli oczekujesz, że powiem ci o strasznych rezultatach zdrowotnych palenia, o
    tym, że palacze wydają fortunę w ciągu całego życia na
    papierosy, że jest to obmierzły natomiast straszny uzależnienie oraz że jesteś głupiec oraz masz słabą wolę,
    owo muszę cię rozwiać złudzenia. Ta polityka przenigdy mi nie pomogła, zaś
    o ile miała pomóc tobie, owo aktualnie aż do innej pory
    przestałbyś palić. Moja metoda, którą nazywam EASYWAY (ang.
    : łatwy procedura – przyp. tłum.) nie działa przez to.
    Niektóre rzeczy, o których będę JaK Rzucić PaleniE ogłosił, mogą wydać ci się mało wiarygodne, jednakże, kiedy skończysz odczytywać tę książkę, nie ale wręcz w nie uwierzysz,
    atoli będziesz się dziwić, podczas gdy mogłeś
    kiedykolwiek mniemać inaczej. Istnieje fałszywe
    przekonanie, iż sami decydujemy o ów, że chcemy palić.
    Palacze w tym samym stopniu decydują, iż chcą stanowić nałogowcami,
    w jakim alkoholik rozstrzyga się, że chce zostać alkoholikiem,
    albo narkoman, że chce się uwarunkować od czasu heroiny.

    Prawdą jest, że sami decydujemy, by zachęcić te pierwsze danie, eksperymentalne papierosy.
    Ja także niekiedy decyduję się, żeby pójść do kina, atoli nie
    postanowiłem spędzić całego życia w kinie. Zastanów się za pośrednictwem
    chwilę powyżej swoim życiem. Czy ilekroć stwierdziłeś, iż w niektórych momentach swojego życia nie możesz cieszyć się posiłkiem lub spotkaniem towarzyskim

  3. @newportbeachca.gov
    „Prawdą jest, że sami decydujemy, by zachęcić te pierwsze danie, eksperymentalne papierosy.”

    Piękne. Choociaż od tematu trochę odległe. Szkoda, że jesteś Spambotem, bo chętnie bym na ten temat porozmawiał.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s