Kochanie, zabiłam nasze koty, Dorota Masłowska

(Recenzja przez telefon. Rozmawiam z Mamą).

– I co, przeczytałaś już nową Masłowską?
– Przeczytałam.
– I co?
– I nic, mam mieszane uczucia. Tzn. tak jak tobie, mnie też się ogólnie podobała.
– Ale?
– Ale czuję pewien niedosyt. Bo tak: z jednej strony zachwyca mnie językowo, cholera, jak ona pisze…! Zresztą sama wiesz.
– No tak, te słowa, te sformułowania, te podśmiechujki.
– Jest w tym konkret, minimalizm, potoczność, a tak to wszystko zmiksowane, że momentami wręcz poezja.
– Tak jak napisał o niej Mrożek, całkowicie się z nim zgadzam, że umie opowiadać, że jej sposób opowiadania, cały sposób, jest fantastyczny.
– Właśnie. Ale sama historia?
– Tam prawie nie ma historii, tylko czy to jest zarzut?
– Nie wiem, czy to jest zarzut, stąd biorą się te moje mieszane uczucia. Po prostu oczekiwałam pełni: że i historia, i język mnie powalą. A jest półpełna pustka. Zresztą, może tak właśnie ma być. To nienasycenie w sumie uwypukla tę pustkę, tę samotność, to niedopasowanie, to bycie od czapy, jakie dręczy Farah. I samą powieściową Masłowską, tylko że jej to w sumie nie dręczy, przecież nie cierpi z tego powodu, lecz ją to szokuje. Ona tkwi tu sama, przed kompem, w mieszkaniu z widokiem na to, co wygląda na makietę miasta. A tam na zewnątrz wszędzie ludzie, w tym postrealnym świecie. I wynikające stąd zdziwienie. Podzielam.
– W ogóle Masłowska w powieści jest świetna.
– Pełna zgoda.
– A motyw ze snami, z syreną ci się nie podobał?
– Jak mi się nie podobał, jak mi się właśnie bardzo podobał. Tylko że mi nie wystarczał.
– Czyli że co byś zmieniła?
– Może właśnie nic bym nie zmieniła. Mimo wszystko. Może właśnie, pomimo tego że mnie całościowo nie zachwyciła, to spodobała mi się wystarczająco. Rozumiesz? Że właśnie fajne jest to, że tak gra się nie do końca. I teraz jestem w oczekiwaniu: co będzie dalej? czy to „dalej” będzie dopiero za 7 lat? czy następnym razem napisze jednak o Polsce, zgniłych ogórkach i borszczu znów z bliska? czy tak będzie się pozornie dystansować? w co dalej pójdzie Masłowska? że do pewnego stopnia dla mnie to nie jest domknięta sprawa. halo? jesteś tam? halo, mamuś?

(Komunikat na ekranie telefonu:
„Połączenie zawieszone. Abonent czasowo zawiesił rozmowę”).

Dorota Masłowska, Kochanie, zabiłam nasze koty
wyd. Noir sur Blanc, Warszawa 2012

Reklamy

Jedna myśl na temat “Kochanie, zabiłam nasze koty, Dorota Masłowska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s