Nuda, Alberto Moravia

Dino z powieści Alberto Moravii cierpi na przewlekłą nudę. To choroba nieuleczalna, dokuczająca mu niemal od wczesnego dzieciństwa. Odkąd tylko pamięta, na nic nie ma ochoty. Mimo że mógłby spróbować wszystkiego, bo go na to stać (pochodzi z bardzo zamożnej mieszczańskiej rodziny), całe dnie spędza na nicnierobieniu i na analizowaniu swojego stanu. „Nie chce mi się robić absolutnie nic, mimo iż gorąco coś robić pragnę”, deklaruje. Tak bardzo się nudzi, a jego nuda jest tak bezdenna, że bawi go jej definiowanie. Bawi oczywiście w wyznaczonych znudzeniem granicach. Przez kilkanaście lat szuka sposobów na to, by ją pokonać. Jednak żadne rozwiązanie nie jest ostateczne. Większość prób nie przynosi nawet doraźnej ulgi. Wreszcie znajduje:

Postanawia zostać malarzem. Tę swoją nudę przelać na płótno, zrobić z niej coś nienudnego. Da się? Przykład Dina pokazuje, że nie.

Na takim tarasie też można się nudzić. Alberto Moravia ze swoim psem

Wszystkie książki Alberto Moravii są o tym samym. W Pogardzie i w Obojętnych jego postaci chorują na te same przypadłości – na artystyczne niespełnienie, niemoc, otępienie, brak jakichkolwiek więzi z otoczeniem, wzajemne niezrozumienie – tylko że za każdym razem są one inaczej nazywane. Rzecz zawsze dotyczy bogatych mieszczuchów, przepełnionych niechęcią do świata, odciętych od rodziny i pozbawionych wszelkich wartości. Ich świat jest ładny i zastygł w sztucznych pozach. Pozornie bez skazy, ale tak naprawdę ledwie trzymający się kupy.

Żona pisarza, Elsa Morante, po przeczytaniu Nudy skomentowała ją krótko: napisałeś love story. Cóż, tak też można – jak i o innych książkach Moravii – powiedzieć. O ile łatkę miłosnej można przypiąć historii dwóch obojętnych sobie osób, które długo tylko uprawiają ze sobą seks. Z tego seksu bierze jednak swój początek obsesja Dina na punkcie wymykającej mu się kochanki. Ale to u Moravii również nic nowego: nieodwzajemniona miłość i oschłe kobiety to jego lejtmotywy.

Że taka powtarzalność jest zła (nudna)? Nic podobnego. Sam Moravia uprzedził te zarzuty: „Dobrzy pisarze są monotonni, tak samo jak dobrzy kompozytorzy. Ponawiają wciąż próby perfekcyjnego opanowania tego jednego tematu, dla zrozumienia którego się urodzili”.

Alberto Moravia, Nuda
przeł. Monika Woźniak
wyd. W.A.B., Warszawa 2010

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Nuda, Alberto Moravia

  1. Bardzo się cieszę, że ktoś jeszcze czyta Moravię! Ja znam tylko Opowiadania rzymskie i Miłość małżeńską więc akurat, zwłaszcza w pierwszym przypadku, nie zauważyłam powtarzalności leitmotivów, ale to, co napisałaś pasuje jak ulał do Miłości małżeńskiej. Rewelacyjnej zresztą, według mnie.

  2. Czyta się Moravię, pewnie, że się czyta! I to jak – Nudę wręcz z zapartym tchem. Jestem ciekawa tych Opowiadań rzymskich. Mam nadzieję, że wkrótce przez jakiś pomyślny przypadek wpadną mi w ręce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s