Nagasaki, Éric Faye

 Podobał mi się początek tej książki:

„Proszę wyobrazić sobie pięćdziesięciolatka, zawiedzionego tym, że stał się nim tak szybko i w sposób tak widoczny, mieszkającego na skraju Nagasaki w domku na przedmieściu o pochyłych ulicach. Popatrzcie na te miękkie asfaltowe węże, pnące się ku wierzchołkom wzgórz aż do miejsca, gdzie cała ta miejska piana płytek, płócien, dachówek, i nie wiem czego jeszcze, kończy się u stóp nieregularnego, ukośnego muru bambusów. To tutaj mieszkam. A kim jestem? No cóż, nie jestem za wiele wart. Kultywuję kawalerskie nawyki, służące mi za barierkę ochronną i pozwalające wmawiać sobie, że w istocie może nie jest ze mną tak źle”.

Nie było tak źle z Shimurą-sanem, dopóki nie spostrzegł zakłóceń w swojej spokojnej, rutynowej egzystencji japońskiego meteorologa. Początkowo zbywał sam siebie, tłumacząc sobie, że nic się nie dzieje, że poprzestawiane w kuchennych szafkach i w lodówce przedmioty stoją tam, gdzie je zostawił. To niemożliwe, żeby ktoś je ruszał. Mieszka sam, nikt do niego nie przychodzi, siostra nigdy go nie odwiedza. Złudzenia zatem, paranoja.

Gdy jednak jest się długo samemu, paranoje stają się dokuczliwsze i by je zwalczyć, trzeba zabrać się do tego z systematycznością godną, hm, japońskiego taktyka wojennego. Zmiany trzeba zmierzyć i uchwycić. Choćby miało to oznaczać badanie poziomu soku w kartoniku (ubyło 8 cm). Choćby miało to oznaczać zamontowanie kamery w kuchni i podglądanie własnego pustego mieszkania, gdy jest się w pracy.

Początkowo losy Shimury-sana i jego problem znikających jogurtów mogą bawić. Im dłużej się jednak z nim przebywa, w tym większą ciszę się w ślad za nim wpada. Milczenie pustego mieszkania jeszcze bardziej pustoszeje, zastyga w napięciu. Może wcale nie jest takie puste. Może ktoś je nawiedza/odwiedza. Ale w końcu żadne z nas nie wierzy w duchy, więc…? Wariujemy?

Ciekawe też, jak długo ktoś mógłby buszować w naszych mieszkaniach, jak późno byśmy się zorientowali w zachodzących w naszych domach zmianach. Chodzi przecież o drobiazgi: o przestawioną butelkę, o jeden rodzaj sera mniej, o suszącą się filiżankę, której na pewno nie myliśmy. Łatwiej byłoby z czymś ważniejszym? Niekoniecznie. Niech głos zabierze Ivo Andrić:

„Zaczęło się to mniej więcej trzy, cztery lata temu. Mniej więcej, bo gdy chodzi o istotne i trudne zmiany we własnym życiu, człowiek nie jest raczej w stanie powiedzieć dokładnie, kiedy się zaczęły. Raz mu się zdaje, że podlegał im zawsze, to znów, że dopiero co pojawiły się i ukazały jego oczom”.

Wracając do Shimury-sana: on potrafił być ślepy przez bardzo długi czas, jak się później wyjaśni. I jak się okazuje, byłoby mu lepiej, gdyby już takim, niewidzącym niczego wokół siebie, pozostał.

Nagasaki to lakoniczna historia, rzecz o dzielonej samotności, o poczuciu winy i pragnieniu zwyczajności. O życiu w pełni nowoczesnym, gdzie „egzystencja mieści się między klęską a powodzeniem”. O tym, że szczęście też nie ma sensu.

Powieść, czysto i cicho napisana przez francuskiego pisarza Érica Faye na podstawie wycinków prasowych o autentycznych zdarzeniach, które rozegrały się w Japonii, i wyróżniona nagrodą Grand Prix Akademii Francuskiej, zasługuje może na lepszy, wnikliwszy tekst. Ale skoro ją samą skonstruowano z fragmentów, skoro we fragmentach i z różnych perspektyw ją ujęto, to może taki jej los – w tych fragmentach i domysłach gubić się już zawsze, w nich pozostać. Czasem tak jest lepiej, prawda, Shimura-san?

Éric Faye, Nagasaki
przeł. Andrzej Bilik
Wydawnictwo Fontanna, Warszawa 2011

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Nagasaki, Éric Faye

  1. bardzo mi się podoba o tym, tyle co napisałaś też mi się podoba, ale chcę wiedzieć, dokładnie, czy tytuł ważny, tzn. to z bombą w Nagasaki, czy paranoja, czy cisza i samotność, czy na pewno co innego… idę szukać książki:) nie pierwszy raz mi się to u Ciebie zdarza, dzięki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s