Rutyna pisania à la Henry Miller

Zabieram się ponownie do pisania. Jest chęć, nie ma sił. Są siły, nie ma chęci. Zawsze coś w poprzek, wiecznie coś staje okoniem. Niełatwo powrócić do przerwanej rutyny. Nawet jeśli porządkuje ona jedynie coś tak mimo wszystko niewymagającego jak prowadzenie tego ot bloga. Skoro trudno wrócić do porzuconej, może lepiej spreparować nową i w nią się od nowa elegancko wpasować. Dziś jako inspiracja i zachęta do przebudzenia – trybiki pisania Henry’ego Millera, których swobodny, acz mechaniczny (a momentami bicyklowy) rytm dziwnie mi odpowiada.

Codzienny program

PORANKI

Na kacu i w odrętwieniu rób notatki i porządkuj je, żeby się rozkręcić.

Jeśli nastrój sprzyja – pisz.

POPOŁUDNIA

Pracuj nad bieżącym fragmentem, realizując systematycznie plan. Unikaj wszystkiego, co może cię rozproszyć. Pisz tak długo, aż ostatecznie skończysz jeden fragment.

WIECZORY

Spotykaj się z przyjaciółmi. Czytaj w kawiarniach. Poznawaj nieznane części miasta – pieszo, jeśli padało, na rowerze, jeśli jest sucho. Pisz, jeśli jesteś w nastroju, ale tylko mniej istotne rzeczy.

Maluj, jeśli czujesz się pusty lub zmęczony.

Rób notatki. Sporządzaj wykresy, plany. Poprawiaj.

Uwaga: Zarezerwuj czas w ciągu dnia na sporadyczne wypady do muzeum, szkicowanie czy przejażdżkę na rowerze. Na rysowanie w kawiarniach, metrze i na ulicach. Mniej filmów! Wyjście do biblioteki raz w tygodniu.

– Henry Miller

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s