Bouvier. Pisarstwo: topiele i podkopy

„Widzieliście chirurga tamponującego ranę? Całe metry gazy przesiąkniętej ropą, zanim dotrze do świeżej krwi. Coś z tego jest w pisarstwie: litania powoli pozbywająca się elementów, które są jej obce, strumień, który się stopniowo oczyszcza. Pogodzić się z niespójnością i upływem krwi, aby opróżnić swoje jestestwo, uspokoić się i wejść w jestestwo innych.

Inny sposób na osiągnięcie zbawienia: spisać akta swojego własnego procesu, szczegółowe zeznania. Zidentyfikować swoje zmory i wyznaczyć swoich sędziów. Kafka.

(…) Ale pisarstwo ma też w sobie coś z topieli i z podkopów. Rano moja głowa znajduje się – powiedzmy – na wysokości trawy. Dostrzegam jeszcze fragment pejzażu: to, co byłoby widać z wnętrza czołgu. Następnie poranek upływa mi na zagłębianiu się w pracy jak w jamie zarośniętej korzeniami, najeżonej pułapkami i przeszkodami wszelkiego rodzaju. Karleję, potykam się o ziarnko piasku, gałązka jest dla mnie zbyt wielkim ciężarem. Moszczę kryjówkę w ciemności, nie spodziewając się, bym kiedykolwiek urządził sobie wygodne mieszkanie. Ku wieczorowi wydostaję się, wycieńczony, z mojej mysiej nory i czasem spostrzegam, że krajobraz się zmienił, że przemierzyłem parę wiorst pod ziemią i wykopałem tony różnych materiałów”.

Nicolas Bouvier, Pustka i pełnia. Zapiski z Japonii 1964-1970, przeł. Krystyna Arustowicz, wyd. Noir sur Blanc, Warszawa 2005, s. 108-109

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s