Nagle pukanie do drzwi, Etgar Keret

„Pewien człowiek siedzi sam w pokoju. Jest samotny. Jest pisarzem. Chce napisać opowiadanie. Dużo czasu upłynęło, odkąd napisał swoje ostatnie opowiadanie, i tęskni. Tęskni do takiego poczucia stwarzania czegoś z tego, co jest. Tak, czegoś z tego, co jest. Bo coś z niczego, to jest wtedy, kiedy całkowicie coś wymyślamy. To niewiele warte i też nie taka znowu sztuka. Ale coś z tego, co jest, to wtedy, kiedy odkrywasz coś, co przez cały czas w tobie istniało, odkrywasz to w trakcie stawania się, które nigdy dotąd się nie stało. Człowiek postanawia napisać opowiadanie o tej sytuacji. Nie o sytuacji politycznej i też nie o sytuacji społecznej. Postanawia napisać opowiadanie o sytuacji ludzkiej. O sytuacji ludzkiej, takiej, jaka jawi mu się w tej chwili”.

I w przeciwieństwie do dalszej części cytowanego opowiadania, w którym pisarz na muszce i z duszą na ramieniu nie jest w stanie wymyśleć żadnej historii, w rzeczywistości Etgar Keret siada i pisze o tej sytuacji ludzkiej. I pisze o niej sporo, obsadzając ją w coraz to innych międzyludzkich sceneriach w swoim najnowszej książce Nagle pukanie do drzwi. Są to opowiadania podobne do tych, które kojarzymy z wcześniejszych zbiorów, jak na przykład z 8% z niczego, ale też inne. Może źle je zapamiętałam, brakuje notatek z tych zamierzchłych czytelniczo czasów, ale wydaje mi się, że tamte wcześniejsze były bardziej absurdalne i w tym absurdzie zasmucające. A teraz, choć i absurdalne, i oniryczne się zdarzają, o czym za chwilę więcej, to jednak przeważają  zwyczajne ludzkie sytuacje. Takie, które naprawdę każdemu mogłyby się przydarzyć, gdyby ów każdy na nie sobie przyzwolił.

Ale powoli. Za dużo od razu.

Z jednej strony są tu opowiadania o pisaniu. Jak to tytułowe, w którym pisarz pod presją nie może z siebie wydusić ani słowa. Jak to, które ukazało się już wcześniej w Książki. Magazyn do czytania, w którym nagrywany jest program dokumentalny o pisarzu i ma on w nim pisać – ale normalne opowiadanie, a nie tylko udawane, bo przy udawanym się gorzej, mniej pisarsko wygląda. Więc pisze o tym, co go spotyka (Jakie jesteś zwierzę?). Jak wreszcie to, w którym pisanie zmienia świat, by wyrazić to, co boimy się wysłowić. W efekcie powstaje m.in. opowiadanie o świecie, w którym ludzie są w stanie widzieć tylko tych, których kochają. Można sobie wyobrazić, że to wprowadza pewne komplikacje w ludzkich sytuacjach (Twórcze pisanie).

Z drugiej strony są te właśnie bardziej absurdalne, a czasem fantasmagoryczne opowiadania. Jak to o Rubim kłamczuszku, który tak łgał, że – nie, nie świecił mu się nos – trafił do nieba, gdzie stał automat z puszkami. W takim niebie kłamczucha żyją wszystkie łgarstwa, które ściemnił. Czasem to pokraczne, nieszczęśliwe twory, których robi mu się żal. I jest jeszcze to fantastyczne opowiadanie o płatnym zabójcy, który nie oszczędzał nawet dzieci. Więcej nie powiem, sznuruję usta.

(wzzzz) – właściwie to je błyskawicznie zamykam

Ale choć te, na które się powołuję, są przykładami naprawdę udanych opowiadań, bardziej podoba mi się Keret w jego przyziemnym, realistycznym wcieleniu. Może to wina spotkania z nim, po którym go bardziej osobiście polubiłam. A może tego, że te najzwyklejsze zdarzenia mogą i nam się przydarzyć, co czyni je właśnie bardziej ludzkimi sytuacjami. Te opowiadania, w których ludzie cierpią z samotności, chorują, umierają, kochają, rozwodzą się i ranią, często opowiadane z perspektywy dzieci opisywanych par, są jak „jeszcze jedno doświadczenie pozwalające zyskać sobie trochę więcej życia”, jak tłumaczy swoje niecne występki jedna z keretowskich postaci. I choć są one na ogół zasmucające – trudno tu o równowagę, spokój i szczęśliwe zakończenie, czyli w sumie bardzo ludzka sytuacja – ich podobieństwo do rzeczywistości sprawia, że mogą trochę nas pocieszyć. Tak jak w tym opowiadaniu, w którym facet ma kieszenie pełne niesamowitych rzeczy tylko po to, by móc powiedzieć szczęściu „tak”, jeśli pojawi się na nie szansa.

Na koniec porada w sumie z początku. Dopełnia tę, której udzielił jakieś sto lat temu Czechow: „Jeśli w którymś momencie pojawia się strzelba, na koniec musi ona wystrzelić”. Keret dodaje do tego: „Bez pukania do drzwi nie ma opowiadania”. I u niego zawsze ktoś puka – i czasem drzwi są wyważone, a czasem tylko wchodzi się do innego wymiaru.

Etgar Keret, Nagle pukanie do drzwi
przeł. Agnieszka Maciejowska
wyd. W.A.B., Warszawa 2012

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s