Co nagle, to Keret. Wywiad z pisarzem

Mam krótką pamięć do zdarzeń. Z mijającego tygodnia zapamiętuję tylko co najwyżej jego ogólną aurę. Gdyby nie kalendarz, w którym planuję dni, przepadłyby informacje, co, kiedy, z kim i gdzie robiłam – i w sumie całkiem zasadnie by przepadły, bo na co komu ta wiedza, co, kiedy, z kim i gdzie robiłam. Czasem mnie, tylko czasem, do czegoś się przydaje. W tym kontekście już pamięć generalnego zabarwienia dnia – czy był dobry, czy był jasny, czy zasnuty czymś niepokojącym – to nadmiar dobrobytu, zbytek łaski.

Czasem mam jednak dobrą pamięć. I jakoś szczególnie dobrze pamiętam duszny, napęczniały upałem poniedziałek 18 czerwca br. To było tuż przed urlopem i, jak to zazwyczaj bywa w takich okolicznościach, już nic mi się nie chciało. Zaczęło się zwyczajnie i bezbarwnie by się skończyło, gdyby nie nagły zwrot akcji, kilka maili, dwa telefony i w ich efekcie przeprowadzanie spontanicznego, krótkiego wywiadu z Etgarem Keretem, który tego dnia w poznańskiej klubokawiarni Głośna miał spotkanie promujące jego najnowszą książkę Nagle pukanie do drzwi (jej recka bardzo wkrótce, oj bardzo).

Było bardzo sympatycznie, głównie dlatego że pisarz był czarujący, uśmiechnięty i ciągle żartował – była to jednak ta czujna odmiana wesołości, kiedy śmiejący się z żartów czuje, że opowiadający go obserwuje, bada i kontroluje jego reakcje przeszywającymi zerknięciami. Mam słabość do ludzi z tym rodzajem ostrożnej, lecz szczerej żartobliwości. W efekcie Keret na żywo spodobał mi się jeszcze bardziej niż ten, którego poznawałam jako czytelnik.

Zapis rozmowy można przeczytać na portalu LubimyCzytać, dla którego przeprowadzałam wywiad, a także tu, poniżej, po prostu.

***

Czytałam, że pisanie jest dla ciebie intymną rozmową z samym sobą. Ponoć nawet czasem mówisz do siebie na głos. Zastanawiam się, od czego rozpoczął się ten dialog. Dlaczego zacząłeś pisać?

W liceum byłem w klasie o profilu mat-fiz, dlatego wybrałem inżynierię jako kierunek studiów. Może zostałbym inżynierem, a nie pisarzem, ale w czasie służby wojskowej mój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa zastrzelił się. Właściwie wydarzyło się to na moich oczach. Wkrótce potem napisałem moje pierwsze opowiadanie – Rury.

Twoje pisanie miało zatem bolesne, trudne początki. A teraz? Czy pisanie wiąże się dla ciebie z trudnościami?

Nie piszę regularnie, nie mam żadnego planu ani stałego rytmu. To sprawia, że największą trudnością dla mnie jest usiąść do pisania. Ostatnio pisałem cztery miesiące temu. Sam proces zaczyna się u mnie od silnej emocji, od tak intensywnego przeżycia, że odczuwam lęk, czy uda mi się to przekazać na papierze. Boję się, czy słowa, których użyję, zdołają to wyrazić.

Kiedy najczęściej piszesz?

Kiedyś pisałem nocą. Przyzwyczaiłem się do takiego rytmu, gdy zaczynałem pisać opowiadania w czasie służby wojskowej. Odsypiałem w dzień. Jednak odkąd urodził się mój syn, który ma zwyczaj budzić się o 6 rano, musiałem przestawić swój zegar biologiczny i teraz piszę w ciągu dnia. Nagle pukanie do drzwi to pierwsza książka, którą napisałem w dzień.

Książki jakich pisarzy inspirują cię do pisania?

Inspiracją jest dla mnie twórczość Franza Kafki i Kurta Vonneguta, którą poznałem jeszcze w szkole. Czytając ich powieści, odczułem ulgę, że na świecie są ludzie jeszcze bardziej popieprzeni niż ja. Poza tym lubię czytać też Johna Cheevera, Nikołaja Gogola, Isaaka Babla i Isaaka Singera. Czytanie ich – i zresztą nie tylko ich – uczy nas bycia lepszymi ludźmi. W czasach, kiedy najważniejszą wartością jest indywidualizm, czytanie wydaje mi się jeszcze ważniejsze, niż było dawniej. Wymaga od nas przekraczania własnego ego, wsłuchiwania się w to, co ma do powiedzenia inna osoba.

Myślisz, że gdybyś nie został pisarzem, to byłbyś dziś inżynierem?

Trudno mi powiedzieć, co bym robił, ale jestem pewny, że byłbym w tym przeciętny i nieszczęśliwy. Może byłbym prawnikiem. Złym prawnikiem.

Advertisements

10 uwag do wpisu “Co nagle, to Keret. Wywiad z pisarzem

  1. Gratuluję!
    Sporo ostatnio Kereta w polskiej prasie (w ciągu ostatnich kilku dni przeczytałem dwa wywiady z nim – ten jest trzeci ;))
    Niestety jego książki nie są mi znane, choć zapatrzenie w twórczość Kafki i Vonneguta (jednocześnie) – to może być zaczynem ciekawej mikstury.

    PS. To niesamowite, kiedyś napisałem o sobie dokładnie takie samo zdanie: “W liceum byłem w klasie o profilu mat-fiz, dlatego wybrałem inżynierię jako kierunek studiów.”
    (Oczywiście: toutes proportions gardées… bo bynajmniej nie chcę się w żadnym stopniu porównywać z młodym pisarzem z Izraela ;) )

    Pozdrawiam

  2. Dziękuję!
    Całkiem miło jest być trzecią. ;)
    Też nie chcę się porównywać z młodym pisarzem z Izraela, ale tak jak on odczuwam ulgę czytając niektóre książki i myśląc, że nie tylko ja jestem tak popieprzona. ;)

    Z pozdrowieniami, jak zawsze

    1. Cóż, miałam tylko 15 minut i zgodę na 5 pytań, więc wyszło jak wyszło.
      Namalował mi dedykację, a jakże: rozczochraną głowę podpisaną „To Asia”, co znajomi interpretują jako moją karykaturę ;)
      Zdaje się, że wszystkim takie rysował – zastanawiam się, czy są w nich różnice planowane, czy nie. Takie zestawienie tych głów mi się marzy.

  3. „….miałam tylko 15 minut i zgodę na 5 pytań”

    To on taki zasadniczy?
    Może to właśnie tu odzywa się w nim ten „ścisły” inżynier? ;)

    PS. Całkiem miło jest być trzecią.
    Pod warunkiem, że nie się traci sił, chęci ani entuzjazmu ;)

    PS2. Nie mogę ukryć, że nieco zbulwersowało mnie Twoje wyznanie o „popieprzeniu”. Co dokładnie miałaś na myśli? ;)

    1. Ależ Keret był przesympatyczny i na pewno zgodziłby się na dłużej i więcej, ale widać było, że jest zmęczony, wcześnie wstał, udzielił już mnóstwa wywiadów, żal mi się go zrobiło. I organizatorom spotkania pewnie też, bo to z nimi ustalałam co i jak.

      PS. Faktycznie, ależ to zabrzmiało ;)

      PS2. Aż zbulwersowało? Doprawdy? ;) Każdy jest na swój sposób popieprzony i w sumie nie ma w tym nic na tyle zaskakującego ani wyjątkowego, o czym warto byłoby opowiadać.

  4. publikując taki wywiad, dajesz czytelnikom jedynie wisienkę z czubka tortu zamiast obiecywanego deseru:) i tylko ślinka cieknie na więcej i zostaje uczucie strasznego niedosytu. szkoda było okazji, bo przecież jest tyle ciekawych rzeczy, o które można było Kereta wypytać.

    1. tak jak wspominałam w komentarzach wyżej, miałam, niestety, ograniczony czas i liczbę pytań. stąd – tylko wisienka.
      a o co Ty zapytałabyś Kereta?

  5. A ja miałam Głośną w planach, które przeszły do kategorii planów niezrealizowanych.
    Keret ma bardzo optymistyczną interpretację swego miejsca w życiu. Gdybym nie był tym, kim jestem, (gdybym wybrał coś „normalnego” i „intratnego”), byłbym na pewno jakimś nieszczęśliwym przeciętniakiem. Kupuję ten sposób myślenia. :)
    I tak sobie teraz myślę, jakie to niezwykłe: być pisarzem i robić sobie czteromiesięczne przerwy w pisaniu. Zazwyczaj (dajmy na to: Pilch czy Stasiuk) słyszę o porannych dyżurach, o dyscyplinie i rytmie. A tu, proszę, można być wiernym natchnieniu i przeżyciom emocjonalnym.

    Czekam na recenzję z „Nagłego pukania do drzwi”. Mój odbiór z odsłuchu radiowego – neutralny, ale spotkałam entuzjastę, więc trochę zaraził. I ciekawość narosła.
    pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s