Utracone serce Azji, Colin Thubron

Ci z Was, którzy czytają moje gryzmoły na fejsie, wiedzą, że byłam na odwyku. To jest na wakacjach w Szwecji, na wywczasie bez książki. Zaklinałam się, że nie przeczytam nic. Miał to być sposób na pokonanie kryzysu czytelniczego, wokół którego ostatnio krążę w tym moim pisaniu jak namolna osa, smętnie bzycząc, nudząc i męcząc. Zresztą nie potrzebuję Wam o tym mówić. Znacie osy, czytacie bloga (dziękuję).

Wszystko to wzięło w łeb. Nie od Szweda krążącego z siekierą wokół naszego domku w sercu głuszy, gdzie nikt nie usłyszy naszych krzyków, skąd nie będzie dokąd uciec w razie niebezpieczeństwa, jak sobie sami przepowiadaliśmy pierwszego wieczoru, gdy domek jeszcze nie był domem, tylko miejscem, gdzie przyszło nam spać. Nie, nie, Szwed z siekierą nie miał tu nic do rzeczy. Właściwie co miało? Deszcz lejący się strumieniami przez pierwsze dwa dni? Daremne poszukiwanie łosi w okolicznych borach? Nie, nic z tego. I nic spoza wymienionych rzeczy. Dość powiedzieć, że kryzys czytelniczy, moja obojętność wobec książek, przeszła jak ręką odjął i w czasie tego tygodnia nieobecności na blogu i w internetach i obecności gdzie indziej (zawsze gdzie indziej), przeczytałam dwie książki i znów zaczęłam przygodę z Franzenem. 160 stron Wolności już za mną. A dziś Wam opowiem o Utraconym sercu Azji Colina Thubrona, a kiedyś – kto wie, może już jutro? – pojawi się recka Nagle pukanie do drzwi Etgara Kereta. I coś jeszcze, zawsze coś jeszcze.

* * *

Colin Thubron do Azji Środkowej pojechał wkrótce po rozpadzie ZSRR. Utracone serce Azji ukazało się po raz pierwszy w 1994 roku, szybko więc pisał, tym bardziej, że z dość długimi przystankami jeździł po opisywanych państwach: Kazachstanie, Kirgistanie, Tadżykistanie, Turkmenistanie i Uzbekistanie. Każdemu z tych krajów poświęcił wiele cierpliwej, natężonej uwagi i opisał je z tą samą przenikliwą wrażliwością, jaką ujął mnie w reportażu Po Syberii.

Tym psychologicznym powtórzeniom towarzyszyła również stylistyczna konsekwencja: wycyzelowany język, plastyka opisów, porywająca melancholia nie stroniąca od poczucia humoru. Thubron to wspaniały pisarz i reporter – człowiek, który dla pełniejszego zrozumienia innej kultury stara się w niej jak najgłębiej uczestniczyć. By podać najbardziej prozaiczny przykład, ale mający bolesne dla pisarza skutki: potrafi on jeść twarde, budzące jego obrzydzenie mięso uznawane przez gospodarzy za rarytas. Umie wyprzeć się siebie, swoje zminimalizować, by lepiej poznać cudze. To rzadkie i imponujące. Tak samo jak to, że nie przejmuje się, gdy tak próbując łamie sobie ząb. To czyni go znakomitym reportażystą. I szczerbatym.

Widać też w Utraconym sercu Azji zdolność, którą rozwinie i zachwyci w napisanej później książce, Po Syberii: z subtelnie zarysowanych fragmentów buduje świat. Jak z czarno-białych widokówek ustawia go przed naszymi oczami. Ciemne i wielowymiarowe miasta; zakurzone i wymarłe pustkowia. W dodatku Thubron to nie tylko wprawny pejzażysta, ale też rasowy portrecista, który w błyskawicznych zdaniach kreśli człowieka – z wadami jego wyglądu i z zaletami charakteru, i na odwrót. Przez to czyta się ten reportaż, jakby oglądało się album fotograficzny. I to nie byle jakiego fotografa.

Szczęściarz z tego Thubrona, bo, jakby tego było mało, równie precyzyjnie jak ostrość spojrzeń umie ustawić również słuch. I w każdej rozmowie bacznie wyłapuje aluzje, niedomówienia, kłamstwa. Nie jest ślepy na wiary i poglądy, wyłapuje je, zapamiętuje i zapisuje. Dzięki temu powstaje mozaikowy obraz Azji Środkowej z lat 90.: z ludźmi zżytymi ze swoimi miejscami na świecie, ze swoimi rodzinami i z kapryśną w większości ziemią. Z ludźmi, którzy narzekają na to, że ZSRR się rozpadł i którzy za nim tęsknią, bo nie czują się związani z żadną narodowością, lecz uważają się ze Sowietów. Spotyka też osoby o przeciwnych im poglądach – cieszące się z tego, że wreszcie mają wolność do robienia tego, co chcą z ich własnym krajem. Różni i rozdarci jak ich wizje światów – wszystkich ich łączy kurczowe trzymanie się swoich światopoglądów i lęk o to, co ich czeka w tych nowych realiach.

Cienista, zadymiona książka, to Utracone serce Azji. Trzeba mieć na nią odpowiedni nastrój. Dla tych, którzy lubią podróże przez pustkowia. I dla tych, których fascynuje Azja, a zwłaszcza dawna Mongolia.

Colin Thubron, Utracone serce Azji
przeł. Dorota Kozińska
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s