To co wiemy i to w co wątpimy

Świetna książka: Javier Marías, Twoja twarz jutro. Gorączka i włócznia – wreszcie znów czyjejś narracji udało się zawładnąć moją uwagą i na dłużej ją przykuć. Rozkojarzenie, spowodowane wieloma czynnikami, o których pomilczę parę chwil (jedna chwila, druga chwila, trzecia, czwarta, dość), w końcu ustąpiło pola książce, tak jak dawno się nie wydarzyło. O tym, jak to udało się Maríasowi, napiszę, gdy przeczytam całą powieść, co nastąpi wkrótce, jeśli nic mi w tym nie przeszkodzi. Póki co zatrzymuję się na dłużej przy fragmentach, które zaznaczyłam – jest ich więcej i obawiam się, że się nimi wkrótce podzielę, są z innej beczki, pocieszę lub obiecam – bo uzupełniają w pewien sposób myśl, która towarzyszy mi od jakiegoś czasu. Czy raczej zastanowienie, które rozciąga się w czasie. O percepcji i uważności, o faktach, które się różnią w cudzych pamięciach (jak te historie o poznaniu się: przykład prawie rodem z matematyki: różnobarwne pola, których zakreskowania tylko w paru, tych najbardziej bezspornych fragmentach się pokrywają) i o przeczuciach, które mamy, które dzielimy, które przemilczamy, którym ufamy i które ignorujemy, pozwalając im wypłynąć na powierzchnię tylko w snach, a może aż w snach. Gdzie wybór określenia – „tylko” czy „aż” – zależy nie od nas, lecz od jakości snów, jakie śnimy.

Obiecane fragmenty:

(…) wiemy zazwyczaj, jak sprawy się skończą, jak będą ewoluować i co nas czeka, ku czemu wszystko to zmierza i jaki będzie różnych spraw koniec; wszystko widać jak na dłoni, w gruncie rzeczy bardzo szybko wszystko jest w związku widoczne, jak we wszystkich uczciwych, prostych opowieściach, wystarczy ośmielić się i spojrzeć, jedna chwila zawiera w sobie zapowiedź wielu przyszłych lat i niemal cały kształt naszego życia – jedna brzemienna swoim znaczeniem chwila – i jeśli tylko chcemy, możemy ją dostrzec i rozszyfrować, nie ma tak wielu możliwości, wskazówki rzadko są mylne, jeżeli tylko umiemy odczytać ich znaczenie, jeżeli jesteśmy na to gotowi – ale to trudne i może się okazać katastrofalne; pewnego dnia dostrzegasz jakiś nieomylny gest, jesteś świadkiem jakiejś ewidentnej reakcji, słyszysz przesądzający o wszystkim ton głosu, choćby ta druga osoba od razu ugryzła się w język – za późno; czujesz na karku spojrzenie o zamierzonej intencji, spojrzenie ufne w to, że niby rzucone dla niepoznaki, tyle jest przecież spojrzeń mimowolnych; zauważasz nadmierną słodycz lub niecierpliwość, dostrzegasz zamiary ukryte, lecz nigdy do końca, albo zamiary nieświadome, czasami można przewidzieć działanie kogoś drugiego, nim on sam je przewidzi, nim on sam je pozna lub wyczuje, i wówczas odgaduje się jeszcze nieuknutą zdradę i niewyczuwalną jeszcze pogardę; zakłopotanie, w jakie wprawia twoja obecność, irytację albo niechęć, jakie wywołujesz, albo przeciwnie, co nie zawsze jest lepsze: otaczającą cię bezwarunkową miłość, nadmierne oczekiwania, oddanie, czyjś wysiłek, by cię zadowolić, stać się niezbędnym i zająć potem twoje miejsce, i stać się tym, kim jesteś; żądzę posiadania, złudzenia, czyjąś determinację, aby trwać przy tobie albo zdobyć twoje serce, niedorzeczną, irracjonalną lojalność; potrafisz rozróżnić prawdziwy entuzjazm albo tylko schlebianie, albo mieszankę jednego i drugiego (bo nic nie występuje w postaci czystej), wiesz, kto nie jest godny zaufania i kto jest ambitny, kto nie ma skrupułów i kto pójdzie do celu po twoim trupie, a kto jest szczerą duszą i wiesz, co będzie, gdy napotkasz tego ostatniego na swojej drodze, wiesz, co go czeka, jeżeli się nie zmieni, nie stanie się kimś gorszym, a i wówczas gdy to zrobi: wiesz, czy będzie twoją ofiarą.

s. 47-48

(…) czasem tak się dzieje ze sprawami, które negujemy lub przemilczamy, z czymś, co zachowujemy dla siebie albo zapominamy raz na zawsze, to coś rozpływa się bezpowrotnie i w końcu nie wierzymy już, że kiedyś istniało albo się wydarzyło, mamy niewiarygodną skłonność do powątpiewania we własne spostrzeżenia, gdy te należą już do przeszłości i nikt postronny ich nie potwierdza ani nie ratyfikuje, bywa, że wyrzekamy się własnej pamięci i w końcu opowiadamy sobie niedokładnie o tym, czego byliśmy świadkami, nie ufamy samym sobie jako świadkom, wszystko poddajemy procesowi tłumaczenia, robimy przekłady z naszych jasnych jak słońce działań i nie zawsze są to przekłady wierne, bo nasze działania stają się w nich nieczytelne, a w końcu składamy broń i oddajemy się wiecznej interpretacji nawet rzeczy, o których wiemy, że są niepodważalnymi faktami, tak więc wszystko zaczyna się chybotać, staje się mało precyzyjne, nic nigdy nie jest ustalone ani ostateczne i wszystko jest rozedrgane aż do końca naszych dni może dlatego, że w gruncie rzeczy nie potrafimy znieść pewności, nawet takiej, która nam służy i jest dla nas pociechą, nie wspominając już o tej innej, która nas denerwuje, wywołuje nasz niepokój albo nas rani, nikt nie chce w to się zmienić, w swoją własną gorączkę, włócznię i ból.

s. 163-164

Javier Marías, Twoja twarz jutro. Gorączka i włócznia, przeł. Ewa Zaleska, Wyd. Sonia Draga, Katowice 2010


Reklamy

3 uwagi do wpisu “To co wiemy i to w co wątpimy

  1. drugi tom już nie taki dobry, bo natych samych schematach i mniej się dzieje… znaczy u niego ogónie niewiele się dzieje, więcej retrospekcji niż akcji ;-)

  2. bardzo lubię,kiedy tak mówi, a pewność i wiedzenie przypływają i odpływają, powinno tu się nic nie dziać, a nie pamiętam, żeby ktoś pisał o tym, że nie można znieść pewności, nie jakiejś tzw. prawdy, tylko stałości, stanu rzeczy, pewnie dlatego, że ich nie ma i to też może być ta pewność (lub niepewność),
    tak, podoba mi się:)
    i to ma drugi tom?

    1. @giera, hmm, to w sumie może nie tak źle? mnie się bardziej retrospekcje podobają niż ta szpiegowska akcja. zresztą właściwie to nie wiem, czy jest tam szpiegowska akcja. obiecują na okładce. ale jestem na 200 stronie i nic się jeszcze nie wydarzyło, poza tym długim siedzeniem w bibliotece Petera, gdzie noc jakby nigdy nie miała się skończyć.
      fajne to!

      @signe, nie tylko drugi, ale i trzeci :) ale na polski język póki co przetłumaczono dwa, z tego się zorientowałam. takich fragmentów jest więcej – i myślę, tak skromnie, po cichu i na tyle, na ile się via blogi znamy, że będą Ci się one podobać. polecam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s