Podróż linearna przez Ameryki. Stary Ekspres Patagoński, Paul Theroux

Upłynęły trzy lata, od kiedy wydał swoją pierwszą słynną książkę podróżniczą, Wielki Bazar Kolejowy. Właśnie skończył pisać powieść, Picture Palace, i chciał odpocząć od fikcji. Jak sam mówi, osiągnął taki etap w swoim życiu literackim, że potrzebował znów wyruszyć w drogę. Dokąd by więc pojechać? Wybór był prosty: na południe. Już od jakiegoś czasu Paul Theroux marzył o tym, by opuścić swój dom w Massachusetts i ruszyć w głąb kontynentu, i jeszcze dalej, przez Amerykę Środkową po kraniec Południowej. Byle uciec od śniegu i zimy. Jest luty 1978 roku. Pisarz zabiera niewielki bagaż, wsiada do bostońskiego metra i w ten sposób zaczyna pierwszy etap swojej podróży, opisanej w Starym Ekspresie Patagońskim.

Plan jest prosty: przejechać z jednej Ameryki na koniec drugiej. Nie ma żadnego innego celu. Theroux nie chce niczego zbadać, niczego konkretnego zaobserwować. Po prostu chce wsiąść do pociągu i dojechać do Patagonii, systematycznie przesiadając się. W odróżnieniu od poprzedniej podróży, tej po Azji, którą opisuje w Wielkim Bazarze…, ma to być podróż nie okrężna (do Japonii i inną drogą z powrotem), lecz linearna. Z Bostonu do Esquel. Tak prosto, jak prosto ułożone są tory kolei.

Nie tylko to różni Stary Ekspres Patagoński od poprzedniej książki Theroux. Tak jak wcześniej, pisarz wiele uwagi poświęca obserwowanym przez okno pociągu krajobrazom oraz wsiom, miasteczkom i miastom, które mija i w których się przesiada. Podobnie jak wtedy, gdy jechał Koleją Transsyberyjską, przygląda się z uwagą i najczęściej z niechęcią współpasażerom. Jednak teraz, po upływie czterech lat, wydaje się jeszcze bardziej zamknięty na innych i czuje się o wiele bardziej samotny w podróży. Pisze o tym wprost. I to, że wspomina o swoich odczuciach odnośnie podróżowania, też jest czymś nowym w stosunku do wcześniejszej książki. Wygląda to tak, jakby za pierwszym razem był na tyle podekscytowany swoim przedsięwzięciem, że brakowało mu czasu na bieżącą analizę tego doświadczenia czy, tym bardziej, na tęsknotę za domem. Cały był podróżą, którą odbywał. Jazda przez Azję była, pomimo trudności i zmęczenia, przygodą. Podróż przez Ameryki od początku ma inne zabarwienie. Wyrusza w nią niemal z obowiązku, a ekscytację odczuwa zaledwie na początku, by później coraz częściej rozważać, dlaczego w ogóle wyjechał tym razem z domu. Dzięki tym przemyśleniom powstaje lepsza książka. Amerykanin wychodzi poza samo obserwowanie podróży i część uwagi, z korzyścią dla swojego pisarstwa, przenosi na samego siebie – samotnego podróżnika, czującego się obco w każdym towarzystwie, a jednocześnie wciąż szukającego kompana na szlaku.

Kogoś przypominającego przyjaciela udaje się mu znaleźć, ale dopiero przy końcu drogi. Najczęściej jego samotność zakłócają ludzie, którzy szybko go irytują: nudziarz niezbyt odkrywczo komentujący każde drzewo czy dom widziane za oknem czy grupa turystów odfajkowująca kolejne wycieczki na emeryturze, by móc się tym pochwalić później przed znajomymi. Theroux łaje w książce tych turystów jako „zamożnych ludzi, bezmyślnie odwiedzających pogrążonych w letargu biedaków”. Kpi też z jeżdżących po świecie Niemców i Amerykanów z plecakami. Wg niego szukają tylko najtańszych okazji, a podróż jest dla nich „kolejnym sposobem oszczędzania pieniędzy”.

Im więcej podróżuje, tym bardziej chce się odciąć od współpasażerów. Coraz krytyczniej ich ocenia. Widzi w nich przede wszystkim zarozumiałych egotyków, tak skupionych na sobie, że rzadko kiedy potrafią zainteresować się drugim człowiekiem i jego podróżą. Theroux wielokrotnie, z niejakim żalem, ale przede wszystkim irytacją, zauważa, że spotkana osoba nie zadała mu ani jednego pytania.

Przed nieciekawym towarzystwem ucieka w lekturę. Czyta jedną książkę po drugiej, zawsze wybierając powieści z zawikłaną fabułą, wg niego najlepsze do pociągu, ponieważ dzięki ich chaosowi „podróży zostaje nadany porządek”. Świetnie wplata ich krótkie, ale przekonujące recenzje w historię swojego podróżowania, pisząc na przykład, że jakaś powieść była „błyskotliwa, prawie konieczna”. Takich książek szukamy, nie tylko wyruszając w długą trasę. To m.in. przy ich użyciu Theroux „zabija czas w ramach samoobrony”.

Podróż miała być przyjemnością, ale im dalej pisarz odjeżdża od domu, tym bardziej przeobraża się ona w zło konieczne, w materiał literacki, jaki Theroux musi zdobyć, by napisać kolejną książkę. Ogarnia go tęsknota za domem i rodziną. Prześladuje go strach – nie przypominam sobie, żeby choć raz czegoś się ten pisarz bał, jadąc przez Azję. Teraz boi się śmierci, wypadku, choroby. Z każdym dniem mocniej dziwi się sobie, dlaczego w ogóle wyjechał; pyta o sens tego wysiłku. Dalej na południu odkrywa jeden z możliwych powodów. „W najdzikszym miejscu wszyscy sprawiali wrażenie tak marginalnych, tymczasowych, niezręcznych, głodnych i zmęczonych, że jako podróżnik mogłem być anonimowy, albo nawet, paradoksalnie, pasować do całości w ten sam tymczasowy sposób” (s. 262).

Te rozważania Theroux o samej istocie podróżowania, o samotnych podróżach czy o przewagach podróży lądem nad samolotem są najciekawszymi fragmentami tej książki. Wydaje się, że pisarz ewoluował z osoby, która tylko jedzie, aby jechać, do osoby, która podróż drąży coraz głębszą refleksją. Jeśli czegokolwiek mi brakowało w Wielkim Bazarze Kolejowym, to właśnie tego.

Każda podróż, nawet najbardziej melancholijna, dobiega końca. Theroux wypatruje go z utęsknieniem jako chwili, kiedy wreszcie będzie mógł wrócić do domu. Zanim to jednak nastąpi, już na półmetku, zatrzymuje się na kilka dni w Buenos Aires. Tu spotyka kogoś, z kim rozmowa nie męczy i nie irytuje, a wręcz przeciwnie – ma coraz bardziej fascynujące zwroty. Tym kimś jest Jorge Luis Borges, legendarny niewidomy pisarz argentyński, twórca idei wszechbilioteki. Spotkaniom z nim Theroux poświęca oddzielny rozdział. Notuje w nim ich rozmowy o książkach i znanych pisarzach. Opowiada o księgozbiorze Borgesa. Jego portret kreśli z pełnym humoru dystansem. Dzięki temu dowiadujemy się, że Borges śmiał się z własnych dowcipów i potrafił z morderczo nieodwracalną precyzją zniszczyć kogoś kilkoma słowami. Ale też tego, co ojciec mawiał do młodego Borgesa: „Dużo czytaj, dużo pisz i nie spiesz się z drukowaniem”. A także że Borges po kilku stronach kończył opowiadania, bo był leniwy. „Kilka stron i wysiadam”, oświadcza słuchającemu Theroux, a Theroux skwapliwie to notuje.

Prawdopodobnie właśnie przez to barwnie opisane spotkanie Argentyna jawi się jako najciekawszy kraj z tych, przez które Theroux przejechał. Mimo że jego droga wiodła m.in. przez Meksyk, Gwatemalę, Ekwador, Peru i Chile, to argentyńska stolica i jej jałowy płaskowyż, Patagonia (przez miejscowych nazywana Chubut) mają największą siłę przyciągania i najmocniej rozbudzają wyobraźnię. A może po prostu działają na mnie te wielkie pustkowia, jakieś najdalsze krańce ziemi, w tym wypadku wysunięte najdalej na południe, w których odkrywa się, że „nigdzie to miejsce”.

Książkę można podsumować słowami, jakie Theroux włożył w usta bohaterowi swojej powieści Picture Palace, zbeletryzowanemu Grahamowi Greene’owi: „Podróż jest najsmutniejszą z przyjemności”. To dryfowanie pociągiem przez Ameryki takie właśnie było.

Paul Theroux, Stary Ekspres Patagoński. Pociągiem przez Ameryki
przeł. Paweł Lipszyc
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Podróż linearna przez Ameryki. Stary Ekspres Patagoński, Paul Theroux

  1. Fascynujące! Koniecznie muszę przeczytać tę książkę. „Wielki Bazar Kolejowy” bardzo mi się podobał, Theroux trochę przypominał mi mnie samą. A w tej książce podobieństwo chyba będzie jeszcze większe… Może czegoś się nieprzyjemnego dowiem o sobie, a to zawsze w końcu pomaga, chociaż z początku jest bolesne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s