Zwiewna krzątanina na powierzchni

Na bocznym torze, na jałowym brzegu

I przyszedł anonim: na jałowym biegu,
w zaułkach dni, bocznych lożach nocy –
jakże dziwny sygnał przyniosła nam młodość
jakby życie naprawdę było wystrzałem
do biegu-gotowi-start przez masyw centralny
czasu surowego jak sfinks w egipskim mroku.
A przecież szalony drogowskaz księżyca,
lustrzany monokl na ciemnej gałce nieba
już dawno zaszedł krwawą mgiełką
w centralnej łaźni dziejów i zwinny krok
kreśli trasę ucieczki. Lecz męczy
przemiana materii. Smuci defilada
uczucia na starym szlaku biorącego szeptem
przyszłość niby cudownie lekką nieznajomą
spragnioną tylko bezimiennej rozkoszy.
Bo czy nie kochaliśmy jak ten facet w barze,
który nóż wyciągnął z teczki i uniósł do ciosu,
ale zasnął z klingą nad głową zapalając
uśmiechy kelnerek? Nie tak łatwo
wymigać się od nudy w mgnieniu
frajdy i bólu, przelotnych zadraśnięć
do pierwszej krwi i do przedostatniej, choćby tęcza
płonęła na ekranach powiek, róża
rosła w czyichś szarych oczach.

I tylko to? Szlifując bruk  i tańcząc – przepaść
jak kamień ze światłem w kąciku
warg składając karty dni w trzepot
wachlarza, motyla na ostrzu noża?
Robiliśmy wokół siebie próżnię tak luksusową,
że nieźli ludzie szli na dno i piękne dziewczyny
opowiadały jak muszle z brzegu Martwego Morza,
że znów padł los i życie spełzło na niczym
pośród szampańskich słów klaszczących niby krople
z długim echem o podłogę wodoszczelnej
komory, ta zwiewna krzątanina
na powierzchni myśli, jakby anioł
wędrował po pokładach wraku
i dotykał przedmiotów z bezdennym zdziwieniem
słuchając katalogu już nie z tej planety:
zardzewiały spinacz na dnie szklanki z piwem
jest twoim parasolem na stole w prosektorium
i obrazem historii, którą cedzisz przez zęby
patrząc na wiotki zwieracz chwilowego słońca.
I nigdy już poeta – kruchy i skomplikowany
jak oblężnicza machina – nie będzie górował
nad czernią pod blankami bytu. Ale zęby
kruszą szkło. Oczy śmieją się do słońca.

Andrzej Sosnowski, Dożynki 1987-2003, Biuro Literackie, Wrocław 2006

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s