Przewagi samotnej podróży wg Theroux

Samotne podróże_1

Podróż jest, w najlepszym razie, samotnym przedsięwzięciem: jeśli chcesz coś zobaczyć, zbadać, ocenić, musisz być sam, nieobarczony niczyim towarzystwem. Inni ludzie mogą cię zwieść; do twoich splątanych wrażeń dokładają własne; jeśli są w nastroju towarzyskim, zaciemniają ci widok, jeśli zaś są nudni, niszczą ciszę retorycznymi stwierdzeniami, zakłócając twoją koncentrację zdaniami: „Och, popatrz, pada” albo „Dużo tutaj drzew”. Samotne podróżowanie może wywoływać straszne uczucie osamotnienia (i jest stylem podróży niepojętym dla Japończyków, którzy widząc, jak uśmiechasz się melancholijnie do polany meksykańskich jaskrów, zazwyczaj mówią coś w rodzaju: „A gdzie jest reszta twojej grupy?”). Myślę o wieczorze w pokoju hotelowym w obcym mieście; uzupełniłem wpis do dziennika; czuję potrzebę towarzystwa, co więc robię? W tym mieście nie znam nikogo, dlatego wychodzę na spacer, odkrywam trzy ulice, bo więcej nie ma, zaczynam zazdrościć spacerującym parom i ludziom z dziećmi.

s. 231

 –

Paul Theroux w swojej pracowni (1998), fot. Ed Quinn

Samotne podróże_2

W towarzystwie innych ludzi trudno wyraźnie widzieć lub myśleć. Nie tylko czuję się onieśmielony, ale – jeśli obok mnie ktoś głośno myśli – trudno mi zapanować nad przemyśleniami, niezbędnymi w procesie pisania. Inni ludzie odwracają moją uwagę, ale ja szukam nowych odkryć. Klarowność samotności jest niezbędna, by uchwycić wizję, choćby banalną; w takim prywatnym nastroju wydaje się wyjątkowa i godna uwagi. Kiedy czuję się podle, coś stymuluje mój umysł, sprawiając, że staje się niezwykle podatny na ulotne wrażenia. Później wrażenia te mogą zostać odrzucone lub skasowane, ale mogą też zostać potwierdzone i oczyszczone; tak czy owak miałem satysfakcję ukończenia całej sprawy w samotności. Podróż to nie wakacje, a często stanowi przeciwieństwo odpoczynku. „Baw się dobrze”, mówili ludzie żegnający mnie na South Station. Niezupełnie na to liczyłem. Pragnąłem odrobiny ryzyka, niebezpieczeństwa, przykrego wydarzenia, silnej niewygody, przeżywania własnego towarzystwa oraz, w skromnym zakresie, romantyczności, jaką daje samotność.

s. 232

 –

Samotne podróże_3

(…) bałem się, że towarzystwo mnie rozproszy. Nie chciałem patrzeć na świat oczami innych ludzi. Kiedy pokażą ci coś, co już widziałeś, zdajesz sobie sprawę, że spostrzegłeś coś dość oczywistego; kiedy pokażą ci coś, co przegapiłeś, czujesz się oszukany, a prawdziwe oszustwo następuje wtedy, gdy pokazujesz to potem innym jako swoje własne odkrycie. W obydwu wypadkach sprawa jest irytująca. „Och, spójrz, pada” brzmi równie fatalnie jak „Kostarykanie mają własną jednostkę długości, vara”.

s. 238

 –

Paul Theroux, Stary Ekspres Patagoński. Pociągiem przez Ameryki, przeł. Paweł Lipszyc, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012

Reklamy

2 myśli na temat “Przewagi samotnej podróży wg Theroux

  1. no prawda, sama prawda, chociaż niektórzy jakoś tych ludzi zaraz zabierają do własnego umysłu i wtedy nic im chyba nie przeszkadza,
    tu powinnam postawić znaki
    ?????
    Białoszewski, wydaje mi sie, że on myślał przy ludziach:)
    dziwi mnie to, ale on chyba należał do tych piszących, którzy jednocześnie są mówiącymi, a to wcale nie zawsze tak jest, Masłowska kiedyś przyznała się, że nie myśli kiedy mówi, tzn chyba przy ludziach
    ?????

    1. Białoszewski chyba i tak, i tak, ale bez ludzi potrafił się wczuć w ludzi. Albo miał świetną pamięć do dialogów.
      Trudno sobie wyobrazić Masłowską, gdy mówi do siebie, prawda? Nie ten typ ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s