Czy pisze pan przy biurku?

„Pewne stare biurko  znajduje się u mnie w centrum. Wygląda to, ogólnie rzecz biorąc, tak: dysponuję tylko jednym pokojem na potrzeby mojej praktyki lekarskiej i mojego pisania. Na tym biurku (73 na 135 cm) leżą wielkie stosy listów (na które nie odpowiedziałem), nadesłanych rękopisów (których jeszcze nie przeczytałem), gazet, książek, próbek lekarstw, poduszek do stempli (żeby pieczętować recepty), poza tym trzy długopisy, dwie popielniczki, aparat telefoniczny. Właściwie nie ma na nim miejsca do pisania, mimo to umożliwiam je poprzez spychanie tych mas na boki za pośrednictwem łokci. Tutaj skrobię swoim trudnym charakterem pisma, którego sam nie mogę odczytać, aż następuje moment, kiedy przechodzę do maszyny do pisania, stojącej na stoliku mikroskopowym. 

Pokój położony jest na parterze od strony podwórza. Wychodzi na zagródkę dla królików z białym królikiem (należącym do dozorczyni), następnie na sznury do bielizny, przeważnie obwieszone, dalej na hortensje, o których nieraz już pisałem, że kwitną aż do listopada. Widok zamyka tylny front przeciwległego domu, szary, poobijany i zmurszały. Jest to pokój i jest to biurko, od których już niejeden wykształcony człowiek odwrócił się ze zdziwieniem.

Tutaj rozwijają się od 1945 roku wiadome sprawy. Są one jednakowoż przygotowywane intelektualnie każdorazowo przez stół trzeci z poprzedniego wieczora: w moim ulubionym lokalu (dwie godziny), piwiarni, gdzie w określonym miejscu czytam, rozmyślam, słucham radia, raz jeszcze studiuję listy od tych trzech osób, z którymi jestem w kontakcie.

Czyli trzy stoły. Decydujący jest ten z maszyną do pisania, tylko to, co napisane na maszynie, poddaje się ocenie, przygotowuje obiektywną opinię, umożliwia odblask pomysłu w krytycznym osądzie Ja. Wszystkie te trzy stoły są dosyć ciasne – kiedy niedawno stałem przed sklepem z antykami, moje spojrzenie padło na biurko: 2 na 3 metry, ciemno bejcowane, błyszczące, puste – przy takim, pomyślałem sobie, dałoby się oczywiście stworzyć coś bardziej przestrzennego”.

Gottfried Benn, Nigdy samotniej i inne wiersze (1912-1955), przekłady Jacek St. Buras, Zdzisław Jaskuła, Andrzej Kopacki, Sława Lisiecka, Tomasz Ososiński, Biuro Literackie, Wrocław 2011, s.174-175

Tekst przysłany przez autora w odpowiedzi na ankietę „Czy pisze pan przy biurku?” (1952).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s