Fragmenty myśli, wolność i trochę ruchu

„W głębi ducha czuję, że życie płynie całkiem swobodnie, krąży, rozdziela się i toczy niczym kulki rtęci. Podejrzewam, że idee odwiedzają się nawzajem, że koncepcje stają w szranki i dokazują, nie zapraszając mnie do zabawy. Te igraszki, których słabe odgłosy do mnie docierają, odbywają się za moimi plecami. Sługa i tragarz samego siebie, raz jeszcze dałem sobie zatrzasnąć drzwi przed nosem.

Przyjechałem tu z jedną jedyną książką. Celowo. Poczucie ubóstwa, pustki, nicości rodzące się z tego odcięcia, nie jest niespodzianką, lecz ćwiczeniem zdrowotnym. Gdy ta organiczna niewydolność, którą maskowałem lub rekompensowałem niewydolnością innych, staje się nie do zniesienia, wiem, że trzeba się zaciąć, poczekać, aż rygiel odskoczy, aż nie znana mi tajemnicza furtka otworzy się na moment wolności, świeżej jak rzeżucha. Cierpliwości. Wyczerpanie fizyczne – maszerowałem cały dzień, nie czując bólu w nogach – stwarza jeszcze jedną szansę tym próbom ucieczki do przodu lub do tyłu”.

„Jakie te dni są tutaj [za miastem] długie. Jeden dzień jest tu tak długi, jak tydzień w Paryżu. Ludziom wydaje się, że życie jest tak krótkie, iż trzeba w nim zmieścić jak najwięcej. Dla mnie najwięcej dzieje się wtedy, kiedy nic się nie dzieje. Jeden dzień tutaj jest naprawdę kawałkiem życia. Co wart jest dzień, w którym ani przez chwilę nie można pomyśleć lub móc całkiem nie myśleć. Życie coraz to bardziej zamienia nas na istoty myślące do połowy, operujące strzępami, na myślących gałganiarzy. Przeciętna inteligencja człowieka współczesnego, mnie samego, przypomina raczej potłuczoną mozaikę, jakieś niesamowite puzzle, niemożliwe niemal do złożenia w jedną całość. Fragmenty bywają olśniewające, ale brak im tego ośrodka, tego kawałka, od którego można zaczynać budowę całości. I gdy nie wiadomo, co z tych myśli złożyć, odkąd zacząć składankę, człowiek ucieka od nich”.

Pierwszy fragment: Nicolas Bouvier, Dziennik z wysp Aran i z innych miejsc. Kartki z podróży, przeł. Krystyna Arustowicz, wyd. Noir sur Blanc, Warszawa 2000, s. 41 – 42

Drugi: Andrzej Bobkowski, Szkice piórkiem, Wydawnictwo CiS, Warszawa 1997, s. 428 – 429

Wydawało mi się, że zapisywałam też inny fragment z Bobkowskiego – o poczuciu wolności i wyczerpaniu fizycznym, który by może lepiej pasował do tego dwugłosu. Tylko gdzie posiałam ten notes, w którym go przepisałam?

Cóż, niech zostaną te dwa. Zobaczmy, jak one sobie ze sobą poradzą.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Fragmenty myśli, wolność i trochę ruchu

  1. dobrze sobie radzą te fragmenty ze sobą, a ja się cieszę zdaniem, gdzie najwięcej dzieje się wtedy, kiedy nic się nie dzieje, nic jest wielkie, swobodne, czasem chodzi pieszo, a czasem rygiel do tajemnicy sam odskakuje, cierpliwości :)
    Twój blog jest coraz ciekawszy dla mnie, dzięki

    coś zmieniono na terenach wordpressowych i znowu nie wiem, czy ten tu komentarz nie wyleci w powietrze, pierwsze śnienie świata tutejsze zamknęłam, drugie jest gdzie indziej,
    http://signe2.blox.pl
    chciałabym chodzic pieszo, a nie przez fejsbuki itemupodobne, no ale zobaczymy
    pozdrowienie:)

  2. Też mnie to zdanie cieszy, powtarzam je sobie w okolicznościach sprzyjających – i tym wbrew się rzucającym (np. pod nogi).

    A pieszo chodzić do Poczytalni można chyba tylko przez rss-y. Aha, działa też system powiadomień mailowych. Może to rozwiązanie bardziej ‚piesze’?

    Miło mi Cię znów gościć – zapraszam ponownie i pozdrawiam:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s