Anglofil z drugiej ręki. Osobliwy gość i inne utwory, Edward Gorey

Na pierwszy rzut oka – książka dla dzieci. Na drugi – makabreska, która rozbawi i małych, i dużych. Gatunek? Trudno powiedzieć. Opowieści rysunkowe, historie ilustrowane, komiksy, króciutkie nowelki graficzne? Wszystkie te określenia pasują do twórczości Edwarda Goreya, której przedsmak znajdziemy w Osobliwym gościu i innych utworach.

Osobliwy gość – to sformułowanie świetnie opisuje Edwarda Goreya. Spójrzmy na zdjęcie: teatralnie przestylizowany mężczyzna o uważnym, choć trochę ospałym spojrzeniu, w długim płaszczu i z sygnetami na palcach rąk.

Arystokratycznymi pozami kamuflował się też, gdy umieszczał siebie na rysunkach. Tu dodatkowymi rekwizytami, oprócz znoszonego futra, był często, choć nie zawsze, długi szalik i staromodna mufka.

Był amerykańskim ilustratorem żyjącym całkiem współcześnie (1925-2000), lecz każdy, kto zetknie się po raz pierwszy z jego rysunkami, pomyśli, że pochodził z XIX-wiecznej Anglii: taki wniosek sugerują dobierane przez niego plenery (zasępione krajobrazy i architektura) i stroje postaci, które zamieszkują te jakby wiecznie zamglone strony. Edward Gorey fascynował się Wielką Brytanią, ale wiedzę o niej czerpał głównie z książek i wyobraźni, gdyż nigdy w niej nie był. Tylko raz w życiu wybrał się w podróż – do Szkocji, aby spotkać potwora z Loch Ness. Gdy nie udało mu się go zobaczyć, zniechęcił się całkowicie do podróżowania. Pewnie i to doświadczenie przyczyniło się do jego zawodu światem i ludźmi. Samotnik, ekscentryczny kolekcjoner przedziwnych przedmiotów (m.in. kamieni w kształcie ropuch), izolujący się w swoim domu nazywanym Elephant House, gardził ludzkością i uważał, że jesteśmy wszyscy okropnie nudni.

„Życie jest zarazem niebezpieczne i nudne. W każdej chwili może się pod nami załamać podłoga. Rzecz jasna, prawie nigdy tak się nie dzieje – i przez to życie jest takie nudne”, mawiał.

Zasadą jego utworów jest to, że ta podłoga zapada się – i to nad wyraz często.

Surrealista, purnonsensista, makabrysta – choć tego ostatniego określenia nie znosił, wszystkie przylgnęły do niego. Nic dziwnego, skoro z upodobaniem zabijał dzieci. Może niedosłownie, cóż by to była za zabawa dla kogoś tak wyrafinowanego jak Gorey, ale przez feralne zdarzenia, które rysował  im jako linię przeznaczenia. Dość dodać, że jego najbardziej znanym utworem jest Cmentarzyk (The Gashlycrumb Tinies), gdzie w alfabetonach dzieci padają ofiarami morderczych przypadków.

Pojawiają się również historia skarpetki, która chciała czegoś więcej od życia i ostatecznie została szmatą (Porzucona skarpetka), opowiadanie o wzruszającym związku człowieka z ptakiem (Ptaszysko) czy wreszcie historia tytułowa, Osobliwy gość, o uroczym stworzeniu w szaliku i trampkach, które pewnego razu zjawia się w podmiejskim wielkim domu i zamieszkuje w nim, dokuczając na różne sposoby jego właścicielom.

Dekadencka atmosfera, pechowość na każdym kroku i przestylizowane wnętrza rysowane precyzyjną kreską tworzą scenerię jedyną w swoim rodzaju. Goreyoza – tak nazwał tę twórczość Michał Rusinek, tłumacz książki, w swoim tekście opublikowanym w Książki. Magazyn do czytania.

Smutne? Bynajmniej. Raczej gorzko-wesołe. Znajdą tu coś dla siebie miłośnicy Rolanda Topora i jego Księżniczki Anginy i ci, którzy lubią wszelkie złośliwe nonsensy.

Na koniec jeszcze słowa Stanisława Barańczaka, jak przypiął, jak przyłatał: „Nonsensista to śmieszniejszy poeta metafizyczny”. Coś w tym jest.

Edward Gorey, Osobliwy gość i inne utwory
przeł. Michał Rusinek
wyd. Znak emotikon, Kraków 2011

Advertisements

5 uwag do wpisu “Anglofil z drugiej ręki. Osobliwy gość i inne utwory, Edward Gorey

    1. Fajny artykuł Rusinka, fajny. I mam nadzieję, że nam więcej Goreya przetłumaczy.

      A tekst, oczywista, z przyjemnością umieszczę na KK – dziś w nocy lub jutro. Chyba że wolisz kiedy indziej?

    1. fajne to „aaaaaaaaa!”
      super, że są plansze dostępne, a nie tylko moje sieroce zdjęcia (jak na złość kiepskie światło i ciemno jak w d).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s