Genji monogatari, Murasaki Shikibu | Tysiąc żurawi. Śpiące piękności, Kawabata Yasunari

Japońska literatura tworzy specyficzny nastrój. Jest to moment zawieszenia, kiedy drzewo przyjmuje określoną pozę i ani drgnie pod wpływem wiatru, bo wiatr też zamiera respektując to bycie pomiędzy. To chwila wielkiej koncentracji, zupełnego oddania się temu, co właśnie się dzieje. Nawet jeśli polega to tylko na piciu herbaty. Jakby picie herbaty nie było jedynie piciem herbaty, ale również – jeśli nie przede wszystkim – formą uczestnictwa w świecie.

Takie refleksje pojawiają się po lekturze książek dwóch japońskich autorów. Pierwszym z nich jest Murasaki Shikibu, drugim – Kawabata Yasunari. Okresy ich twórczości dzieli prawie tysiąc lat.

Murasaki Shikibu tak naprawdę nazywała się prawdopodobnie Fujiwara Takako i była córką urzędnika administracji cesarskiej, żyjącą na przełomie X i XI wieku. Jej najwybitniejszym dziełem jest Genji monogatari. Opowieść o księciu Genji, uznawana za pierwszą powieść w literaturze światowej i największe dzieło starożytnej literatury japońskiej. Opowiada ona o życiu fikcyjnego syna cesarza Japonii, Hikaru no Genji, który ze względów politycznych zostaje usunięty z cesarskiego dworu i zmuszony do rozpoczęcia kariery jako oficer cesarskiej armii. Zarówno przyczyny, jak i konsekwencje tego zesłania wiążą się z romantyczną naturą licznych zakazanych związków, w które książę wchodził przez całe swoje życie – o nich głównie czytamy w Genji monogatari.

Z książki tej przeczytałam jedynie fragmenty przetłumaczone na język polski, a dostępne tutaj. Ich tematem przewodnim są smutek i żałoba po ukochanych osobach. Prostota i elegancja stylu podkreślają w nich złożoność emocji, jakie towarzyszą księciu w bolesnych dla niego chwilach. Jego rozdarcie pomiędzy chęcią godnego zachowania się jako władcy a pragnieniem całkowitego oddania się rozpaczy uwypukla dodatkowo bogata symbolika kolorów, roślin i rozmaitych odniesień mitologicznych, a także zmieniające się pory roku subtelnie opisywane przez autorkę co parę akapitów. Ważne są ceremonie, ważne są codzienne rytuały, a nade wszystko ważne są dyskrecja i umiejętność komponowania korespondencji w formie haiku.

Mimo że pięknie napisane, fragmenty te nie wywierają już takiego wrażenia jak dawniej, u swoich początków, kiedy czytały je cesarskie damy dworu. Zbyt idealne, półboskie postaci, które stworzyła Murasaki Shikibu, wydają się zupełnie niewiarygodne, podobnie jak ich uduchowienie i opanowanie w każdej sytuacji. Obecnie trudno czytać tę opowieść inaczej niż jako baśń wzbogacającą wiedzę o zwyczajach w Japonii i minionych czasach. I jak baśń piękną i smutną jednocześnie.

 –

Kawabata Yasunari zachwycał się Genji monogatari, nazywając tę powieść największym osiągnięciem japońskiej literatury. „Do dzisiejszego dnia nie powstał kawałek fikcji, który mógłby się mierzyć z Genjim” – twierdził. Po powieściopisarzu, który wyraził się w ten sposób, możemy spodziewać się, że będzie próbował co najmniej dorównać temu idealnemu, jego zdaniem, dziełu literackiemu. I faktycznie, wiele motywów łączy powieść Murasaki Shikibu z co najmniej jednym opowiadaniem Kawabaty.

W pierwszym z nich, w obszernym opowiadaniu czy minipowieści Tysiąc żurawi, głównym bohaterem jest młody mężczyzna, który wdaje się w romans z kochanką zmarłego ojca – jest w tym podobny do Genjiego, który również dopuszcza się tego samego czynu, przy czym nie z kochanką swojego ojca cesarza, lecz z jego żoną, a swoją macochą. W porównaniu z tą sytuacją, przypadek opisany u Kawabaty wydaje się o wiele mniej skomplikowany, ale i tak powoduje serię przykrych wydarzeń. Przede wszystkim samobójstwo kochanki, które z kolei prowadzi do nawiązania się między młodym mężczyzną a jej córką dość dziwnej z początku zażyłości. Spotkania z tymi dwoma kobietami okazują się przeszkodą dla zawarcia korzystnego i wcześniej upragnionego małżeństwa z dziewczyną noszącą chustę we wzór tysiąca żurawi.

Wszystkie te wątki spina, poza głównym bohaterem, postać mistrzyni ceremonii herbacianej. Opisy czarek i ich pochodzenia, sposób zaparzania herbaty i konieczność dopasowywania atmosfery w pawilonie przeznaczonym wyłącznie do picia herbaty do pór roku – wszystko to podkreśla pewną ciągłość w japońskiej tradycji. Pomimo upływu lat (opowieść Tysiąc żurawi powstała w 1949 roku), tak samo ważne – przynajmniej dla mistrzyni ceremonii – jest zachowanie tych samych sztywnych rytuałów przy piciu herbaty, które zachowywano już za czasów Genjiego. Na wieść o tym, że młody mężczyzna po ślubie porzuca zwyczaj odprawiania ceremonii herbacianych i sprzedaje wszystkie związane z nimi sprzęty, mistrzyni reaguje oburzeniem. Choć jednak dla młodszego pokolenia nie są może istotne prawidła w odpowiednim obracaniu czarki przed napełnieniem jej gorącym napojem, wciąż wielką rolę odgrywają przyroda, nastrój, jaki ona powoduje, gry świateł i cieni w ogrodzie, kolor przyniesionych przez kogoś kwiatów i sposób ułożenia bukietu w wazonie – tak samo jak tysiąc lat wcześniej.

W tym kontekście czytanie Kawabaty może wydawać się nudne. Ile można przeczytać opisów ogrodu czy przyrządzania herbaty? Otóż bardzo wiele. Ponieważ prosty i elegancki styl pisania, pielęgnowany już przez Murasaki Shikibu, również tutaj ma zastosowanie i przy jego użyciu Kawabata buduje niezwykły klimat opowieści, wzbogacony dodatkowo o bardziej współczesne realia. Wszystkie te elementy sprawiają, że Tysiąc żurawi czyta się z niesłabnącym napięciem (i wypijając sporo herbaty).

 

W przeciwieństwie do Śpiących piękności (opublikowanych w Polsce w tej samej książce co Tysiąc żurawi), które początkowo zadziwiają, a później dość szybko nużą.

Ich bohaterem jest z kolei stary mężczyzna, który zachęcony przez kolegę odwiedza oryginalny przybytek. Z zewnątrz wygląda jak hotel, wewnątrz mieści się jednak tylko jeden pokój udostępniany klientom, którymi są wyłącznie postarzali mężczyźni. W zamyśle właścicieli lokalu – impotenci. W pokoju tym spędzają oni noce z mocno uśpionymi młodymi dziewczynami. Początkowo silnie zdystansowany do całego pomysłu mężczyzna z każdą następną wizytą coraz bardziej się do niego przekonuje. Młode kobiece ciała przywołują bowiem przyjemne wspomnienia z wcześniejszych lat życia.

O ile pomysł samego umiejscowienia akcji jest ciekawy, o tyle już sam rozwój akcji nie. Towarzystwo starszego mężczyzny, który za każdym razem wchodzi w podobny dialog z prowadzącą „hotel”, a później doznaje zaskoczenia po wkroczeniu do tajemniczego pokoju, jest męczące. Jego wspomnienia nie zostały specjalnie żywo odmalowane i przez to nie budzą żadnych emocji.

Zastanawiające, jak wybrano te dwa opowiadania – Tysiąc żurawi i Śpiące piękności – i dlaczego postanowiono wydać je w Polsce w jednej książce? Nie łączy ich żaden motyw przewodni – chyba że za taki uznać ceremonialne picie herbaty, które jednak zostało znacznie wnikliwiej opisane w Tysiącu żurawi. Może za wspólny mianownik ma uchodzić tu tylko ten sam autor.

 

Choć trudno tak powiedzieć o Śpiących pięknościach, to z pewnością zgadza się to w przypadku pozostałych dwóch historii: na przykładach Genji monogatari i Tysiąca żurawi można nauczyć się większej koncentracji na teraźniejszości, pełniejszego bycia tu i teraz. To piękne – i ciekawe, jeśli prześledzić spójny rozwój tego samego minimalistycznego, lecz wyrazistego japońskiego stylu pisania, którego wartość nie przedawnia się, a tylko wciąż dopełnia i uszlachetnia.

Murasaki Shikibu, Genji monogatari, przetłumaczone na język polski fragmenty, dostępne tu

Kawabata Yasunari, Tysiąc żurawi. Śpiące piękności, przeł. Mikołaj Melanowicz, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1987

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Genji monogatari, Murasaki Shikibu | Tysiąc żurawi. Śpiące piękności, Kawabata Yasunari

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s