Zapalę wszystkie światła

Midston House

Tak naprawdę przydałaby się technika
Rozmowy, myślę, zapalając
Elektryczne światło. Ale nie ten ograniczony
Słownik naszych doświadczeń, te
Powierzchowne irytacje, które gromadzą się w stos,
Piętrzą w miasto – ale przeobrażona
Ekspresja tego, czego one są
Przenośnią; – i ich przemiana w światło.

Z autobusu jadącego w stronę Midston House
Przyglądam się ludziom w ich czynnościach. Pogodni są
I odprężeni; oto drętwe
Durnowate stroje dziewcząt i jedzenie, mężczyźni
I praca i dom. Zabezpieczenie
Obyczaju jest koliste, tak samo
Jak w demokracji są sprzężone z sobą obowiązki,
Koliste posłuszeństwa.

Ale jak przetworzyć
Te wciąż zawodne chmury
Energii, w światło? Życiodajna
Inteligencja mężczyzny z którym
Mam się spotkać – czy on to wie? Myślę
Sobie jak to radykalne odcięcie mojego
Życiowego zadania – odcięte związki
Wytworzyły we mnie nieomal
Lipotymię żalu i hiatus
Dni, z których wyrosły kły gniewu, moja
Likantropia – to, dzięki bogu, już za mną!

Wykurzył mnie z pracy płomień, wielki
Jak złe sumienie: nie potrafię nic
Robić: nie posiadam jednej umiejętności! Człowiek
Na którego czekam w holu –
Całe życie czekam na coś co
Nie znajduje spełnienia – czy on
Zaistnieje?

Prawo życia, jak jakiś abstrakcyjny
Bezduszny prawnik, wydaje przerażający wy-
Rok na mnie biednego, za pomocą dziwnego obcego
Sylogizmu. On sobie ze mnie kpi! Nie dotrzyma
Spotkania!

Jego prawość
Każe mi odrzucić podejrzenie. Co mam powiedzieć, że
Go kocham; że nie jestem go-
Dzien? Z powodu tej niepewności czuję, że jestem
– Choć rozmawiamy o nieuczciwości kogoś innego –
Brzydki, wściekły, i piekielnie chciwy, przebiegły
Drań, jak tamten brzydki ptak znad Białego
Nilu.

Ale wiersz jest właśnie tym
Mówi czego nie da się powiedzieć
Komuś komu chcę powiedzieć.
Spać mi się chce od tej subtelności; pokój wydaje mi się
Ciemny, bardzo zimny, bardzo samotny. W środku
Nie ma nikogo. Zapalę wszystkie światła.
Chciałbym się wybrać
W długą, bardzo długą podróż
Do miejsca gdzie życie jest proste i do zniesienia, nie-
Zbyt wymagające.

Nie! W tym pojeździe, Jutro, zobaczę
Tamtego człowieka, którego uścisk dłoni był szczęściem.

 

David Schubert, przeł. Piotr Sommer

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s