Pamięć i interpretacje; gorzko. The Sense of an Ending, Julian Barnes

The Sense of an Ending to książka, za którą przyznano Julianowi Barnesowi Nagrodę Bookera w 2011 roku. Planowałam przyjrzeć się wnikliwie wszystkim książkom nominowanym do tego wyróżnienia (kiedy to było, jeszcze we wrześniu, w innej epoce), ale ostatecznie przeczytałam tylko tę.

Większość pozostałych odpadła już w przedbiegach – zniechęciły mnie ich opisy i pierwsze strony. Dłużej zmagałam się z Pigeon English Stephena Kelmana, ale lektura tak mnie znużyła, że po parunastu stronach wywiesiłam białą flagę.

Ogólnie odnoszę wrażenie, że Nagroda Bookera zeszła na psy w ostatnich latach, o czym rozmawiałyśmy pewien czas temu na blogu Padmy. Liczy się przede wszystkim łatwość przyswajania treści i szybkość połykania kolejnych stron, a mniej wysokiej jakości warstwa literacka: język, styl, konstrukcja. Poruszany temat często wydaje się bardziej pretekstem do popisania się przez autorów lekkością ich pióra (czytaj: umiejętnością pisania łatwo przyswajalnej prozy) niż do stawienia czoła jakiemukolwiek problemowi. Cóż, nie tego poszukuję czytając.

Tym większym zaskoczeniem jest zabłąkanie się wśród wyróżnionych tytułów (i na dodatek wygrana) The Sense of an Ending Barnesa – książki odstającej od pozostałych poziomem i klasą.

Historię w niej opisaną opowiada Tony Webster, pozornie człowiek bez właściwości. Studiował, podróżował przez kilka miesięcy po Stanach, wrócił, rozpoczął staż, a potem pracę, ożenił się, miał córkę, rozwiódł się, zestarzał i – pewnie wkrótce tak jak żył bez emocji, tak samo by umarł, a pamięć o nim szybko by wyblakła i wraz z jego córką nieodwołalnie przeminęła.

Jednak pamięć – zabawna sprawa – pamięć lubi płatać ludziom figle. Niektóre wydarzenia uwypukla i namaszcza takim znaczeniem, że przerastają same siebie. Inne przeinacza, a pozostałe zaciera. Czasem niczym się w tym nie kieruje. Wymazuje po prostu nieistotne dane. Usuwa strzępki niepotrzebnych nikomu rozmów, numerów telefonów, nikogo nieobchodzących plotek.

Czasami jednak próbuje działać terapeutycznie – i usuwa w cień aż do całkowitego zniknięcia ważne wspomnienia, o których pamięć mogłaby być bolesna i zbyt przytłaczająca. Wtedy nie-pamięć wycisza je chytrze, a jej właściciel przestaje się miotać z poczuciem winy i żyje dalej niekoniecznie długo i szczęśliwie, lecz z pewnością spokojniej.

Czy o takiej łaskawej pamięci jest The Sense of an Ending?

Nie tylko.

Owszem, problem pamięci jest tu niezwykle ważki: Tony Webster żył dotąd w silnym przekonaniu, że nikogo nie skrzywdził i, co by o nim nie powiedzieć, na pewno nie stał się przyczyną czyjejś osobistej tragedii. Jak bardzo się mylił, dowiaduje się dopiero po kilkudziesięciu latach, kiedy otrzymuje niespodziewany spadek. Utarczki z kobietą, z którą kiedyś, na studiach miał romans, szybko przestają być potyczkami o zapisy w testamencie. Rozpoczynają jego własną walkę o odgruzowanie zapomnianego, przeinaczonego i zignorowanego. Dopiero wtedy przypomina sobie okoliczności, które mogły stać się przyczyną samobójstwa jego przyjaciela. Dlaczego jednak o nich zapomniał? Z niefrasobliwości? Z pragnienia, aby nigdy się one nie wydarzyły?

Bynajmniej. Po prostu wtedy, kilkadziesiąt lat wcześniej przyjął zły punkt widzenia i niewłaściwie zinterpretował fakty.

Nie pamięć jest kluczowym złudzeniem w The Sense of an Ending, lecz ułuda postrzegania. To, co widzimy, niekoniecznie jest tym, co się dzieje. To, co pamiętamy, nie zawsze jest tym, co wydarzyło się w rzeczywistości. Patrząc interpretujemy, korzystamy z własnych doświadczeń i przyczepiamy sensy jak sztruksowe łatki. Inni zobaczą co innego i co innego też zapamiętają – lub stworzą w swojej interpretacji.

W zasadzie są to banały, żadne odkrycia. Jednak sposób, w jaki Julian Barnes napisał tę książkę, sprawia, że te stwierdzenia nabierają życia i zaczynamy inaczej, staramy się inaczej filtrować zdarzenia. Momentami The Sense of an Ending jest tak przeszywająca, że trudno się całkowicie otrząsnąć z tej książki, choć jako całokształt nie oceniam jej jako dzieło wybitne czy genialną  powieść. Prędzej jako świetne dłuższe opowiadanie (160 stron). Sprawnie, z elegancką prostotą  opisana historia mężczyzny, który był pewien tylko jednego – że nie jest złym człowiekiem. Historia o tym, jak nawet to przekonanie stało się tylko mirażem.

Julian Barnes, The Sense of an Ending
Jonathan Cape, Vintage Publishing,
London 2011

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Pamięć i interpretacje; gorzko. The Sense of an Ending, Julian Barnes

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s