Do pokoju siknęło słońce

Pomyśleć, że kiedyś, jeszcze nie tak dawno, zaledwie kilka miesięcy temu, było lato, był sierpień i były takie książki, że otwierało się je jak okiennice  i w efekcie „słońce sikało do pokoju”; że były takie pory, nastroje i lektury, że doznawało się „wspaniałego, zwierzęcego uczucia rozkoszy”.

Gdzie się to podziało?

Kiedy przyszedł ten mrok, kiedy ten mrok nami zawładnął?

By wyplątać się z więzów tych pytań, by salwować się pospieszną ucieczką od tych niepotrzebnych rozważań, dość powiedzieć, że przyszły czasy, kiedy się czytało zamiast o słońcu – o chorobie (Korekty, Grace, Ciała i dusze). Dość dodać, że zamiast wygrzewać się w  choćby papierowym żarze wchodziło się w mrok (Półbrat, dziś, przed chwilą skończony; ale żal).

Może należałoby się z tego nastroju otrzepać jak płaszcz z pierwszego śniegu i pójść dalej. Tylko do czego? Do sentymentalnego wypatrywania wiosny? Zła, nieprzekonywująca sugestia. W końcu ze mnie jest „wkurwiony romantyk” (dziękuję, chybiony idealisto), więc raczej dziękuję, postoję, zostanę przy tym półmrocznym, chłodnym nastroju zakatarzonego melancholika. Przynajmniej póki zima trwa, a przecież dopiero się rozkręca.

Aby na koniec nie zrobiło się hermetycznie, a jeśli się zrobiło mimo wszystko, by tę puszkę zamkniętą ciach, ciach otworzyć, zapowiadam energicznie i wprost: Powracam do pisania. Jutro recenzja. Jutro będzie tekst o znakomitym Półbracie.

Uwaga! Lojalnie ostrzegam, że będziecie chcieli przeczytać, a to książka niedostępna w księgarniach, w wydawnictwie i w wirtualnych przybytkach z używanymi. Tak, tak, może zrobić się smutno. A ktoś – miły ktoś, kto mi książkę pożyczył; dziękuję! – może się niedługo spodziewać pękatej zwrotnej koperty (jeśli poda mi swój adres;) ).

Reklamy

6 myśli na temat “Do pokoju siknęło słońce

  1. Czekam niecierpliwie, jako że „Półbrat” stoi na mojej półce już kilka lat, nieczytany oczywiście. Jeśli więc po Twojej recenzji zapragnę zaraz, natychmiast go czytać, będę w komfortowej sytuacji:) Zwłaszcza, że dni wolne tuż tuż:)

  2. Padmo, zazdroszczę Ci. Najchętniej sama zaczęłabym go teraz czytać drugi raz. Ale się powstrzymuję. Rozsądek, ten głupi rozsądek. ;)

  3. Hmm, bo nie będę czekać na recenzję z czytaniem, jak tak będziesz zachęcać. A tak w ogóle, to zdarzyło Ci się kiedyś zacząć książkę od nowa od razu po jej skończeniu? Ja tego chyba nigdy nie zrobiłam, i trochę szkoda…

    1. Nie, nie przypominam sobie. Chyba nigdy – pomimo pozytywnej opinii czy czasem, no przyznajmy się do tej bardziej egzaltowanej wersji siebie sprzed kilku lat, zachwytu – nie miałam na to ochoty.
      A z „Półbratem” mam ochotę sprawdzić, jak to działa. Trochę jak „fajny długopis, dobrze się nim pisze, ale co ma w środku?”
      Co w przypadku długopisu często źle się kończy.
      Ale z książką pewnie byłoby inaczej. (Nie ma sprężynek, które można zgubić.)

      Z czytaniem nie zwlekaj, zachęcam gorąco. Ostrzegam, że pierwszych około 50 stron nie jest takie zajmujące, jak można się po tych moich pieniach spodziewać. Ale to wszystko jest potrzebne. Trzeba przez to przejść.

  4. Ja po „Półbracie ” nadal z półmroku nie wyszłam, i dobrze mi z tym bardzo:) I nie chcę by mnie coś z niego wytrąciło (w tej chwili podtrzymuje mnie skutecznie Majgull Axelsson).

    No, a gdyby nie ten rzeczony głupi rozsądek, czytałabym go i czytała…:)

    1. Przede wszystkim dziękuję za książkę. :) Jaka ona jest pięknie pofałdowana. Pasuje do czytania o zaginionym starym liście. ;)
      Postaram się ją odesłać jeszcze przed gwiazdką, szybko i bezpiecznie.
      Odezwę się na maila.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s