Co jest fikcją?

„Czas to przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Przeszłości już nie ma, minęła – przyszłość jeszcze nie nadeszła, a teraźniejszość, rozpadająca się częściowo w przeszłości i w przyszłości, jest nieuchwytna. I właśnie trzy są czasy: teraźniejszość rzeczy przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Jadąc cichą drogą, zatopiony w jakiejś przedziwnej pełności, czuję specjalnie tę wielką fikcję czasu, nieuchwytność teraźniejszości. W człowieku wszystko jest albo przeszłością, albo przyszłością. Teraz przeżywa się poprzez tamte dwa czasy. Bywają jednak momenty, gdy jest tylko to, co jest – chwile tak krótkie, że nie dające się wyrazić żadną jednostką, a jednak wspaniałe, bo pełne. Jedynie poczucie zupełnej pełności pozwala na uchwycenie tego teraz. Ale w takich chwilach czas w ogóle znika, nie ma go. I może właśnie ta bezczasowość, to zupełne oderwanie się od matematycznego charakteru czasu, wypełnia nas obydwoje czymś zupełnie nieokreślonym, czymś bardzo bardzo bogatym”.

Andrzej Bobkowski, Szkice piórkiem, s. 435-436

i jeszcze:

„Tylko człowiek nie jest fikcją – wszystko inne jest fikcją”.

Advertisements

8 uwag do wpisu “Co jest fikcją?

  1. Te rozważania na temat czasu przypominają mi cytaty z św. Augustyna, zaś tytuł notatki kojarzy mi się z pojęciem mimetyzmu. A raczej z wątpliwościami czy literatura naśladuje rzeczywistość czy nie. Pojawia się pytanie co jest fikcją, a co jest prawdą. I tutaj czeka na mnie „Nieśmiertelność” Kundery, gdzie fikcja budowana jest na rzeczywistości, a bohaterowie fikcyjni przenikają do świata realnego.
    A co do czasu, to warto zbadać jak rzecz się ma u kolegi Prousta.
    A co do Bobkowskiego, to czeka, czeka na mnie, i się mnie doczekać nie może(a raczej ja nie mogę się doczekać jego). Chętnie przeczytam jakieś rozbudowane refleksje nad „Szkicami piórkiem”.

    Nawiasem mogę dodać, że od dawna na bloga zaglądam, czytam, i lubię czytać.

    Pozdrawiam

  2. U kolegi Prousta byłam i widziałam – nawet kiedyś z tego obfite notatki i zakreślenia wynikły. Ale to było już dawno. W końcu i tak głównie pamięta się początkową magdalenkę.

    Nie wiem, czy będę jeszcze kiedyś pisać więcej o Szkicach…. Może?

    PS Bardzo mi miło! Dziękuję i zapraszam wciąż i ciągle.

  3. Logos Amicus, dziękuję, zerknę, przeczytam, a nuż.

    ____

    Co do Prousta i sławnych magdalenek, to fakt, pamięta się ten ich niepowtarzalny smak. Może trochę szkoda, że głównie, i często tylko to? Muszę w końcu dokończyć ten cykl. Kiedyś tam, w bliżej niesprecyzowanym czasie, wproszę się na te obiady, które trwają i trwają przez niezliczoną ilość stron.
    O, a te notatki to tutaj, na blogu? Muszę poszukać. O, coś było czytane w 2007 r.

    Front chętnych na większą notatkę „Szkiców…” się powiększa. No, rzecz do przemyślenia dla autorki.

    Ah, odważę się na prywatę: pamiętam, że odkąd tutaj pierwszy raz zajrzałam, brakowało mi czegoś o Camusie i Flaubercie.
    Chętnie bym poznała opinię, nie wiem, czy kiedykolwiek coś było na ich temat.

    pozdrawiam

    1. Polecam zajrzeć do Logosa – jego tekst okazał się tak wyczerpujący i pełen, tak dokładnie ujął wszystkie moje refleksjo-czucia o „Szkicach…”, że poddałam się i nie napisałam własnego. Nie mam nic do dodania po Logosie.

      Ale może kiedyś – gdy przeczytam drugi raz? Może wtedy będę mieć własny egzemplarz. Gdybym miała, pewnie jeszcze częściej bym cytowała. ;)

      Flauberta i Camusa swego czasu czytałam, ale do nich nie powracam. Stąd tekstów nie ma i, szczerze, to nie przewiduję powrotu do nich w najbliższym czasie. Mogę tylko dopowiedzieć, że Camusa szanuję, a po Flaubercie nie mam prawie w ogóle wspomnień, oprócz jakiegoś mglistego przeświadczenia, że tak, kiedyś, w liceum (?) czytałam i coś było, coś było…

      Pozdrawiam z wyjątkowo słonecznej Warszawy

      1. Dzięki za dobre słowo o „moim” Bobkowskim :)
        A już miałem skrupuły, że tu się wepchałem nieproszony z prywatą ;)

        Do Camusa – mojej literackiej „miłości” wieku młodzieńczego – wróciłem niedawno („Zeszyty” i „Człowiek zbuntowany”). Inaczej to wszystko oczywiście dzisiaj odbieram (jak człowiek nie jest już tak zakochany, to jednak zmienia się mu trochę perspektywa ;) ) – lecz jego eseje do tej pory w dużej części się jednak bronią.

        A Flaubert?
        Czytałem ostatnio to jak rozebrał go po swojemu (na części pierwsze) Nabokov – nadal na swój sposób robi to wrażenie (zarówno Flaubertowa przenikliwość, jak i Nabokova analiza).

        Pozdrawiam
        i zazdroszczę słońca w wietrznym i pochmurnym dziś Chicago

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s