16. O byciu fotografowanym

„W książce Javiera Maríasa Vidas escritas („Żywoty pisane”) jest esej o fotografiach pisarzy. Jedno z zamieszczonych w nim zdjęć przedstawia Samuela Becketta, gdy siedzi w kącie pustego pokoju. Beckett ma czujną minę i Marias rzeczywiście pisze, że dramaturg wygląda, jakby był ‚osaczony’. Osaczony, sposoczony, ale przez co lub przez kogo? Najbardziej oczywista odpowiedź brzmi: przez fotografa. Czy Beckett naprawdę z własnej nieprzymuszonej woli postanowił usiąść w kącie, na przecięciu osi trzech wymiarów, ze spojrzeniem utkwionym w suficie, czy też do zajęcia tego miejsca nakłonił go fotograf? W takiej pozycji, po serii dziesięciu, dwudziestu, a może i trzydziestu błysków flesza, kiedy pochyla się nad człowiekiem jakaś zgarbiona postać, trudno nie czuć się osaczonym.

Faktem jest, że fotografowie przychodzą na sesje zdjęciowe z gotową koncepcją, i to często szablonową, na temat osoby, którą mają fotografować, i starają się uzasadnić prawdziwość tego szablonu za pomocą zdjęć, jakie robią (lub też, że sięgnę po znany z innych języków idiom, ‚biorą’). Nie dosyć, że każą modelowi pozować w sposób zgodny z szablonem, to jeszcze w dodatku po powrocie do studia wybierają najbardziej szablonowe ujęcia. Stąd paradoks: im więcej czasu ma fotograf, żeby oddać sprawiedliwość fotografowanej osobie, tym mniejsza jest szansa, że sprawiedliwości tej stanie się zadość”.

J.M. Coetzee, Zapiski ze złego roku, przeł. Michał Kłobukowski, Wydawnictwo Znak, Kraków 2008, s. 165

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s