Łagodna rezygnacja

„(…) życie daje czasem człowiekowi szansę, ale jeśli jest się zbyt tchórzliwym lub niezdecydowanym, aby z niej skorzystać, życie zaczyna od nowa rozdawać karty; jest taki moment, kiedy można coś zrobić, aby zdobyć szczęście, ten moment trwa kilka dni, czasem kilka tygodni, a nawet miesięcy, ale następuje on raz i tylko raz, nie można do niego wrócić, brak już miejsca na entuzjazm, na pewność siebie i wiarę, pozostaje jedynie łagodna rezygnacja, wzajemna i pełna smutku litość, niepotrzebne, a zarazem słuszne poczucie, że coś mogło się zdarzyć, nie okazaliśmy się po prostu godni daru, jaki został nam ofiarowany”.

Michel Houellebecq, Mapa i terytorium, przeł. Beata Geppert, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011, s. 222-223

 

 

 

 

Za szybko czyta się tę książkę.

Recenzja wkrótce. Do końca zaledwie trochę ponad sto stron.

Advertisements

8 uwag do wpisu “Łagodna rezygnacja

  1. a mnie sie udalo wstrzelic z czytaniem francuskiego oryginalu w wydanie polskiego tlumaczenia – calkiem podswiadomie. w kazdym razie tak szybko mi sie nie czytalo – wrazenia do wgladu na moim blogu

    mnie sie houllebecq wydal zmeczony, przekorny i bez weny – wole go w poprzedniej fazie, tej lekko maniakalnej niz obecnej depresyjnej

    z ciekawoscia czekam na twoje calosciowe wrazenia!

  2. cóż, czytałam ją bardzo powoli – te kilkaset stron w 4 dni, długo – a jednak, paradoksalnie, zbyt szybko.

    dziś/jutro zdopinguję się do napisania.

    do Twoich chętnie zajrzę, muszę jednak wcześniej z własnymi opiniami dojść do ładu.

  3. czekam cierpliwie – take your time!

    fajnie j czytac te sama ksiazke jednoczesnie – ma sie wrazenia na goraco

    ja czytalam caly tydzien bozy, co jak na mnie tez j dlugo. ale mialam po francusku, a nie j to mój najlepszy jezyk. w dodatku w passé simple, kt mnie w instytucie francuskim nie uczono, poniewaz wystepuje glównie w …literaturze

    zreszta zmobilizowalam sie glównie dzieki tobie i wpisowi o chablis, choc akurat spodziewalam sie wiecej po tym fragmencie – nie wiem co dokladnie napisali w „ksiazkakch”? watek polski zdecydowanie mnie rozczarowal

    1. fiu fiu, po francusku, to mi imponujące. język francuski należy do swego rodzaju przeklętych w mojej rodzinie. no, autokorekta: wyklętych. tak więc tydzień czy miesiąc, czytanie po francusku ach niedościgłe przyjemności.

      wątek polski wiedziałam, że marketingowo sterowany, żeby w nas, Polakach, ciekawość większą wzbudzić. w „książkach” był cały ten fragment o pierwszym spotkaniu z Houellebecqiem i jedzeniem kiełbasy. zahaczony wcześniej, o kawiarniane rendez-vous w sprawie nr telefonu z Beigbederem. i właściwie nic poza tym. nie pamiętam, żeby był tam jakiś szczególny komentarz do tego obszernego cytatu.

      a tekst – w sumie nikt nie patrzy – może teraz wezmę się za jego napisanie.

      1. mnie we francuskim zachwycaja poszczególne wyrazy. zywie glebokie przekonanie, ze francuzi to pogrobowcy starozytnych rzymian i dopatruje sie uniwersalnego przeslania i ukrytych tresci. nawet taka „szafa” brzmi u nich poetycznie

  4. zgadzam się, koszmarna. i w ogóle co się stało, że nie ma wydania w miękkiej oprawie? takie bym wolała..

    nad tekstem o tej książce pracuję. potężnie się rozpisałam, w ogóle to już nie recenzja tylko, optymistycznie patrząc, coś na kształt eseju. mam nadzieję, że do jutra uda mi się skończyć, a gdy opublikuję – że kogoś w ogóle zainteresuje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s