Krajobrazy zanurzone w historii. Po Syberii, Colin Thubron

Byłem ciekaw, cóż takiego zastąpiło zachwianą wiarę komunistyczną – pisze Colin Thubron na jednej z pierwszych stron swojego reportażu „Po Syberii”, wyjaśniając, dlaczego właśnie tam zdecydował się pojechać. Nie jest do końca szczery. Przemilcza w tym wyjaśnieniu to, co i tak czuje się od pierwszych stron. Kieruje nim przede wszystkim zaraźliwa, wielopłaszczyznowa fascynacja Syberią: jej mieszkańcami, historią i geografią.

Brytyjski pisarz podróżnik, Colin Thubron, do Azji, w tym leżącej za Uralem Rosji i Chin, powracał wielokrotnie. Po raz pierwszy udało mu się pojechać do ZSRR w 1981 roku, kiedy zjeździł wszystkie zjednoczone republiki samochodem. Efektem tej podróży była książka „Among the Russians”. W ponad dziesięć lat później reporter wyrusza znów w podróż na wschód – wsiada do Kolei Transsyberyjskiej, by zbadać najdalsze zakątki Syberii, do których nie udało mu się wcześniej dotrzeć.

Czechowowscy Sybiracy

„Podróżnik musi wierzyć w doniosłość miejsca, w którym się znalazł, a tym samym w swoje znaczenie” – notuje. I Thubron wierzy. Nieraz o wiele silniej niż Sybiracy, którzy na ogół są ludźmi zawiedzionymi, rozczarowanymi, przeświadczonymi o tym, że nic ich już w życiu nie czeka. Nieszczęśliwi, bo urodzeni w niewłaściwym, wyjątkowo nieprzyjaznym człowieku miejscu na świecie, dziwią się temu przybyszowi z zachodniego świata i wciąż zadają mu pytania: po co tu przyjechałeś? Po co uczyłeś się rosyjskiego? Po co marnujesz na nas czas? Thubron im nie odpowiada, ale w książce wyjaśnia, że szuka ludzi wierzących w odrodzenie Rosji i w lepsze życie na Syberii.

Znajduje zaledwie garstkę szczęśliwych i kilku tak przyzwyczajonych do sybirskich warunków, że mających niejasne złudzenie szczęścia. Colin Thubron spotyka ich przypadkowo i rozmawia jak z dawno niewidzianymi przyjaciółmi. A są wśród nich przedstawiciele różnych zawodów i przekonań, mieszkający na zapadłych wsiach i w eleganckich, nadbajkalskich miastach. Wszystkich łączy jedno: podskórna „czechowowska frustracja”. Thubron portretuje ich prawdziwie po literacku: w scenach podrasowanych cieniem, zabarwionych cennym detalem, charakterystycznym sposobem mówienia, umeblowaniem domu, zapachem pitej wspólnie wódki, niespodziewanym tańcem na podłodze, z której odpryskuje brązowa farba. Gdyby nie to, że Thubron jest Anglikiem na wskroś – a przynajmniej lubi to w sobie sympatycznie podkreślać – można by powiedzieć, że tworzy najczystszą rosyjską literaturę piękną.

Przestrzeń – dar Syberii

Odczucie to pogłębia lektura kreślonych przez niego opisów, przez które wzmaga w czytających chęć rzucenia wszystkiego i natychmiastowego wyruszenia na Syberię, by na własne oczy zobaczyć tę ciągnącą się tysiącami kilometrów przestrzeń: pustą, zamarzniętą, bezkresną. Nic dziwnego, że pisarza tych melancholijnych pejzaży Andrzej Stasiuk określił mistrzem. Nikt tak jak Thubron nie pisał jeszcze o Syberii i jej „skarlałych sosnach o poskręcanych korzeniach” tak, że „wydestylował [jej] pejzaż w japoński drzeworyt z bladym księżycem na niebie” (s.203).

Najwspanialej pisze brytyjski reporter właśnie o krajobrazie (o tym nadbajkalskim – perełka), ale też o miastach. By daleko nie szukać (bagatela, 4 tysiące km z Polski) – Nowosybirsk:

„Nowosybirsk to marzenie klaustrofobika. Puste ulice toczą się kilometrami wśród bloków mieszkalnych i stalinowskich kolosów, jęczących pod ciężarem prefabrykowanych słupów i gzymsów. Ludzi mieszka tu z półtora miliona, ale gubią się w tej przestrzeni. Ciurkają strużką przez chodnik w drodze do pracy. Stajesz się jednym z nich – pomniejszonym człowieczkiem. Ruch uliczny – meandrujący wewnątrz trójkąta z kamieni i asfaltu – też sprawia wrażenie niepozornego i odległego”. (s. 89)

Agnostyk pośród wiernych

Wiele miejsca u Thubrona zajmują również rozmyślenia o religii i spotkania z wierzącymi – z wyznawcami prawosławia, z żydami, z poganami i wierzącymi w szamańskie moce, z buddystami. Wiarę i niewiarę zestawia pisarz z historią Syberii, w której jest i rozpacz prześladowań i łagrów, ale również lata komunizmu. Podróżnik zastanawia się, czy jest tutaj jeszcze miejsce na Boga?

 „Tu zawsze rządziło zbawienie. Zamiast przemyśleń dawało spokój. Ale co stało się z Bogiem po przerwie na komunizm? Czy nie był już bardzo stary? Czy nie stracił zbyt wiele dzieci?” (s. 81)

Koleją, statkiem, autostopem, dwupłatowym samolotem zabiera nas Colin Thubron w najdalsze zakątki Syberii. Wsączamy się wraz z nim do miast, płyniemy z nim w stronę bieguna z dziecinnym oczekiwaniem, że „wszystkie południki zbiegną się w jednym punkcie, tuż przed twoimi oczami”, jedziemy koleją przez samo serce Azji. „Po Syberii” to znacznie więcej niż wspaniała książka podróżnicza czy reportaż – to przepiękna, porywająca literatura, która na długo pozostaje obecna w myślach i snach.

Colin Thubron, Po Syberii (oryg. In Siberia)
przeł. Dorota Kozińska
Wyd. Czarne, Wołowiec 2011

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Krajobrazy zanurzone w historii. Po Syberii, Colin Thubron

  1. Rzadko sięgam po reportaże, ale na Thubrona mam ochotę; planuję zresztą przy okazji przeczytać „Białą gorączkę” Badera, więc zapowiada się dłuższa wyprawa do Rosji.

  2. „Białej gorączki” Badera jeszcze nie czytałam, ale z rosyjskim klimatem mi ostatnio po drodze (ta przeprowadzka na wschód), więc pewnie też sięgnę po.
    A „Po Syberii” bardzo polecam.

    1. Do „Po Syberii” się przymierzę, a „Białą gorączkę” czytałam i generalnie polecam. Choć styl reporterski Badera miejscami irytujący, taki „wszędobylski” podróżnik..:) Ja wolę chyba bardziej wycofanego W. Jagielskiego. Ale poza tym warto.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s