Nicnierobienie

„Jutro koniec tego snu letniego. Nie wiem, kto wymyślił to powiedzenie, że ‚praca uszlachetnia’. Wiem tylko, że zawsze uszlachetniałem się najbardziej wtedy, gdy nic nie miałem do roboty. Zamiast żałować ludzi, którzy muszą tracić najlepsze lata na rozbijanie się za kawałkiem chleba, robi się z tego bohaterstwo. Wracam do Paryża ze wstrętem. Najchętniej osiedliłbym się na wsi i nic nie robił. Czeka mnie jeszcze kilka ciemnych i ryzykowanych interesów, wymagających ruchu i szybkości – po czym mam szczery zamiar popaść w bezruch. Jesień musi być spokojna – wojna i spokój: książki, teatr, spacery. (…)

Praca, praca… Ten mit pracy w naszej epoce jest morderczy. Praca, praca, pracujemy, pracuję… Ogłupia się ludzi pracą, stwarza się religię pracy, robi się z pracy cel – jedyny i prawdziwy. Chyba w żadnej epoce nie było tylu rzeczy ‚jedynych’ i ‚prawdziwych’. Mało tego: wszystkie najokropniejsze rodzaje pracy gloryfikuje się. Całe podejście naszej epoki do problemu pracy jest zboczone. (…) Mit pracy, zboczenie na punkcie pracy, doprowadziły do tego, że większość ludzi nie wie, co robić w wolnych chwilach. Pracować potrafi każdy, odpoczywać i nic nie robić – mało kto. Tymczasem kultura, to także umiejętność ‚nicnierobienia’. Pierwszym zadaniem nowych ludzi, tej nowej epoki, która nadchodzi, będzie musiało być skontrolowanie pojęć. Normalizuje się śruby i gwinty, dlaczego nie zabrać się do słów i ich znaczenia. Ale w tej chwili nie robi się nic innego, jak tylko naukowo (to jest naprawdę naukowe) wypycha się głowy słomą, zmłóconą już od dawna. Cały problem jest dziś postawiony w sposób zupełnie anormalny. To, co dziś uważa się za pracę, na pewno nie uszlachetnia. Praca w biurach i w zautomatyzowanych fabrykach, ustawiona na cokole, okadzana, otoczona aureolą, upiększana, wyniesiona do specjalnej godności wśród wszystkich innych prac (na przykład plucia i łapania), nie uszlachetnia. Stępia człowieka, zgrubia, zatumania do tego stopnia, że ginie w tym rozum i cała korzyść odpoczynku. Umiejętność nicnierobienia ginie. Człowiek, który nie potrafi nic nie robić, zamienia się w owada. Tylko zboczeniec może podziwiać pszczołę lub mrówkę. Mnie ich zawsze żal. Do chwili, w której praca stanowić będzie cel sam w sobie, sztukę dla sztuki, dotąd ‚upszczołowienie’ i ‚umrówczenie’ człowieka nie ma szans zatrzymania się. Coraz mniej ludzi dzisiaj tworzy, nawet prywatnie, po godzinach pracy, coraz więcej odtwarza to, co zostało już stworzone. Popadliśmy w szaleńczy i obłąkany taniec Pracy”.

Andrzej Bobkowski, „Szkice piórkiem”, frag. z dnia 23.8.1943, s. 455 – 456

—-

Bez balastu komentarza.

Reklamy

10 uwag do wpisu “Nicnierobienie

  1. Bobkowskiego nie znałam, właśnie mnie oczarował. To właśnie to, wreszcie ktoś głośno wypowiada na głos słowa, za które otoczenie patrzy na mnie jak na wariatkę, nie-dorosłą, nie-rozumiejącą-życia. Praca to nie wszystko, praca do nie cel sam w sobie, praca nie może być wyznacznikiem całego ludzkiego życia. Nie może i już. Jak robię coś dla pieniędzy, na etat, to pracuję, a jak robię, tworzę coś dla siebie (lub innych), ale bez zapłaty, bez etatu – to już nie praca, to już się bawię, to już jestem degradowana w spojrzeniach otoczenia. Chore to.

    1. Cierpkie, gorzkie, ale, jak do wszystkiego, do tego też się z czasem przyzwyczajamy. Nie doceniają – to nie. A my i tak robimy (i róbmy) swoje.

  2. Pozostaje tylko zgodzić się z przed mówcą :) Tak samo jak z Literą – jeśli nie zarabiasz to nie pracujesz. . Przeczytałam Bobkowskiego „Z dziennika podróży” i jestem zachwycona. Z uporem wariata zbieram na „Szkice piórkiem” chociaż to niezgodne z prawem „końca miesiąca”. Serdeczności

  3. Święte słowa i wiecznie aktualne! Genialny ten Bobkowski, przeczytałam chyba wszystko, co ostatnio wydano i zawsze (może poza opowiadaniami) z wypiekami na twarzy. Trzeba robić to, co nie wydaje nam się traceniem czasu, co jest nasza pasją. Zrozumiałam to trochę późno…

  4. Cieszę się, że tyle osób myśli podobnie. A z Bobkowskiego mam masę fragmentów przepisanych – fenomenalne, jak trafne są jego sądy wciąż i dziś.

  5. Ja też się cieszę po przeczytaniu komentarzy.
    Poznałam Bobkowskiego po pierwszym zdaniu, a właściwie, miałam nadzieję, że to on. Jak zwykle bezbłędna, trafna diagnoza… Zastanawiam się, co by powiedział, żyjąc w naszych czasach…
    Znam wielu ludzi dumnych z tego, że pracują tyle, że aż cierpi od tego ich związek… Lub tych, którzy z dumą odmawiają spotkania z przyjaciółmi, bo są tacy zapracowani… Nie każda praca uszlachetnia, ale czytanie Bobkowskiego na pewno ;)

    1. Powiedziałabym „amen”, ale nie jestem zbyt religijna, więc może lepiej nie.
      Wobec tego „sic!” musi jako komentarz do komentarza Czary wystarczyć.:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s