Copywriter po rosyjsku

O czym piszemy?

Przez zrobienie sobie wakacji i przeprowadzkę nad Wisłę, mam spore zaległości w pisaniu recenzji – na swoją kolej czekają trzy książki. Do opowiedzenia o kwalifikują się: „Generał martwej armii” Ismaila Kadare, „Generation P” Wiktora Pielewina i „Balladyny i romanse” Ignacego Karpowicza. Po krótkiej, lecz intensywnej naradzie z samą sobą decyduję się na (trwa ta krótka, lecz intensywna narada z samą sobą)… Pielewina.

*

ZSRR ulepsza się do tego stopnia, że znika, a Wawilen „Wowa” Tatarski traci wiarę w poezję i rzuca ją – wraz z paroma romantycznymi ideałami – w diabły. Bez nowego pomysłu na siebie wegetuje przez jakiś czas jako kioskarz i nabywa wtedy godną pozazdroszczenia zdolność: rozpoznawanie charakterów i typów ludzkich po wyglądzie ich dłoni, rąk czy łap – wybierz odpowiednią kończynę w zależności od charakteru i typu.

Gdyby na tym poprzestać, byłoby to pewnie opowiadanie Czechowa czy innego prozaika spisującego cierpką, lecz zabarwioną humorem powszedniość. Lecz opowieść snuje inny rosyjski pisarz, współczesny i lubiący pożartować, mianowicie Wiktor Pielewin. Dlatego  Wowa zostaje copywriterem.

Być copywriterem jest łatwo. Być copywriterem jest trudno. Oba te sprzeczne wnioski są prawdziwe, o czym przekonał się powielekroć Wowa. Przewałki mafijne, coraz wyższy stopień wtajemniczenia w zawodzie (i nie tylko) i zaplątany w to wszystko Babilon – bycie copy’m bywa stresujące i zabawne, mgliste i intuicyjne, nie do wytrzymania i ekscytujące. Zwłaszcza gdy ma się tak specyficzne zadanie jak Wowa – adoptować reklamy światowych marek do rosyjskich realiów. I w tym przewrotność Tatarskiego/Pielewina, i dawane przez niego pomysły na slogany przebić byłoby równie łatwo jak pestkę winogrona. Czyli nie tak łatwo.

Kpina Pielewina z rosyjskiego kapitalizmu, z funkcjonowania biznesu i rosyjskiej polityki  prawie nie zasługuje na miano kpiny, która zakłada choćby najmniejszą sympatię w stosunku do wydrwiwanego obiektu. Pielewiński stosunek bliższy jest właściwie pogardzie, gdy tak nie wierzy w nic i z każdego portretu tworzy karykaturę. Wiele jednak w „Generation ‘P’” jest prawdy ogólnej o agencjach reklamowych i tworzeniu koncepcji. Jeszcze więcej trafnych obserwacji dotyczy zwyczajnego życia wszelkich konsumpcjonistów, w których wycelowana jest ta z lekkim sercem (lub bez serca) kreowana reklama. Do końca życia Pielewin będzie pisarzem kojarzącym mi się z trzema czynnikami wow: oralnym, analnym i wypierającym.

Tym bliższa jest ta znakomita literatura, im bliżej produkcji reklam się stało. Tym bliższa, im bardziej ucieka się od tłumów łaknących tego samego, w tych samych dawkach, o tych samych porach. Po prostu bliska, gdy lubi się rosyjską narrację i ten wyjątkowy styl pisania, którego nie potrafi podrobić żadna inna nacja.

Wiktor Pielewin, Generation ‘P’ (oryg. Generation ‘∏’)
przeł. Ewa Rojewska-Olejarczuk
W.A.B., Warszawa 2007

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s