Marginalia: połykanie seriami

Czytam pierwszy tom Dzienników Jarosława Iwaszkiewicza i oprócz tego, że podziwiam elegancką, precyzyjną polszczyznę, jakiej używa ten pisarz i o jaką, wydaje mi się, coraz trudniej, przystaję co jakiś czas nad takimi fragmentami jak ten – o sztuce czytania i o „trzaskaniu” seriami:

„Dziwaczne są moje lektury w tej epoce – pisze Iwaszkiewicz 12 października 1941 roku. – W 1939 roku nie czytałem nic oprócz Pana Tadeusza. Ogarnęło mnie odrętwienie zupełne. Dopiero w styczniu 1940 roku wziąłem się, i to od razu, do Tysiąca i jednej nocy. Odwaliłem wszystkie osiem tomów systematycznie jeden za drugim. (…) Po Tysiącu i jednej nocy przyszły takie lektury jak za najszczęśliwszych lat młodości, kiedy miałem piętnaście-szesnaście lat. Czytanie wszystkiego całymi seriami, olbrzymimi całościami”.

Czy faktycznie mając naście lat ma się większy pęd do chłonięcia całych serii, połykania tomów jeden po drugim? Chyba tak. Przypominam sobie, że była wtedy energia i ciekawość – gdy już jedno nazwisko przypadło do gustu, zainteresowało czyjeś pisanie, chciało się wszystko, wszystko poznać. Dziś już bym tak nie dała rady. Zagubiła się ta łapczywość. Skora jestem do przerw pomiędzy lekturami jednego autora. Ciekawe, z czego to wynika (z fragmentaryzacji wirtualnego świata?)

A czym można się zaczytywać seryjnie po poszczeniu w czytaniu, w czas nieszczęścia?

„Więc naprzód Stendhal w całości (Le Rouge et le Noir po raz nie wiem który). Potem Flaubert w całości, przy czym tak się złożyło, że Education Sentimentale po raz pierwszy w życiu.  Kuszenie św. Antoniego w obu wersjach. Potem znowu cały Dostojewski; Wojna i pokój dwa razy z rzędu”.

Wojna i pokój – dwa razy z rzędu? Czytało się dobrze, ale w bibliotece 3 i 4 tomu zabrakło w odpowiednim momencie; teraz trzeba by całość od nowa zacząć, wgryźć się w tę Rosję, w te klimaty balowo – pojedynkowe, w bitwy, w rozległe wsie i trotuarami stojące miasta.

„(…) Anna Karenina, Zmartwychwstanie. Calutki Turgieniew, razem z wierszami, artykułami, wzmiankami nawet. Cały Czechow. Zachwyt nad Stepem – szczyty sztuki pisarskiej. Wszystkie wydane po polsku tomy Cichego Donu”.

Stoją u rodziców. Dwa. Potężne. Pasują do roku grubych książek. Z podczytanych kiedyś początków pamiętam jak przez mgłę jakieś drzewa i płot, pod którym do krwawych scen doszło. Czy dobrze pamiętam? Trzeba sprawdzić przy okazji. Z Cichym Donem kojarzą się również zapiski Doris Lessing, która po spotkaniu z Szołochowem miała o nim jak najgorsze mniemanie.

„(…) wreszcie pięć dni nie wychodząc z gabinetu: trzy tomy Krystyny córki Lawransa i cztery Olafa syna Audena”.

Sigrid Undset dawno, dawno temu – dekadę temu? – rzeczywiście przykuła do fotela na parę dni. Czy teraz też by takie robiła wrażenie? Na 47-letnim Iwaszkiewiczu robiła.

„W przerwach między tymi wielkimi falami – po tomie Conrada, w ten sposób znowu odczytywałem wszystko od początku do końca. Jednym słowem: tylko epika, coś, co można tak przeżyć jak Wojnę i pokój, wrosnąć w inny świat, jakiż bogaty, jaki szeroki, jak bardzo różny od tego, co się ma teraz na co dzień. Więc mimo wszystko ucieczka od rzeczywistości?”

Może nie tylko, ale przede wszystkim. I Iwaszkiewicz podobnie sobie odpowiada:

„Chyba, bo ta rzeczywistość tak straszna, a przy tym tak koszmarnie nudna. Tego pojąć nie można, że jest tak monotonnie mimo wszystkich okropności. Do jednego jednak i teraz nie mogę się przemóc: do Balzaka. W dalszym ciągu nudzi mnie, odraża gadulstwem, brakiem plastyki. Zachęcony przez kogoś przeczytałem z zachwytem Le cure de Tours i myślałem, że już ustąpiła moja niechęć do Balzaka, rzuciłem się na inne książki i nic z tego. Lys dans la vallée, La peau de chagrin wypadły mi z ręki w połowie. Wróciłem do innej lektury”.

Nic dodać, nic ująć.

Potraficie czytać seriami? Jednego autora ciągiem wszystko wchłonąć? Czy byłoby to zbyt męczące, zbyt nużąca dawka powtarzalnego? Do jakich klasyków wracacie, jeśli wracacie?

Tymczasem – w ten nadciepły dzień należy się kolejna filiżanka kawy i powracam do Iwaszkiewicza, zostawionego gdzieś w cieniu.

Cytowane:

Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki 1911-1955
Czytelnik, Warszawa 2008, s. 181-182

Reklamy

8 uwag do wpisu “Marginalia: połykanie seriami

  1. Kiedyś tak robiłam, pochłonęłam jedna za drugą 10 książek Davida Lodge’a. Co mi z tego zostało? Niemal nic. Pochłaniałam tez na wakacjach seriami Agathę Christie, a wcześniej wszystkie te Emilki, Historynki i co się dało. Teraz takiemu seryjnemu czytanie mówię „nie”. Muszę mieć przerwę, nie tylko od jednego autora, co od rejonu geograficznego. Muszę patrzeć świeżym okiem, więc pięć (a nawet dwie) kolejnych książek z akcją w Chinach nie wchodzi w grę.
    Do klasyków nie wracam. W ogóle do mało czego kiedykolwiek wracam, uwielbiam powiew świeżości, ale nie zakładam, że nigdy mi się to nie zmieni. Za paręnaście/parędziesiąt lat chciałabym do pewnych książek wrócić.

    1. To podobnie jak ja. Chociaż nie mam nic przeciwko czytaniu książek z jednego regionu geograficznego.
      Póki co, również nie wracam do raz przeczytanych książek. Podejrzewam jednak, że niektóre z nich zechcę przeczytać jeszcze raz, ale na razie nie przewiduję, jakie to będą.

  2. Bywa, że czytam seriami. W czasach nastoletnich bywało częściej, fakt. Ostatnio jednak hurtem czytałam Sapkowskiego, a to dawno było, przed Trylogią Husycką jeszcze. Teraz muszę sobie małe przerwy robić, nim po kolejną książkę tego samego autora sięgnę – ale nie, przerwa nie musi być długa, miesiąc, może dwa, i starczy. Zastanawiając się nad komentarzem Chihiro, iż kilka kolejnych książek z akcją w Chinach nie wchodzi w grę… cóż, ja głównie tkwię w Japonii i dobrze mi z tym;) Pod względem geograficznym seryjność nie przeszkadza mi ani trochę. Zmieniam tylko perspektywę – kilka powieści japońskich pisarzy, książka o Japonii, znów japoński pisarz, znów coś poważniejszego, niech będzie z historii albo jakiś tekst kulturoznawczy, następnie coś z beletrystyki z Japonią w tle i wracam do pisarzy japońskich. No, coś w tym guście. Gdy mi się chwilowo Japonia przeje, przeskakuję do Chin albo Korei;)

  3. ja może nie połykam seriami, ale mam swoich ulubionych autorów, których twórczość poznaję niemalże książka po książce. mam tak na przykład z Iris Murdoch, co prawda robię sobie przerwy, ale nie dlatego, że muszę. jak mnie coś zafascynuje to bym chciała poznać całą twórczość lub wszystko na dany temat. tak na przykład pochłonęłam Prousta, jednym tchem, i tak mam teraz z Lorrie Moore, muszę się wręcz powstrzymywać przed przeczytaniem jej opowiadań, bo inaczej miałabym przeczytane wszystko, a na kolejną jej książkę przyjdzie nam jednak pewnie trochę poczekać.
    myślę jednak, że jakbyśmy miały tyle czasu co Iwaszkiewicz to mogłybyśmy oddawać się czytaniu seriami i powrotom do klasyków. jak na razie, przynajmniej mi, pozostaje tylko o tym marzyć. a co mówić o powrotach, jak jest jeszcze tyle do zapoznania się!

    1. Lorie Moore akurat tych opowiadań trochę napisała, na relatywnie długo starczy :) Ja się przymierzam do niej i czuję, że mi przypadnie do gustu. Tak samo jak Lydia Davis – podobno kto lubi Moore, polubi i Davis. Sama jeszcze żadnej nie czytałam, więc nie mogę się do tego przeczytanego gdzieś przekonania ustosunkować.

      Myślę, że kiedyś dostęp do literatury nie był taki dobry jak teraz, tłumaczeń było mniej, oczywiście niektórzy czytali w oryginale (jak Iwaszkiewicz), ale generalnie książek było mniej, to się wracało chętniej do raz przeczytanych. Inne formy rozrywki nie istniały, które dziś pochłaniają czas: kino, telewizja, internet itp.

      1. aż poszłam do księgarni żeby tę lydię davis sprawdzić, i trochę ją podczytałam (‚the end of the story’). faktycznie, mają coś wspólnego, i teraz sama się do niej przymierzam! dzięki!

  4. Seriami to się z karabinu strzela ;)

    A Iwaszkiewicz momentami jest rozbrajający.
    Sporo w tych jego „Dziennikach” nudziarstwa, ale i są również w nich fragmenty pasjonujące.
    Ten człowiek żył literaturą… Ba… on sam w pewnym sensie był literaturą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s