Talent, lęk i kompleksy

Ryder, pianista, wraca do miasta, w którym zaczęła się dla niego kariera i w którym nigdy nic się nie kończy. Jeden dzień przechodzi w następny, a noc, wciśnięta na siłę  pomiędzy, nie przynosi ulgi. Wciąż obserwowany, zaczepiany, proszony o przysługi, rozrywany, nie potrafi nikomu odmówić, w rezultacie brakuje mu czasu na sprawy najważniejsze. I pozostaje tym, kim jest już od dawna; „NiepocieszonymKazuo Ishiguro.

Zbyt mało konkretów? Spróbujmy jeszcze raz: znany pianista przyjeżdża do nienazwanego miasta. Ma w nim zagrać w trakcie niezwykle ważnego wydarzenia kulturalnego, którym żyje cała lokalna społeczność. Do występu pozostało parę dni, sławny muzyk chce się do niego dobrze przygotować, lecz nie ma na to czasu. Już pierwszego wieczoru Sophie (partnerka? żona? dawna kochanka?) przyprowadza mu synka, Borisa, pod opiekę i znika bez słowa. Właściciel hotelu prosi o przejrzenie albumów żony, jego syn o wysłuchanie gry na pianinie, elity miasteczka zapraszają na kolacje i bankiety, miejscowi ważniacy proszą do siebie – wszystko to splątane, męczące, ledwie starcza oddechu w trakcie lektury, a jak musi się czuć zestresowany, wiecznie bez czasu dla siebie i dla najbliższych Ryder?

Cała historia przypomina sen – maksymalnie splątany, ciągnący się, spleciony fabułami na wiele sposobów, motywów i podtekstów. Dziwne miasto, miejsce akcji, rządzi się własnymi, nie mającymi nic wspólnego z fizyką, prawami. Wszyscy jego mieszkańcy obsesyjnie interesują się muzyką, widząc w niej rozwiązanie wszelkich problemów społecznych. Różne postaci powielają podobne postawy – jak we śnie, w którym jesteśmy wszystkimi pojawiającymi się osobami – uwikłane są w te same sytuacje, jednak w innych stadiach rozwoju: wszechobecne są nieusatysfakcjonowane małżeństwa nie potrafiące się komunikować, dzieci-synowie z pasją uczący się gry na pianinie, pragnący za wszelką cenę zadowolić rodziców, ich wygórowane względem nich oczekiwania, których nie daje się spełnić pomimo wysiłków:

„Miałem wtedy plany, typowe dla młodego wieku,  kiedy człowiek nie zdaje sobie jeszcze sprawy, jak bardzo ograniczony jest jego czas, uświadamia sobie, że otacza go skorupa, twarda skorupa, z której nie może się wydostać!” (s. 366)

W powielaniu tych samych postaw, w kalkulowaniu tych samych niepokojów, w piętrzeniu identycznych kompleksów i pragnień ma Kazuo Ishiguro dość jasny cel: pogłębić opis samotności i wiecznego braku zadowolenia Rydera – rozgoryczonego, rozczarowanego sobą i życiem mężczyzny, ukrywającego prawdziwe emocje pod maską człowieka sukcesu. Poznajemy kolejne poziomy jego niepocieszenia: w relacjach z obojętnymi rodzicami, w związku ze skoncentrowaną na sobie Sophie, w otoczeniu obcych ludzi, którzy chcą go maksymalnie wyzyskać i nawet nie kwapią się, by ukryć swoje chytre, samolubne motywacje.

Jaki nieszczęśliwy ten Ryder, gubiący się w labiryntach miasta, lawirujący między nieprzychylnymi mu ludźmi. Jaki smutny to widok, gdy tak goni z miejsca na miejsce, zabierając wszędzie ze sobą urazy, upokorzenia, kompleksy – dawne, wciąż żywe. Sławny na cały świat pianista, a taki ogarnia go strach przed potknięciem, przed upokorzeniem, jak wtedy gdy był nastolatkiem i rodzice nazwali go  beztalenciem.

Gdzie szukać ratunku przed tym przeklętym niepocieszeniem? Ano w muzyce właśnie, w dawanej przez nią izolacji, w podróżach, w poszukiwaniach:

„Muszę podróżować, bo nigdy nie wiadomo, kiedy trafi się ta szczególna, ta bardzo ważna podróż, bardzo, bardzo ważna,  nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich ludzi na świecie. (…) Można ją łatwo przegapić. Wystarczy raz powiedzieć sobie: nie, nie pojadę, odpocznę. Dopiero później mógłby odkryć, że to była właśnie ta bardzo, bardzo ważna podróż. A jeśli się ją przegapi, to już koniec, przepadło”. (s. 231)

Ryder szuka ponadto pocieszenia w zdaniu się całkowitym na siebie, w niemyśleniu poważnie, w ucieczkach, w altruizmie na pokaz.

Ciężka przeprawa przez tę książkę Kazuo Ishiguro, momentami zarażająca zmęczeniem Rydera, ale dająca do myślenia. Ciekawe, czy wszystkie książki Ishiguro są takie wielopoziomowe i wieloznaczne? Jak to z tym pisarzem jest? Przyjdzie sprawdzić na przykładzie innych tytułów.

Kazuo Ishiguro, Niepocieszony (oryg. The Unconsoled)
przeł. Tomasz Sikora
Wyd. Albatros A. Kuryłowicz, Warszawa 2010

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s