Wolałby nie widzieć

Rzecz dzieje się w wiosce w Besarabii. Właśnie wkroczyła do niej Armia Czerwona, a miejscowi – prawdziwy tygiel narodów – zastanawiają się, co robić: porzucić wszystko i rzucić się wpław przez Dunaj czy zostać i zobaczyć, co się wydarzy.

W domu zostaje Fiodor Pietrowicz Pokora, fryzjer, narrator i tytułowy „Świadek” w książce Ilji Mitrofanowa. Salon fryzjerski to dobre miejsce do obserwacji; dociera tu szybko każda wiadomość i każda plotka. Ze swoich bolączek zwierzają się Fiodorowi mieszkańcy miasteczka, przewijający się przez jego fotel, a po przyjściu wojsk radzieckich zasiada na nim również budzący postrach naczelnik sił radziecki. Pokora jest taki, jak jego nazwisko. Potrafi spuścić głowę i milczeć. Wyćwiczony przez lata pracy w spolegliwości, wie, kiedy zacisnąć zęby i nie wyrywać się ze zbędnym komentarzem. Ma na głowie utrzymanie żony i dwójki dzieci i zapewnienie im codziennej mamałygi. Nie w głowie mu nieposłuszeństwo. Prosty to człowiek i niewykształcony, ale posiadł zdolność odczytywania ludzi i ich charakterów. Psychologiczna smykałka przyszła do niego wraz z praktyką w zawodzie:

„Każdy ma swój charakter, własne ambicje, a ja dopieścić go muszę, dopasować się, by myślał, że jestem jak on.

A to jest najtrudniejsze: na równi z obcym człowiekiem stanąć. Tak, ciężka to sprawa: dostroić się do każdej duszy po omacku…” (s. 23)

Dostroić się – zwłaszcza do próżności klienta:

„Ludzie to nie piasek, różnią się. W jednym tylko są podobni. Każdy lubi siebie samego. A dokładniej mówiąc – swoje odbicie w lustrze”. (s. 23)

Fiodorowi Pietrowiczowi Pokorze przypada rola świadka końca świata, który znał, końca Besarabii, końca życia bliskich mu ludzi. Chce uciec i zasłonić oczy przed okrucieństwami horroru, który przyszło mu oglądać. W ciągu nocy posiwiały, jako jeden z nielicznych w wiosce nie ma krwi na swoich rękach, ale ponosi karę jak wszyscy – traci żonę i dzieci, a wraz z nimi wszelkie zainteresowanie przyszłością.

Choć historia, którą opowiada jest przerażająca i tragiczna, to sposób jej opowiedzenia pozostawia w obojętności. Mimo że język książki jest dopasowany do bohatera i jego środowiska w sposób mistrzowski (prosty, chłopski, mieszający rosyjski z rumuńskim), brakuje w niej emocji. Cokolwiek się Pokorze przydarza, jest to opisane w takim samym tempie, w takim samym tonie. Czy zabieg ten ma ukazać, że wobec opisywanych wydarzeń Fiodor nabrał już dystansu? Że krwawe sceny, które widział, oswoił już, zbyt długo w sobie nosił, by były wciąż przerażające?

Jaki cel przyświecał Ilji Mitrofanowi, pozostanie tajemnicą, gdyż pisarz ten zginął w dziwnych okolicznościach w 1994 roku. Urodzony w rumuńskim miasteczku, w  roku jego narodzin należącym do nieistniejącej już dziś Besarabii, spisywał historie, które usłyszał z ust rodziny i sąsiadów. Badaniu przeszłości Besarabii poświęcał wiele czasu do końca swojego życia.

„Świadek” to literacki dokument końca pewnego kraju i skąpana w mące i krwi relacja tego, do czego rozzłoszczony, głodny tłum jest zdolny. Polecam tym, których interesuje historia, szukają informacji o Besarabii i tym, których fascynuje zawód fryzjera (fryzjer i barman prawie zawsze sprawdzają się jako narratorzy; zbyt wiele możliwości, by móc nie słuchać). Mnie książka wymęczyła.

Ilja Mitrofanow, Świadek (oryg. Swidjetjel)
przeł. Aleksander Horodecki
Wyd. Claroscuro, Warszawa 2011

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s