Zbyt wiele dziewcząt naraz

Z zaostrzonym, po przeczytaniu „Zbyt wiele szczęścia”, apetytem, zabrałam się do czytania „Uciekinierki” Alice Munro. Szkoda, że na apetycie się skończyło, zaspokojenia bowiem nie było. Można też powiedzieć coś zgoła przeciwnego, a mianowicie, że zgładziłam łaknienie tanim przesytem.

„Uciekinierka” to zbiór ośmiu opowiadań, które łączy jedno – motyw tytułowej kobiecej ucieczki. Najczęściej jest to uciekanie dosłowne, czasem wiążące się z powrotem, innym razem z zagubieniem czy spaleniem za sobą wszystkich mostów. Podatna na sugestie silnych osobowości Carla decyduje się w pośpiechu wyjechać do męża. Juliet wycofuje się z rozmowy z mężczyzną spotkanym w pociągu, by w następnym opowiadaniu (ukazującym tę samą postać, lecz w realiach bardziej współczesnych) rejterować do Toronto do rodziców z nowonarodzoną Penelopą. Do losów Juliet powracamy – dwie dekady mijają i teraz spotyka ją z kolei ucieczka córki, która nagle zrywa z nią wszelkie kontakty.

Każda z opisywanych kobiet żyje spokojnie do czasu, gdy wydarzy się coś nieprzewidywalnego – coś, co zmienia ich postrzeganie siebie i świata. O każdej z nich można powiedzieć, że „jest bezpieczna na tyle, na ile każdy człowiek jest bezpieczny, i przypuszczalnie szczęśliwa na tyle, na ile każdy jest szczęśliwy” (s. 183). Codzienność zatrzymuje się jednak i zawiesza w jednym nieruchomym punkcie przegięcia, po którym, cokolwiek się wybierze, nic nie będzie takie samo.

Takie chwile zawieszenia – ciszy przed burzą – powodują napięcie. Mistrzyni jego budowania, za jaką od „Zbyt wiele szczęścia” uważam Alice Munro, tu jednak mnie zawodzi. Nawet nie dlatego, że „Uciekiniera” to zbiór złych, nietrafionych opowiadań. Są to dobre opowiadania, jednak mam jeszcze wyraźnie w pamięci tamte świetne, zebrane w późniejszej publikacji, i w porównaniu z nimi te z „Uciekinierki” wydają się bledsze, bardziej nijakie i mniej „naładowane” – zarówno emocjami, jak i tym konkretem, w którym tak znakomicie potrafi rzeźbić Munro.

Gorsze są też pod względem samej tematyki. W obu zbiorach opowiadania dotyczą kobiet, ich problemy stawiane są na pierwszym planie. Jednak w „Uciekinierce” czy to brak tych a la kryminalnych wątków, czy nagromadzenie bohaterek dorastających i nieukształtowanych jeszcze oraz lekko naiwnych świeżych mam – cokolwiek to jest – sprawia, że proza ta wydaje mi się mniej dojrzała, mniej ostra, mniej fascynująca. Owszem, czyta się dobrze, ale nie ze wzmożoną uwagą, a tylko ze zwyczajną ciekawością. Dobre na leżak i do pociągu, nie umniejszając rangi tych dwóch sytuacji czytelniczych.

Niewykluczone, że gdyby nie to zagęszczenie książek kanadyjskiej autorki na osi czasu, „Uciekinierka” by mi bardziej smakowała. Chociaż nie wszystkie opowiadania Alice Munro mi się podobały, nadal podziwiam jej rzemiosło i technikę, w których jest biegła na tyle, by stworzyć choćby takie jedno trafne zdanie jak to:

 „Cudzoziemcy mówią inaczej, zostawiając trochę przestrzeni wokół słów, tak jak aktorzy” (s.286)

Nie wiem jak Wy, ale ja słyszę i widzę teraz tę przestrzeń wokół słów, ilekroć ktoś mówi obok mnie w obcym dla siebie języku. Czasem widzę jeszcze, jak przestrzeń ta ze słowem w środku (komiksowy dymek?) zaczyna krążyć wokół latarni jak ćma, no ale to już tylko ja i tylko nocą, i to na dodatek zbyt iluminatorsko, zbyt nie do uwierzenia.

Alice Munro, Uciekinierka (oryg. Runaway)
przeł. Alicja Skarbińska-Zielińska
Wyd. Dwie Siostry, Warszawa 2009

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Zbyt wiele dziewcząt naraz

  1. zaskakujące. poważnie.
    pamiętam, że czytałem „uciekinierkę” z wielką atencją, bardzo mi się ta książka podobała, drażniło mnie jedynie myślenie większości bohaterek, że najważniejszy cel w życiu kobiety, to zostać żoną i matką.
    gdyby nie „uciekinierka”, to nie sięgnąłbym po „zbyt wiele szczęścia”.

    ps.
    taaaaa, komiksowy dymek!

    1. też się zdziwiłam swoją reakcją. nic jej nie zapowiadało. może właśnie za wiele było tego bycia żoną i matką. ale dzięki temu że tematyka mi nie do końca pasowała, mogłam lepiej przyglądać się warsztatowi.

      ps. ha!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s