Z przekorą o pisarstwie itp.

Prétextat Tach to literat, wyróżniony literacką nagrodą Nobla, którego wyjątkowa otyłość, obżarstwo i wrogość wobec świata znajdującego się poza jego apartamentem są wręcz legendarne. Pech chciał, że tego mężczyznę dopadła niezwykle rzadka, nieuleczalna choroba i umrze najpóźniej za dwa miesiące. Zanim jednak to nastąpi, udziela wywiadów czterem dziennikarzom.

Tak zaczyna się kpiarska historia, opowiedziana przez Amélie Nothomb w „Higienie mordercy”. Dzięki temu, że pisarka zbudowała ją prawie wyłącznie z dialogów, przedzieramy się ze strony na stronę niepostrzeżenie, w zależności od nastroju, dopingując zjadliwemu, dokuczliwemu literatowi lub umizgającym się do niego trzem dziennikarzom, którym pisarz nie potrafi nie utrzeć nosa i nie wykopać ich za drzwi. Prétextat w przewrotnych, często kontrowersyjnych odpowiedziach, daje im nauczkę: kpi z ich nieprzygotowania do wywiadu, z ich ignorancji, z lizusostwa i głupoty. Niechętny wyjaśnianiu, co jako autor miał na myśli pisząc dany tekst i uważający, że tak naprawdę nikt go nie czyta, ergo nie może i nie potrafi prawdziwie ocenić jego twórczości, czuje się w swojej bezczelności i pysze bezkarnie.

Do czasu.

Pierwszą połowę książki można czytać – z odpowiednim dystansem – jako esej o pisarstwie i czytaniu. Amélie Nothomb wkłada w usta swojego bohatera najbardziej kpiarskie i pogardliwe sądy o profesji pisarskiej. M.in. że:

„To najbardziej bezwstydny zawód świata; poprzez swój styl, światopogląd, historię czy poszukiwania pisarze zawsze mówią tylko i wyłącznie o sobie; co więcej, robią to za pomocą słów. Malarze i muzycy również mówią o sobie, ale językiem o wiele  mniej dosadnym niż nasz. Nie, drogi panie, pisarze są nieskromni; gdyby tacy nie byli, zostaliby księgowymi, motorniczymi, telefonistkami – byliby ludźmi godnymi szacunku”. (s. 15)

Szacunku nie budzą w Prétaxtacie również czytelnicy, których określa mianem bezmyślnych żab, nierozumiejących tego, co czytają i nieodbierających lektur na tak głębokim poziomie, na jakim Tach uważa, że sam odczytuje literaturę:

„Czytelnicy-żaby. Stanowią olbrzymią większość czytających istot ludzkich, (…). Sądziłem, że wszyscy czytają tak samo jak ja, a ja czytam, tak jak jem: to znaczy, że nie tylko tego potrzebuję, ale że staje się to także jednym z moich elementów składowych, i powoduje modyfikację pozostałych. Nie jest się tą samą osobą, niezależnie od tego, czy się jadło pasztetową czy kawior, nie jest się też tą samą osobą, niezależnie od tego, czy czytało się Kanta (przed czym uchowaj Boże) czy Queneau. Mówię ‘jest się’, ale powinienem powiedzieć ‘jestem ja i paru innych’, gdyż większość ludzi z lektury Prousta czy Simenona wychodzi w identycznym stanie; nie tracą ani odrobiny z tego, kim byli, nie zyskują ani odrobiny czegoś więcej. Po prostu przeczytali, to wszystko; w najlepszym razie wiedzą, ‘o co chodzi’. Niech pan nie myśli, że przejaskrawiam. Ileż to razy pytałem różnych inteligentnych ludzi: ‘Czy ta książka pana odmieniła?’ A oni wybałuszali na mnie oczy z miną, która mówiła: ‘Niby dlaczego miałaby mnie odmienić?’” (s. 55)

Oczywistym i samo przez się zrozumiałym jest dla Prétextata, że dobrze przeczytane książki

„(…) naznaczają i przeobrażają człowieka, są inne: to książki wyrosłe z pragnienia, z rozkoszy, z geniuszu, a zwłaszcza książki wyrosłe z piękna. Weźmy na przykład wybitną książkę o pięknie: Podróż do kresu nocy. Jak po jej przeczytaniu nie stać się innym człowiekiem?” (s. 55)

Zadufanemu w sobie i odrażającemu (jeśli chodzi o wyobrażenie wyglądu) osobnikowi przeciwstawia się tylko jedna osoba – jak się okazuje, jedyna prawdziwa czytelniczka jego książek, jedyna miłośniczka jego twórczości, która prawidłowo odczytała to, co ukryte między wierszami. Prowokacją, pewnością siebie i inteligencją zdobywa to, po co przyszła: potwierdzenie swoich podejrzeń.

„Chciałem udowodnić, że całkowicie bezkarnie mogę wypisywać na swój temat najgorsze potworności” (s. 125)

– wyznaje w końcu Prétextat.

„Higiena mordercy” kończy się równie przewrotnie, jak się zaczyna i jak trwa na swojej niezbyt wielkiej objętości. Lektura w sam raz na jedno popołudnie, jeśli ma się ochotę na oryginalną, sprawnie napisaną historię i na błyskanie zza wersów zębów zawadiacko uśmiechniętej Amélie Nothomb, która ewidentnie chce czytelnika wystrychnąć na dudka.

Amélie Nothomb, Higiena mordercy (oryg. Hygiéne de l’assassin)
przeł. Joanna Polachowska
Warszawskie Wydawnictwo MUZA SA, Warszawa 2003

Reklamy

3 myśli na temat “Z przekorą o pisarstwie itp.

  1. Czytałam jakiś już czas temu, ale pamiętam, że bawiłam się podczas (krótkiej, bo krótkiej, ale jednak) lektury przednio. I nawet krytykowana przez wielu zjadliwość czy też wyniosłość Nothomb wydawała mi się tu jak najbardziej wskazana, na miejscu, rzucając właściwe światło na tekst.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s