Wspomnienie elektronu

Fizyka nie kojarzy mi się zbyt dobrze. Sala na końcu ciemnego korytarza, do której wchodziło się jak na szafot po szerokich, kamiennych schodach. Ciężkie drzwi, a za nimi profesor S. – z oczami pomalowanymi na niebiesko, w obcisłej spódniczce i z sarkastyczną ripostą na każdą okazję. Ruchome tablice. Metaliczny szurgot, gdy nauczycielka z rozmachem je przesuwała. Cisza w klasie. Stare trzyosobowe ławki, a w nich my nabici –  sztywni i zamarli. Wszyscy (humaniści) spuszczali wzrok z niepokojem, w myśli zaklinając los: jeszcze nie teraz, tylko nie dziś.

Nikt nic nie rozumiał z tych zadań i wzorów, przekazywanych nam w sposób, który nawet nie zakładał, że ktokolwiek cokolwiek pojmie. Strata czasu. Jaka to była ulga, gdy wreszcie skończyły się te przerażające spotkania z profesor S. i można było wreszcie się z niej szczerze, z sympatią pośmiać.

Kto by się spodziewał, że poglądy o fizyce może odmienić powieść kryminalna?

W „Tęsknocie atomówLinus Reichlin powołuje do życia pasjonata fizycznych teorii i tak nimi przeplata akcję książki, że można z czystym sumieniem przyznać, że faktycznie, ta entropia to ciekawa kwestia, a atom, elektron, proton i foton to wcale nie takie straszne słowa. Gdyby Linus Reichlin uczył mnie fizyki, może nawet bym się nią zainteresowała.

Nie jest on jednak nauczycielem, a szwajcarskim pisarzem i zdobywcą nagrody za najlepszą niemieckojęzyczną powieść kryminalną 2009 roku, który od pierwszych zdań przykuwa uwagę do swojego protagonisty: 50-letniego policjanta (pasjonata fizyki), mieszkającego w Brugii, który za 5 dni przejdzie na emeryturę. Zanim jednak zamknie się w piwnicy i będzie mógł w spokoju zająć się planowanym doświadczeniem, zgłasza się do niego pijany Amerykanin i zapewnia, że niedługo umrze. Jensen bagatelizuje sprawę – jak się okazuje, niesłusznie – a człowiek umiera, dwójka dzieci znika, a nuda życia funkcjonariusza zostaje przerwana.

Przede wszystkim w jego od dawna niesprzątanym mieszkaniu pojawia się niewidoma, Annick O’Hara – piękna jak Scarlett. Pomimo charakterologicznych tarć i wzajemnych animozji, wyruszają razem z Belgii do USA i Meksyku, by odnaleźć tajemniczą opiekunkę dwójki zaginionych chłopców i rozwiązać zagadkę śmierci ich rodziców.

Szukanie dzieci i ich niani nie jest tu jednak najważniejsze. O wiele istotniejsze są relacje między Jensenem a O’Harą i ich próby nawiązania kontaktu z drugim człowiekiem – trudne zadanie dla obojga, gdyż zarówno Jensen, jak i O’Hara stracili małżonków kilka lat wcześniej. Od ich śmierci żyją odizolowani, odrębni jak atomy niewchodzące w żadne związki.

Jeszcze więcej znaczy dla pisarza poszukiwanie odpowiedzi na pytania filozoficzne o kwestie samotności, chaosu, wiary. Czy można uwierzyć w cud, jeżeli jest się doskonale obeznanym z prawami fizyki? Czy egzystujący odrębnie atom jest w stanie zaadoptować się do nowych warunków i „uspołecznić się”?

Mało w tym wszystkim jest kryminału. Jest go tyle, aby Reichlin mógł z niego zbudować  ramę dla swoich rozważań. Starcza fabuły, zwrotów akcji, stopniowo ujawnianych informacji do powstania napięcia, a momentami – gdy niewidoma kobieta z mężczyzną w eleganckich butach wspinają się po śliskich, mokrych zboczach gór – do poczucia wielkiej irytacji i zniecierpliwienia. Te cierpkie zazwyczaj odczucia są jednak łaskawe dla książki. Udowadniają, że losami kłótliwej pary można się przejąć.

Ciekawa lektura na deszczowe popołudnie. Zwłaszcza jeśli z ukontentowaniem wspomina się dżdżystą Brugię, tak jak mnie się od czasu do czasu zdarza. Jeśli chcecie sprawdzić, czy fizyka jest nadal dla Was straszna (czy kiedyś była?) i jak w inteligentny sposób można połączyć ją z literaturą o zabarwieniu kryminalnym, „Tęsknota atomów” to świetna propozycja.

Linus Reichlin, Tęsknota atomów (oryg. Die Sehnsucht der Atome)
przeł. Anna Taraska-Pietrzak
Wyd. niebieska studnia, Warszawa 2011

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Wspomnienie elektronu

  1. Prawda, że wykład o entropii był bardzo ciekawy! Też uważam, że zainteresowanie jakąś nauką zależy w dużej mierze od umiejętności nauczyciela.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s