Znów w roku 1Q84

Aomame, Tengo i Fukaeri powracają. Już ich znamy, więc trudno nas zaskoczyć ich wyborami (nawet tymi w supermarkecie). Lubimy się, tolerujemy nawzajem, przywykliśmy do swoich wad, jak to w przyjaźni – choć momentami Murakami drażni, to jednak czyta się ten drugi tom „1Q84” z drażliwą ciekawością.

Read_eat_slip porównał czytanie tej książki do jazdy pociągiem, który przed wjechaniem na stację zwalnia. Cóż, trudno o lepsze porównanie, a dziś jest sobota, dzień lenistwa, więc pozwalam sobie je zacytować. Faktycznie, o ile pierwsza część cyklu trzymała w napięciu praktycznie cały czas, o tyle część druga korzysta tylko z tego impetu, który pozostał pisarzowi po skończeniu pierwszego tomu. Co nie znaczy jednak, że historia Aomame i Tengo nudzi – nic podobnego.

Ciekawość, kiedy i jak wreszcie się spotkają, każe przewracać kartki w szybkim tempie. Z niepokojem wyglądamy spotkania z Liderem, przed którym nasza szczególnie uzdolniona masażystka ma złe przeczucia (też ich nabrałam). Choć wiemy, że Tengo nie z tych, co pójdzie na układ, przyglądamy się jego dylematom tak samo jak temu, co gotuje. Murakami sprytnie dzieli się fragmentami powieści teamu Fukaeri & Tengo „Powietrzna poczwarka”, ujawniając więcej informacji o Little People. A to mi przypomina, że lubię motyw książki w książce.

Czym irytuje pisarz znany z biegania? Powtórzeniami, podkreśleniami cech bohatera, których domyślilibyśmy się bez ich konkretnego nazywania. Powiedzmy jednak, że to przypadłość jego stylu. Spójrzmy na nią przez palce. Przecież nie chodzi o to, by wybrzydzać na dobrą zupę tylko dlatego, że pływa w niej koperek. Nie pasuje koperek, zignorujmy go. To samo z pietruszką. A niech sobie pływa. Póki jest przyjemność – i to spora – wiele można przemilczeć, udać nieuwagę i mimo wszystko wyczekiwać kolejnego spotkania.

A jak ogłasza wydawnictwo Muza, na trzeci tom cyklu „1Q84” możemy liczyć jeszcze w tym roku.

Poprzednia część cyklu: 1Q84, tom 1, Haruki Murakami

Haruki Murakami, 1Q84, tom 2
przeł. Anna Zielińska-Elliot
Wyd. Lit. Muza, Warszawa 2011

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Znów w roku 1Q84

  1. Kiedyś pisałaś u mnie, że wszyscy chwalą kryminał Tokarczuk; ja mam wrażenie, że wszyscy bezkrytycznie podchodzą do Murakamiego. I w związku z tym pytanie kulinarne: jeśli zupa jest jarzynowa, a przymkniemy oko na warzywa, to co zostanie?

  2. To zmienia postać rzeczy. Jeśli nie lubi się jarzynowej, nie je się jarzynowej w ogóle. Ja nie jem.
    Czy wszyscy bezkrytycznie podchodzą do Murakamiego? Nie wydaje mi się. Często słyszy się (i czyta) opinie zajadłych przeciwników jego książek. Choć nie wszystko tego pisarza mi się podoba (np. opowiadania, „Tańcz, tancz, tańcz”), dosyć go mimo wszystko lubię. Zwłaszcza w takiej długiej formie – i w przeważającym stopniu dobrej – jaką, moim zdaniem, reprezentuje w „1Q84”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s