Ważny przedmiot; książka

Komputery, telefony, czytniki do e-booków, długopisy, notesy, spodnie, parę koszul. Dookoła nas przedmioty. Bardziej lub mniej martwe. Mniej, bo na przykład w aparacie fotograficznym wydaje się istnieć jakaś mikroforma życia. Bardziej, bo długopis to w końcu tylko długopis, nawet jeśli świetnie się nim pisze i bez niego nie wyjdzie się z domu, bo jakoś tak niewesoło. Ile z tych przedmiotów jest naprawdę ważnych? I które przetrwają niosąc okruch historii o nas w przyszłość?

Tych pytań nie zrodził bynajmniej wykład z archeologii, lecz książka. Też przedmiot. Dość istotny, zważywszy na to, że poświęca mu się odrębny mebel do eleganckiego i, przynajmniej w zamyśle, uporządkowanego przechowywania go w liczbie większej niż jeden. Książka pośrednio o przedmiotach, a w warstwie pierwszej i najważniejszej opowieść o rodzinie. „Książka Mikołaja Łozińskiego.

Mikołaj Łoziński skorzystał z zabiegu kojarzonego głównie z Marcelem Proustem i jego magdalenką: z rzeczy wysnuł historię. Tylko że wziął do ręki nie jedno ciastko, a całą szufladę pełną okularów, telefonów, paczek, fifek, znaków, kluczy, obrączek, zeszytów i  – bo to obszerna jest szuflada, rodem z nowoczesnych kuchni – ekspres. Z obrazów, które one przywoływały, zbudował opowieść o rodzinie.

Kto jednak pomyślał o „Buddenbrookach” Manna, „Stu latach samotności” Marqueza czy, dajmy na to, „Lali” Dehnela, zawędrował w nieodpowiednie rejony, regiony epickich, przekrojowych sag. „Książka” to sprawa kameralna; jednocześnie intymna i zdystansowana. Historia jest chirurgicznie czystym zabiegiem, precyzyjnym, bez rozmachu i konkretnym. Łoziński trzyma w ryzach każde zdanie: czy to stwierdzenie przykrego faktu, czy dowcipny komentarz. Nie folguje skojarzeniom ani dygresjom. Choć jego stosunek wobec rodziny jest czuły i empatyczny, a nade wszystko lojalny, klimat, jaki dominuje w książce przypomina raczej pracę wnikliwego reportera niż relację wnuka, syna i brata. Jak doświadczony dziennikarz, Łoziński dociera do rozmówców, zdobywa ich zaufanie i zaprzyjaźnia się z nimi, by pozwolili sobie na zapomnienie i rozgadanie.

Możliwe, że na taki odbiór wpływa z góry nam wiadomy sposób pisania historii. Z rozmowy z pisarzem otwierającej książkę „Książkę” wynika, że Łoziński tworzył ją przez pięć lat, kiedy gromadził poszczególne jej partie, rozmawiając ze swoją rodziną, dopytując i bynajmniej nie ukrywając, że zbiera w ten sposób materiał do powieści. Przez pięć lat pozwala się historiom spokojnie rozwijać – i tę miarowość, zezwolenie sobie na spojrzenie z dystansu i spokój również widać w tych krótkich rozdziałach. Nawet w ich najbardziej osobistych częściach, które również, jak można się domyślać, musiały być bolesnymi etapami życia dla autora.

Efekt wywiadu i reporterskiej pracy podkreślają jeszcze pauzy między rozdziałami, które są dialogami z bliskimi. Najbliższa rodzina prosi w nich o to, by o pewnych sprawach nie pisał i o to, by nie pisał o tym, aby o nich nie pisał. Są krótkimi formami, które zamykają poprzedni etap – krąg jednego przedmiotu – i wprowadzają do następnego. M.in. dzięki tym zabiegom „Książka” ma bardzo dopracowaną konstrukcję, co w połączeniu z chirurgią zdań daje dość szczególny wynik, który bardziej mi się podoba, niż nie podoba.

Krótko? „Książka” to nie saga, lecz relacja o losach polsko-żydowskiej rodziny, rozpisana na lata i przedmioty.

– Książka nie jest dosłowną historią mojej rodziny – mówi Mikołaj Łoziński. – Ale jest nią inspirowana. Myślę, że każdy już na starcie przychodzi na świat z bagażem doświadczeń rodziców i dziadków. A potem z czasem dochodzą jeszcze jego własne przeżycia. I robi się coraz ciężej. Dlatego postanowiłem zajrzeć do tych bagaży – zobaczyć, co jest w środku i czy jest coś, czego mogę się pozbyć, żeby było mi lżej iść dalej.

Czy pisarzowi idzie się teraz lżej dalej? Nie wiem, nie miałam okazji spytać. Choć „Książkę” uważam za udaną, po jednym z najbardziej cenionych polskich pisarzy młodego pokolenia spodziewałam się więcej. Wracam do czekania na polską epickość, która mnie totalnie rozedrze i zadziwi.

Mikołaj Łoziński, Książka
Wydawnictwo Literackie, 2011

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Ważny przedmiot; książka

  1. Rozczarowuje mnie końcówka Twojej relacji. Jest-że rzeczywiście Mikołaj Łoziński „jednym z najbardziej cenionych polskich pisarzy młodego pokolenia”? (Przez kogo?) Ale abstrahując od tego, przedstawiasz go jako wnikliwego reportera, pracującego jak doświadczony dziennikarz, precyzyjnie i bez pośpiechu konstruującego książkę, panującego nad każdym zdaniem. Do tematu: „relacji o losach polsko-żydowskiej rodziny, rozpisanej na lata i przedmioty” też nie zgłaszasz zastrzeżeń, można domniemywać, że zostałaś przez taki temat przyciągnięta i wciągnięta.

    I nagle bum, nie rozdarło (na strzępy), nie zadziwiło (do zawrotu głowy). Ale czemu? Nie mieści się w zakresie „polskiej epickości”? Strach myśleć o takich powodach, ale żadnych innych nie podałaś. I zostaję oko w oko z tajemnicą.

  2. Jest-że w tym sensie, że jako takiego przedstawia go na swojej stronie internetowej Wydawnictwo Literackie, np. tu: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka.php?ID=2202&PHPSESSID=8e0a9d8d0b1612976677d729e3a32987

    W przeciwieństwie do odbioru jako pisarza-reportera – osąd własny.
    Temat ciekawy, ale on sam w sobie mnie nie przyciągnął/ wciągnął. Do książki przyciągnął mnie pisarz – ciekawość jego sposobu pisania.

    Nie rozdarło, nie zadziwiło. Cóż robić. Książka ogólnie pozytywna w odbiorze, ale zachwytów nie było. Zresztą nie tak często są. A polska epickość – zwłaszcza polska – pozostaje w tyle lub jeszcze bardziej w tle. Nie była tu głównym kryterium, jedynie komentarzem, który właściwie jest najmniej istotną częścią mojej, jak to nazwałeś, zresztą przyjemnie, relacji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s