Znakomitość i czempion krytych kortów

Bohumil Hrabal i jego przyjaciel Vladimirek wracają do nas w „Vita nuova” z pełnymi kuflami piwa i z głowami, w których przelewają się wielkie idee. Na razie żyją z dnia na dzień, wystawiając twarze na słońce, dokuczając sobie, przepędzając czas na rozmowach i mówieniu o tym, co stworzą. Przechwałek o tym, jakimi są (będą) „znakomitościami, mistrzami świata i czempionami krytych kortów” wysłuchuje żona Hrabala, Eliška. I z troską, i z ironią przygląda się tym mężczyznom, którzy, nie licząc mówienia o byciu wielkim, jeszcze żadnej biegłości w wielkości nie osiągnęli.

A cierpliwość ma do swojego męża Bohumila i jego przyjaciela Vladimirka niesłychaną. Całymi dniami Eliška wysłuchuje niekończącej się paplaniny swojego męża pouczającego ją, jak i co należy pisać, czym pisanie jest i na czym polega wielkie dzieło sztuki. Żona nic nie mówi, żona cierpliwie wysłuchuje, nie odzywa się, gdy wie, że to może jemu przeszkodzić, proponuje mu, aby przestał pracować, by mógł pisać, ale skrycie kpi z niego i na kartach książki deklaruje, że w niego nie wierzy. W przepełnionych żalem zdaniach prześmiewa jego zwyczaje, jego nieumiejętność cierpliwego usiedzenia i stukania w klawiaturę, jego opowieści o przyjaciołach i zmyślonych ludziach. Ocenia, że

„nie dojrzał jeszcze do samotności nie miał jeszcze tej odwagi żeby co dzień stać naprzeciw samego siebie rozmawiać z samym sobą co dzień zamiast iść do roboty pracować nad tekstem to znaczy nad samym sobą” /s. 320

W zdaniach bez końca i bez początku zapętla się jej codzienność i przekonanie „niech on już zacznie pisać, niech już on się przekona, że nie jest tym wielkim pisarzem”. Czuje się jednak, że nikt tak bardzo jak Eliška nie wierzy w Bohumila.

Dzięki tak zbudowanej strukturze opowiadania, pisarz pokazuje swój świat i wszelkie swoje przywary (których jest świadom, lecz których nie chce się pozbyć, aby nie pozbawić się znaków szczególnych swojego stylu), w istocie opowiadając historię kobiety, z którą spędził życie. Lub z którą mamy wyobrażać sobie, że spędził życie. Kreśli portret troskliwej i czułej osoby, która trwała przy nim od początku, choć może nie zawsze była szczęśliwa z dokonanego wyboru. Która wciąż może wciąż tęskniła za utraconymi miłościami i przebrzmiałymi bez pointy romansami.

„Vita nuova” to wielopłaszczyznowa historia. Z jednej strony pokazuje dynamikę młodego małżeństwa i ich zmieniających się relacji, przedstawia dwójkę ludzi, którzy powinni być razem, ale którzy nie zawsze tak czują (przynajmniej Eliška budzi wątpliwości). Z drugiej strony – to zapis zmagań z niemocą pisarza, z jego ambicjami, z zazdrościami, ze strachem wreszcie przed pisaniem – tym, co najbardziej powstrzymuje przed pisaniem. Póki nie próbuję, nie wiem, kim jestem. Może znakomitością, może czempionem krytych kortów. A gdy już spróbuję i okaże się, że jestem marny lub, jeszcze gorzej, przeciętny, to w zasadzie jestem nikim. Lepiej hrabalowskiemu bohaterowi żyje się w napięciu przed próbą niż z rozpoczętą możliwością porażki.

Ta książka Bohumila Hrabala to druga część cyklu, który rozpoczął się tomem „Wesela w domu”, a zakończy „Przerwami”. Nie czytałam pierwszej części, jednak czuję, że ją poznałam, ponieważ „Vita nuova” jest spójną kontynuacją historii spisanych w „Zbyt głośnej samotności” i w „Czułym barbarzyńcy”. Ten sam klimat, ci sami bohaterowie, jednak zmienia się odcień tematyki.

Prawdopodobnie dlatego, że nie jestem żoną Hrabala, którą on ciągle poucza w książce w kwestiach pisania, mogły podobać mi się jego krótkie lekcje warsztatowe. Gdy spojrzeć z równą Bohumilowi lekkością na pisanie, to faktycznie nie zdaje się być

„aż tak trudnego że aby je uprawiać nie potrzeba nic więcej prócz odrobiny zuchwałości by zdecydować się na napisanie pierwszych linijek a potem wszystko to leci już samo jak przy pruciu starego swetra” /s. 51

No ale najpierw trzeba mieć stary sweter do sprucia, a o to bynajmniej wcale nie tak łatwo.

Bohumil Hrabal, Vita nuova (oryg. Vita nuova)
Przeł. Piotr Godlewski
Czuły Barbarzynca press, Warszawa 2011

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Znakomitość i czempion krytych kortów

  1. Bardzo mnie urzekły i najlepiej chyba zapamiętałam właśnie te fragmenty o pisaniu – rzeczywiście, tak, jak mówi o tym Hrabal, wydaje się to tak łatwe, po prostu usiąść i zacząć pisać, nie myśleć za bardzo, o czym i po co, tylko ten strumień myśli, wrażeń, wspomnień przelewać na papier. Jakby każdy potrafił, jakby dla nikogo to nie było zbyt trudne. Z drugiej strony – faktycznie samemu Hrabalowi ciężko było się przemóc, by pokazać swoje dzieła światu. Co za szczęście, że w końcu mu się to udało! Bo moim zdaniem nikt bardziej nie zasługuje na tytuł czempiona krytych kortów, niż on :)

    A „Wesela w domu” przeczytaj, jak będziesz miała okazję, bo to pyszna lektura. Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s