W stylu gentlemana

25-letni Klas Östergren barykaduje wejściowe drzwi do ogromnego, mrocznego apartamentu i napędzany strachem i chęcią wyjaśnienia zagadki w niespełna dwa miesiące pisze powieść – bagatela, 500 stron. Efekt jest znakomity i są nim  „Gentlemani”.

 

Historię czyta się już od okładki. Innowacyjnie!

A ma młody autor o czym opowiadać na kilkuset stronach. Niespełna rok wcześniej poznał Henry’ego Morgana – boksera i pianistę, sybarytę i fantastę, uwikłanego w gorzką namiętność, stojącą za każdą jego decyzją i nieszczęściem. Klas zamieszkuje wraz z nim i jego bratem w starym wielkim mieszkaniu w Sztokholmie, gdzie wszyscy trzej siłują się każdy ze swoim twórczym wyzwaniem – jeden z pastiszem „Czerwonego pokoju” Strindberga, drugi z monumentalnym jazzowym utworem, trzeci z coraz bardziej depresyjną poezją.

Historia relacji dwóch silnych osobowości – pianisty Henry’ego i jego brata, poety Lea, dickensowskie uczty kulinarne i intelektualne dysputy, poszukiwania skarbów, mroczne jak petersburskie ulice Dostojewskiego mieszkanie, akcja tocząca się w kilku europejskich miastach (oprócz Sztokholmu występują: Kopenhaga, Berlin, Paryż, Londyn) – wszystko jest tu w wielkiej skali i to o wysokiej jakości. Trzyma się to razem znakomicie dzięki przemyślanej strukturze, zmieniającej się stylistyce narracji i spinającej wszystko – lecz nie najważniejszej – historii kryminalnej z intrygującym suspensem.

„Gentlemani” to porywająca historia sensacyjna, którą wydawca określa mianem „dreszczyku kulturalnego”. To idealnie zsynchronizowana z tą książką nazwa. Powieść łączy bowiem wciągającą, błyskotliwą narrację z beletrystycznym dopracowaniem i licznymi literackimi  aluzjami. Nie sposób przegapić nawiązania do prozy Henry’ego Millera (jednak nie te wulgarne) i Fiodora Dostojewskiego (z jego umysłowością psychologa rozpracowującego zbrodnie i kary o wysokim napięciu, zaśnieżonymi ulicami wielkiego miasta i skojarzeniem z fascynującymi, lecz wziętymi trochę na przekór „Braćmi Karamazow”). Książka spodoba się tym, których zafascynowała twórczość Stiega Larssona, z tym że „Gentlemani” to rzecz o wiele wyższej klasy. Jak przystało na tytuł, z perfekcyjnym wyczuciem równoważą się tu elegancja, poczucie humoru i błyskotliwa inteligencja.

Nie bez znaczenia jest oprawa graficzna książki – jedna z najlepiej wydanych książek, jakie trafiły w moje ręce w ostatnim czasie: ogniście czerwona okładka, przebojem wdziera się w oczy czytającego, zwłaszcza że akcja rozpoczyna się już na okładce właśnie*.

Książka Klasa Östegrena ma potencjał na bycie w Polsce bestsellerem, którym zresztą był (jest) w rodzimej dla autora Szwecji od 1980 roku, kiedy pojawiło się w księgarniach pierwsze wydanie tej znakomitej powieści.

Mam nadzieję, że DodoEditor wyda więcej takich książek, gdzie pod słowem ‘takich’ mieszczą się zarówno inne dzieła Östergrena, jak i wszelkie publikacje o podobnie wysokiej jakości, podwójnie przyjemnej dla czytającego oka. Bardzo czekam.

 

*Szacie graficznej tej książki i paru innych, z którymi mam szczęście mieszkać, opowiem więcej przy innej okazji. Szkoda to przemilczeć!

Klas Östergren, Gentlemani (oryg. Gentleman)
przeł. Anna Topczewska
Studio Wydawnicze DodoEditor, Kraków 2010

Reklamy

7 myśli na temat “W stylu gentlemana

  1. Gentlemen – tytul oryginalu (jak po angielsku)

    wyczytalam, ze napisal czesc druga, zatytulowana „gangsterzy” – zobacze, czy bedzie kiedys w TV. bo klas j mi znany glównie jako scenarzysta. co prawda „werandy dla tenora” nie bylam w stanie obejrzec do konca nawet mimo aktorstwa kristera henrikssona. za to „ondskan” (zlo), kt byl wspólscenarzysta, to b dobry film.

    KÖ dostal co prawde pare nagród literackich, ale nie j to osoba, kt pisarstwo sie namietnie dyskutuje czy gremialnie czyta. tutaj wszystko pedzi na zlamanie karku i czytelnik wola caly czas o NOWE

    a szata graficzna okladki rzeczywiscie dobrze oddaje epoke

    1. No właśnie w książce tytuł oryginału to Gentleman – przepisałam za.
      Gangsterów chętnie bym przeczytała – jakąkolwiek książkę Klasa właściwie z chęcią bym przeczytała. Dla weryfikacji, z ciekawości.

      szata graficzna – świetna.

  2. Brzmi interesująco, a tym samym – zachęcająco.

    PS. A okładka? Ciekawe (i „łapiące” oko) jest już to rozbicie „kapitalnych” liter: GENTLE – MANI :)

    1. Logosie, a to zagranie z rozbiciem (mnie również się bardzo podoba! :) ) to jeszcze nie wszystko. Bardzo pomysłowo jest wydana ta książka. Jutro napiszę o tym szerzej. Przynajmniej taką wobec siebie żywię nadzieję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s