Japonia po japońsku i po francusku

Z wewnątrz i z zewnątrz. Z pozycji żurawia i z nizin żaby. Miejscowi kontra przybysze. Japonia fascynująca, zadziwiająca, groteskowa, śmieszna. Japonia tradycyjna, subtelna, emocjonalna, absurdalna. „Japonia widziana oczyma 20 autorów”.

Proszę, widziana wszystkim, tylko nie "oczyma".

Frederic Boilet, autor i rysownik mieszkający w Tokio, od lat wcielający się w rolę łącznika między komiksem a mangą, w imieniu Instytutu Francuskiego zaprasza do Japonii 8 kolegów po fachu. Planuje stworzyć wraz z nimi i z 9 japońskimi autorami antologię poświęconą Japonii. Powstaje szczególne zestawienie: kraj widziany oczami (to ‘oczyma’ z tytułu mnie drażni) obcokrajowców i jego mieszkańców.

Dodatkowe jajo tkwi w tym, że komiksy tworzą mapę – akcja prawie każdego z nich toczy się w innym japońskim mieście, a czytając je, przemieszczamy się systematycznie z położonego na południu Amukusa do leżącego na północy Sapporo. Podróżują zarówno Francuzi, jak i Japończycy. Wyniki?

Żaba

Francuzi koncentrują się na raportowaniu inności. Z żabiego przysiadu przyglądają się sprawom przyziemnym: drogom, centrom handlowym, ludziom, sklepom, łaźniom. Absurd, śmiech, uśmiech, groteskowe detale składają się na francuskie rysunkowe reportaże z podróży. Przybierają one często postać relacji, wywiadów-rzek, dzienników. Autorzy skupiają się na tym, co ich zdumiewa, śmieszy, przyciąga. Sprawdzają prawdziwość swoich skojarzeń z Japonią i eksplorują je. Jedni niepewni, dyskretnie badają, drudzy jowialnie wkraczają w azjatycką powszedniość, rozrywając ją nieraz swoją rubasznością.

Zdarza się też plan generalny, obejmujący cały kraj – prorocze spojrzenie na możliwą przyszłość japońskich miast, jak np. w „Osaka 2034” François Schuiten i Benoît Peeters, przepowiadająca powstanie wielopiętrowych metropolii, rozrastających się coraz wyżej i wyżej, aż do totalnego zaniedbania tego, co tuż przy ziemi, a w konsekwencji do wyklucia się i rozplenienia gigantycznego szkodliwego insekta.

 

Gejsze wysoko nad Osaką w 2034 roku.

Chociaż większość komiksów francuskich podobała mi się – dzięki podejściu autorów wobec siebie z żartobliwym dystansem i cierpkiemu humorowi – najbardziej przypadły mi do gustu dwie historie: „Shin.Ichi” Emmanuela Guiberta i „Miasto drzew” Fabrice’a Neauda.

„Shin.Ichi” to wspomnienie/mistyfikacja ze wspólnego atelier – istniejącej we Francji pracowni ilustratorów przeniesionej do Kioto. Zapis trybu i atmosfery pracy, urządzanych konkursów (np. temat: koń) i historia odejścia ilustratora Shin.Ichiego, który „nie znał półśrodków”. Zasępiony tekst zestawiony z zadymionym, roztartym (kontrasty węgla i kredy) obrazem.

W zupełnie inny klimat wprowadza „Miasto drzew”. Fabrice Neaud udostępnia nam swoje osobiste spojrzenie na Japonię, podsuwając przed nasze oczy ilustrowany dziennik z podróży. Czy to bezpośredniość opisu własnych doświadczeń, czy urozmaicona forma rysunków obejmująca plansze detaliczne i ogólne, zabawne i smutne, mapy, obserwacje społeczne, portrety znajomych na kanapie, wazy z muzeum – coś mocno przykuwa uwagę do opowiadania tego ilustratora nazywanego pionierem komiksu autobiograficznego.

Żuraw

To symbol życia i szczęścia w Japonii. Jak szczęście, ulotne i subtelne są komiksy japońskie. W odróżnieniu od francuskich, eksplorują metafory, tradycje, legendy, niedomówienia, fabuły obyczajowe.

Jako że pierwsze dwa japońskie komiksy nie spodobały mi się (oba sentymentalne, a drugi nawet lekko ckliwy) mam ułatwiony wybór i spośród pozostałych siedmiu wskazuję jeden, który łączy wszystko to, co najlepsze w japońskim rysunku:

„Słonecznik” Little Fisha.

O tyle to ciekawe, że część Little Fisha nie została opublikowana w japońskiej wersji antologii.

„Słonecznik” to historia na dwie postaci i kwiat o wielkiej łupinowej głowie. Jest ciepło, w grę wchodzi konewka i wygrzewanie się na dachu. Spokój mycia zębów przerywa odkrycie, że kwiat wyrasta z brzucha mężczyzny. To całkowicie niemy komiks. Czuć w nim jednak napięcie, kpinę, zdumienie, irytację, obojętność, a nawet powiew wentylatora. Dobra robota.

Kwiat na pierwszym planie, ale to nie znaczy, że zapomina tu się o chłopcu, który nie mówił, ale rysował („Kankichi” Taiyō Matsumoto); małej przyszłej gejszy idącej po zakupy („Śpiew cykad” Moyoko Anno); przestraszonym chłopcu śniącym o goniącej go watasze wilków („Festiwal Dzwoniących Koni” Daisuke Igarashi); malowniczych wędrówkach po zimowym lesie („W puszczy” Kazuichi Hanawa). Nie zapomina się.

 

Ten chłopiec na Festiwalu Dzwoniących Koni kaprysi i boi się.

Ta żabio-żurawia przygoda to jedno z najlepszych odkryć roku 2010. Wróżę sobie na obecny rok jedynkowy – na wzór przepowiedni z „Osaki 2034” – rozrost na blogu recenzji graficznych opowieści. „Japonia…” mnie ostatecznie przekonała do wszczęcia nowej fascynacji.

PS Są też dwa komiksy polskich autorów, ale moim zdaniem zbędne w tej skądinąd spójnej kompilacji, stąd  przemilczam je.

Japonia widziana oczyma 20 autorów (oryg. Japon)
Tłum. Magdalena Tomaszewska-Bolałek
Wyd. Hanami, Warszawa 2009

Advertisements

8 uwag do wpisu “Japonia po japońsku i po francusku

    1. Nie tyle co się nie popisali, co nie pasują. Prace francuskie i japońskie tworzą spójny komplet – gł. tematycznie. Polskie komiksy nie są ani dziennikami, ani reportażem, lecz np. absurdalnym pościgiem małpy za przestępcami. Inny klimat. Mniej o Japonii, a więcej o małpce. Mowa o „Fałszywym tropie” Michała Śledzia Śledzińskiego.
      Drugi z kolei owszem o Japonii – „Osaczańska robota” Jakuba Babczyńskiego i Bolesława Bolałka – ale mimo wszystko inny klimat.
      No i polskie komiksy zostały dołączone tylko do polskiego wydania. Nie ma ich w oryginale: ani w wydaniu francuskim, ani w japońskim.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s