Szczęście (w) domu de Bottona

Ryzykownie jest recenzować „Architekturę szczęścia”, gdyż jej autor Alain de Botton ma dość temperamentne podejście do osób piszących o jego twórczości. Na szczęście, bliżej mi do stanowiska głaszczących go po głowie niż do krytyków. Może ujdzie mi na sucho.

Alain de Botton to pochodzący ze Szwajcarii pisarz, prezenter telewizyjny i przedsiębiorca. Po rzuceniu studiów doktoranckich na Harvardzie, z entuzjazmem podjął się pisania książek eseistycznych dotyczących różnych współczesnych kwestii z obszarów sztuki, filozofii i stylów życia. Według dziennikarza Independent, „jego ideą jest zaznajomienie mas z filozofią i zaprezentowanie jej szerokim rzeszom ludzi w nieodstraszającej formie”.

Jeżeli taki jest zamiar de Bottona, to w przypadku „Architektury szczęścia” odnosi sukces. Książkę czyta się z wielką przyjemnością, ponieważ łączy eleganckie fragmenty prozy kamienicznej, w której ożywają pozostawione na cały dzień samotne domy, z poczuciem humoru, krótkimi rozdziałami o intrygujących tytułach i rozległą wiedzą nt. architektury. Choć z pewnością elokwentny, nie stara się na siłę zaimponować czytelnikowi swoją pamięcią i wiadomościami, kładąc raczej nacisk na zaciekawienie go i wciągnięcie w opowiadaną historię. Odchodzi od ścisłego i naukowego podejścia do brył i budynków, kierując myśli ku bardziej swobodnym i humanistycznym spostrzeżeniom natury psychologicznej:

“Potrzeba sztuki świadczy w pierwszym rzędzie o tym, że jesteśmy nieustannie zagrożeni brakiem równowagi, nieumiejętnością panowania nad skrajnościami, zagubieniem złotego środka między wielkimi przeciwnościami życia: nudą i ekscytacją, rozumem i wyobraźnią, prostotą i złożonością, bezpieczeństwem i ryzykiem, surowością i luksusem” /s. 153

O ile jednak takimi rozważaniami może zainteresować pasjonatów urządzania wnętrz i czynienia  otaczającej ich przestrzeni piękniejszą, o tyle książka jest zbyt ogólna i zbyt powierzchowna, aby pochwalił ją profesjonalista – fachowiec wykształcony w zakresie architektury i zajmujący się nią na co dzień. Z wieloma kwestiami prawdopodobnie mógłby się nie zgodzić, nad wieloma wzruszyć ramionami i stwierdzić, że to nic odkrywczego. Ciekawa jestem, jak zareagowałby na de bottonowskie deklaracje w rodzaju:

“Budujemy, tak jak piszemy – żeby nie przepadły rzeczy dla nas ważne” /s. 120

Jednak Alain de Botton nie adresuje swoich esejów do specjalistów (przynajmniej nie tylko) i dlatego koncentruje się na snuciu ubranych w piękne i eleganckie sformułowania rozważań czy dywagowaniu nad szczęściem, jego postaciami i tym, jak wpłynąć na zwiększenie pozytywnych odczuć dzięki codziennym przedmiotom, kształtowi okien czy zagospodarowaniem pokoi, tłumacząc, że:

“Przedmioty, które nazywamy pięknymi, to wersje ludzi, których kochamy”. /s. 86

Jakby na dowód ukazanej w książce wrażliwości, temu przedsiębiorczemu pisarzowi, dysponującemu  obecnie odziedziczoną po ojcu fortuną i zarządzającemu prywatnymi inwestycjami, dość spektakularnie puściły nerwy. Delikatne uczucia autora zranił recenzent Colan Craig z The New York Times, któremu w odpowiedzi de Botton rzucił krwiste wyznanie: „Będę cię nienawidził do końca życia”. Cóż, każdemu mogło się wymsknąć.

A już nie każdemu mogły przydarzyć się takie obserwacje jak:

“Powiedzenie o budynku, że jest piękny, wyraża coś więcej niż samo tylko estetyczne upodobanie – sugeruje również fascynację sposobem życia, do którego zachęca on swoim dachem, klamkami, ramami okiennymi, schodami i umeblowaniem. Odczucie piękna to sygnał, że natknęliśmy się na materialną artykulację naszych wyobrażeń o dobrym życiu”. /s. 69

Pozytywne wrażenia z lektury mogą być pomnożone, jeśli książkę „Architektura szczęścia” czyta się w urządzonym w zgodzie z własnym gustem i fanaberiami mieszkaniu, w wolny od wszelkich obowiązków weekend. Odradzam czytanie w trakcie remontu. Wtedy nic związanego z budowaniem nie wydaje się być sposobem na szczęście.

Alain de Botton, Architektura szczęścia (oryg. The Architecture of Happiness)
przeł. Krzysztof Środa
Wyd. Czuły Barbarzynca, Warszawa 2010

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Szczęście (w) domu de Bottona

  1. polecam esayss in love – w okresach zawirowan uczuciowych

    jak równiez status anxiety – dobre na wszystko, a zwlaszcza na rozsadek

    natomiast wskazówki na temat jak proust moze odmienic moje zycie pokrywaja sie kurzem na stoliku przy lózku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s