Czerń i biel. O fotografii, Susan Sontag

W XIX wieku Mallarmé powiedział, że wszystko na świecie istnieje po to, by znaleźć się w książce. W XX wieku Susan Sontag powiedziała to samo o fotografii. W XXI wieku można powiedzieć, że wszystko istnieje po to, aby zapełnić blogi.

Nie ma jednak wątpliwości, że książka Susan Sontag “O fotografii” istnieje po coś więcej niż tylko w tym celu.

Czytałam tę książkę od lutego, z czego niektórzy zaczęli wnosić, że mi się nie podoba. Nic bardziej błędnego. Są książki – tak rzadkie jak satysfakcjonujące premie – których lekturę z pełną premedytacją przeciągam. Eseje Sontag do nich należą.

Wydana przez krakowski Karakter pozycja to rzecz na najwyższym poziomie. Zaspokaja potrzebę obcowania z inteligentnym, wysmakowanym słowa i elegancką estetyką. Ta recenzja byłaby kompletna już po tym, jak zacytowałabym parę, dowolnie wybranych fragmentów, lecz z  powodu zuchwałej niepewności siebie zrobię coś wprost przeciwnego i nie zacytuję ani jednego wyrażenia.

Klasyk Sontag pełni wielorakie funkcje. Przede wszystkim jest wszechstronną refleksją o fotografii. Amerykanka odpowiada w niej, czym fotografia jest, czemu służy oraz dlaczego w ogóle robimy zdjęcia. Książkę tę można zatem traktować jako formą psychoterapii (po co tak naprawdę robię zdjęcia?) i jako kompendium wiedzy o postaciach i ideach, które ukształtowały tę dziedzinę sztuki. Jest to również rodzaj podręcznika, z którego aspirujący do zostania fotografami mogą czerpać informacje, instrukcje i inspiracje. Przede wszystkim jest to jednak zbiór niezwykle dopracowanych esejów, gdzie w logicznym i spójnym wywodzie równorzędne są i treść, i język.

Choć fotograf ze mnie lichy, któremu dalej niż daleko do profesjonalizmu czy nawet do dobrego warsztatu, doceniam tę książkę, a jej lektura była dla mnie przyjemnością. Pewnie także dlatego że fotografię zestawia Susan Sontag z pisaniem, z filmem i malarstwem, porównując je i wyciągając konsekwentne wnioski.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego czytanie “O fotografii” było interesujące: szkicowana w tle, jakby od niechcenia, wizja rozwoju świata, w którym jednak wiele zmierza do upadku, spustoszenia i ostatecznej katastrofy. Mimo że jest to niejasna iluzja, przez całą lekturę pozostaje na tyle widoczna, że podczas myślenia o tej książce widzi się w wyobraźni szarość i popiół. Pewnie ma to wiele wspólnego z tym, że Sontag porusza sporo tematów związanych z czarno-białymi obrazami, upamiętnianiem bólu i krzywdy, a także z samego sposobu pisania autorki, której zdarzają się – o ulotna konsekwencjo, jednak będzie cytat –  takie wyrażenia jak np. “bystry, dowcipny program rozpaczy”.


Susan Sontag, O fotografii (oryg. On Photography)
przeł. Sławomir Magala
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2009

Advertisements

5 uwag do wpisu “Czerń i biel. O fotografii, Susan Sontag

  1. widziałam – notka K. zmotywowała mnie do zakończenia zbyt przedłużającej się – mimo wszystko – lektury.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s