Stało się zadość

Narastające z kartki na kartkę napięcie, piętrzące się domysły, przecinanie się różnych perspektyw i biblioteka jako miejsce na tyle kluczowe, że wydarzenia, które właśnie tam się rozegrały, zadecydowały o dalszych losach trójki ludzi. „Pokuta” Ian McEwan.

Film na podstawie tej książki oglądałam na tyle dawno – dwa lata upłynęły jak dwa dni, ale przepaść w pamięci wyryły po stokroć głębszą – że mogłam się zadziwiać zachowaniem postaci stworzonych przez McEwana i zmianami w biegu ich losów. Szczęśliwie się złożyło, gdyż główną mocą „Pokuty”, tym, co do niej przykuwa, jest to trwające od pierwszych stron napięcie. Czujesz, że coś złego się wydarzy, ale nie wiesz – bądź w moim przypadku: nie pamiętasz – co.

Siłą numer dwa są bohaterowie „Pokuty”: mieszkańcy angielskiego domu, których emocje, perspektywy, sposoby myślenia pisarz wspaniale opisuje, ze zwinnością przemieszczając się pomiędzy różnymi kątami widzenia. Jest zatem egzaltowana, wrażliwa i nad wiek inteligentna Briony Tallis, marząca o zostaniu pisarką.  Jest jej siostra, Cecilia, która aspirując do miana wybitnej intelektualistki, pozostaje przy zostawiającej ją bez pomysłu na siebie przeciętności. I wreszcie jest Robbie, syn gospodyni państwa Tallisów, studiujący za ich pieniądze i marzący o medycynie. I o Cecilii.

Prostota fabuły kontrastowana jest z detalicznym wnikaniem w myśli Cecilii, Briony i Robbiego. Ich autonomia i dynamika dążą zgodnie w jednym kierunku: do nasyconego emocją zderzenia, któremu – czujemy – najbliżej do eksplozji. Jej okruchy trafiają w niewinny wazon kąpany w fontannie. Zahaczają o bohaterów drugo- i trzecioplanowych, każąc im wybuchać płaczem, cierpieć na migrenę, uciekać z rodzinnej kolacji do lasu czy gwałcić czternastolatkę. Wszystkie te relatywnie niewielkie wybuchy kumulują się, by ostateczne napięcie pękło w trakcie namiętnego spotkania w bibliotece między Cecilią a Robbiem.

Reszta jest tylko rozpaczą. Czekaniem. Zniecierpliwieniem. Złością. Goryczą. Ucieczką od niefrasobliwego niezrozumienia, które zaprzepaściło jedyną szansę na szczęście pary bohaterów.

Decydujące o wszystkim wydarzenia rozgrywają się na pierwszych dwustu stronach. Czytające oczy pędzą przez nie bez zadyszki i niepodatne na rozkojarzenia. Pozostałe części czyta się z rozpędu: napięcie mniejsze, ale już przyzwyczaiłeś się do bohaterów, chcesz wiedzieć, co się z nimi stało. Jest to jednak spadek ciśnienia usprawiedliwiony: oto nadeszły czasy kary, dłużące się i przeklęte, kiedy każdy dzień to tytułowa pokuta.

Banalne zakończenie książki, do którego biegną wszystkie litery, zostaje ostatecznie uratowane przez McEwana sprytnym zabiegiem (wybiegiem?). Nie zdradzę go jednak, gdyż jest tym, co najbardziej podobało mi się w tej skądinąd całkiem dobrej powieści.

Ian McEwan, Pokuta (oryg. Atonement)
przeł. Andrzej Szulc
Wyd. Albatros, Warszawa 2002

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Stało się zadość

  1. Niestety najpierw oglądnęłam film, a dopiero później dowiedziałam się o książce.
    „Niestety”, gdyż zwykle taka kolej rzeczy powoduje u mnie rozczarowanie lekturą.

    Ale mam zamiar wreszcie-nareszcie sięgnąć po prozę McEwana. I strasznie mnie ta „Pokuta” kusi. Po Twojej recenzji jeszcze bardziej.

    Pozdrawiam :)

  2. Film wydaje mi się być lepszy niż książka – ale prawdą jest, że czytałam to tak dawno, że dopiero w trakcie seansu zorientowałam się, znam te postaci, te miejsca, te historie…

  3. Podobał mi się zarówno film, jak i książka. Najpierw obejrzałam adaptację, dużo bardziej dramatyczną i wydaje mi się, że dynamiczną niż pierwowzór, jednak to w książce czuję się znacznie więcej napięcia, zwłaszcza tego spowodowanego czymś wiszącym nad bohaterami – nie wiadomo jeszcze, co się wydarzy, ale już od jednej z pierwszych stron wiadomo, że coś złego się stanie. McEwan ciekawiej sportretował też bohaterów, może w filmie byli sympatyczniejsi, ale w książce bardziej, nie wiem, realni?
    Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s