Czytanie Nabokova to świetna zabawa

Kim jest Laura? Jak może być oryginałem (lub ewentualnie podróbką)? I czyje umieranie jest zabawą? Najwykwintniej wydana książka roku, autorstwa Nabokova, udziela odpowiedzi. Lub nie.

„Oryginał Laury” to książka, której opublikowanie poprzedziła dyskusja, a zatwierdziła kontrowersyjna decyzja syna zmarłego pisarza. Vladimir Nabokov swój rękopis polecił spalić, jednak serca do tego nie miała ani jego żona, ani syn, Dmitri. W dyskusję o tym, czy dzieło należało spalić zgodnie z wolą Nabokova, czy opublikować, włączać się nie chcę. Faktem jednak jest, że zamieszanie wokół książki tworzy wokół niej tajemniczą aurę, emocje wiążące się z przestrzenią zakazaną. Co w niej takiego jest? Co uniknęło spalenia?

Choć rozemocjonowanie to nie ma żadnej w sumie podstawy (jestem w stanie wyobrazić sobie, że spalić można chcieć nie coś zbrodniczo fascynującego, ale również rzecz zwyczajnie niezakończoną), nadaje lekturze tej książki pewien urokliwy posmak. Przynajmniej na początku.

O czym jest? Czym jest? Nie wiem, czy to są właściwe pytania wobec rękopisu. To raczej strzępki historii spisywane na liniowanych kartach bibliotecznych, ponumerowane ręką autora, pokreślone. W posłowiu potwierdzamy nasze podejrzenia, że numeracja mogła później ulegać przetasowaniu, a tym samym kolejność przedstawionych – pełznąc przechodzących, dygresyjnie się wijących, historię w historię wpisujących – wydarzeń mogła nabrać innego znaczenia, innych barw, innych skojarzeń. Ale spróbujmy i tak odpowiedzieć na te pytania.

Jest wiotka żona, o której napisano powieść (kto: były kochanek czy mąż? – kwestia sporna). Funkcjonując w rzeczonej książce pod imieniem Laury, w niej odnajduje opisaną siebie. Jak stwierdza jej znajoma, tkwi tam cała prawda o niej. W tym sensie zatem stanowi to jej oryginał. Jest jeszcze gruby mąż, którego obsesją jest stopniowe umieranie. Sposób, jaki obiera, dla niektórych może być faktycznie zabawą, choć ja nie jestem do niego przekonana.

Mgliście o fabule, bo i mgłą jest sama akcja spowita. Widać, że brak tu jeszcze rozstrzygnięć, że pisarz sam jeszcze nad wieloma kwestiami się zastanawia, a na fiszkach trenuje swoje pomysły. Choć to tylko notatki, jeszcze niegotowe, wymagające rozwinięć, redakcji, doprecyzowań i zdecydowanych decyzji, już w nich czai się to, za co kocha się tego wielkiego pisarza. To tylko notatki, ale za to jakie. Już od pierwszej karty bibliotecznej rozpoczyna się wielka przygoda. Jedno zdanie i już jesteś w środku historii. Nie ma szans, aby nie przeczytać tej historii (jej zarysu) na jednym posiedzeniu.

Te nabrzmiałe emocją zdania, zabawy słowem, domyślna zmysłowość i przepotwarzanie się jednego w następne i następne bez widocznych szwów – na dodatek już na poziomie szkicu – to coś absolutnie bezcennego.

Wszystkie te doznania wzmagają jeszcze zamieszczone na każdej stronie autentyczne rękopisy Nabokova (też swoisty oryginał Laury). Pisał ołówkiem, na ogół czytelnie, skreślał, wymazywał. Bardzo ładnie kreślił zwłaszcza literę „T”. Dzięki ukazaniu fiszek, jeszcze większym szacunkiem obdarza się Leszka Engelkinga, gdyż można porównać szybko i bezpośrednio efekty jego pracy tłumacza z oryginalną wersją w języku angielskim.

Na koniec smutno: szkoda, że nie powstała cała książka. I jeszcze smutniej, na fali tej melancholii, która niestety zaraz przerodzi się w banał: Takich pisarzy jak Nabokov nie będzie więcej. Twórca absolutnie nie do podrobienia, jedyny w swoim rodzaju oryginał.

Vladimir Nabokov, Oryginał Laury. (Umieranie to świetna zabawa) (oryg. The Oryginal of Laura. (Dying is Fun))
Przeł. Leszek Engelking,
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s