„Pod skórą” – przepis na udaną autobiografię

Dawno żadna książka mnie tak nie wciągnęła – i to od pierwszych stron – jak „Pod skórą”, I tom autobiografii Doris Lessing. Pozycja obowiązkowa dla tych, którzy chcą osiągnąć w życiu coś (owo mistyczne coś, z zawieszeniem głosu po słowie), zostać szanowanym i sławnym, a potem to opisać.

Doris Lessing podpowiada, co przyda się do stworzenia samoczytającej się autobiografii:

  1. Barwne życie w ciekawych czasach – produkt podstawowy, bez którego trudno o sukces tego gatunku. Jeśli dzieciństwo w Persji, przeprowadzka do Afryki, np. Rodezji Południowej, dom rodzinny na skraju puszczy brzmią dla Ciebie swojsko, już jesteś na dobrej drodze.
  2. Dystans do siebie. Cechy tej większości (z nas) poskąpiono, dlatego samo posiadanie jej namaszcza niejako do osiągnięcia czegoś większego.  Np. wyhodowania gigantycznego kaktusa czy nosa lub do napisania niesentymentalnej i dalekiej od głaskania samego siebie po głowie autobiografii.
  3. Szczerość. Co ważne jednak: szczerość szlachetna, nienadgryziona fałszywym sileniem się na półintymne zwierzenia, krzywdzące rodzinę i przyjaciół. Lojalność zatem: to słowo nieco zakurzone, ale wciąż nieprzeterminowane.
  4. Prosty, konkretny styl pisania, ale działający na wyobraźnię. Umiejętność tworzenia z historii własnego życia opowieści wiarygodnej, ale barwnej; wciągającej, ale nieprzerysowanej ani w stronę krytycyzmu, ani nadmiernego entuzjazmu (żalenie się też jest niesmaczne).

Oprócz wymienionych składników obowiązkowych, podoba mi się odwaga Lessing w głoszeniu własnych poglądów, zdolność do konsekwentnego trwania w wyborach i nieżałowania raz podjętej decyzji. Poza tym doceniam dostosowany do różnych etapów życia pisarki rytm opowiadanej historii. Dzięki zabiegom, przywodzącym na myśl Prousta, jeden dzień z jej dzieciństwa zajmuje o wiele więcej miejsca niż historia pierwszego małżeństwa. Wszystko w imię obserwacji, że:

“(…) nie sposób oddać słowami różnicy między czasem dziecka a czasem dorosłego ani różnego tempa czasu na różnych etapach w życiu człowieka dorosłego. Rok przeżyty przed trzydziestką bardzo różni się od roku sześćdziesięciolatka”. / s. 153

Czas u Lessing rozciąga się lub stosownie kurczy. Dorosła Lessing galopuje rozpędzona poprzez wydarzenia, nie certoląc się sentymentalnie z opisem poznania pierwszego męża, ich pożycia itd. To nie jest w całości takie ważne – pisze między słowami. Momentami jest równie zdawkowa jak w swoich listach do rodziców, które sprowadzają się do informowania, że „Mamo, Tato, jestem zdrowa, mam nadzieję, że u was wszystko w porządku”. O ile dla rodziców jej lakoniczność mogła być czasem bolesna, o tyle my, śledzący jej losy, oddychamy z ulgą. Nie chcemy znać niektórych szczegółów. Prowadzeni przez sprawną autorkę, czujemy, jak i ona, że to, co pomija, jest zbyt osobiste i tak naprawdę w ogólnej ocenie spraw, wydarzeń, dalszych losów, nie odgrywa (dla nas) żadnej roli.

Ważne są za to kształtujące się – opisywane w obu częściach autobiografii – poglądy, sposób, w jaki się zmieniały i jak te ewolucje wpływały na życie osobiste Lessing. O nie głównie chodzi i o umiejętność przeplatania anegdot i opowieści rodzinnych z dyskusjami politycznymi w taki sposób, aby nie było to nudne nawet dla kogoś, kto najchętniej nie czytałby ani słowa o tym, jak Lessing była komunistką (i o tym, dlaczego potem przestała nią  być). Jajo tkwi w tym, że zachowuje równowagę między przedstawieniem swoich poglądów politycznych z opisem zmieniającego się społeczeństwa i czasów. Jako bystry obserwator odnotowuje najmniejsze drgnienia w różnych dziedzinach i wiernie je odtwarza.

Przy okazji dowiadujemy się, jak Lessing stawała się pisarką, a także kiedy i jak pisała (od samego rana, przed śniadaniem i po, na stojąco, w kuchni), jak były przyjmowane jej pierwsze próby – a to zawsze mnie ciekawi.

“Kiepska książka nie może powiedzieć ci o ludziach, tylko o autorze. Kiepska książka nie wie zbyt wiele o miłości, nienawiści, śmierci i tym podobnych. Kiepska książka może jednak powiedzieć ci niemało o pewnym miejscu i czasie, o historii. Fakty. Zwyczaje. Dobra książka daje jedno i drugie”. / s. 124

Zatem, po prostu, to była dobra książka.

PS Polecam przeczytanie najpierw części 2, „Spacer w cieniu” (kilka cytatów tu), a dopiero później części 1, czyli opisywanej powyżej „Pod skórą”. W myśl zasady: wisieńka z torciku na końcu.


Doris Lessing, Pod skórą. Tom I, autobiografia do roku 1949 (oryg. Under My Skin)
przeł. Anna Gren
Wyd. Świat Książki, Warszawa 2010

Reklamy

2 uwagi do wpisu “„Pod skórą” – przepis na udaną autobiografię

  1. Bardzo mnie tą książką zainteresowałaś. Wprawdzie autorstwa Lessing czytałam tylko „Piąte dziecko”, które zrobiło na mnie duże wrazenie, ale i nie do końca zachęciło do bliższego zapoznania się z autorką, ale myślę, że taka autobiografia może być świetną lekturą pomijając same nawet dzieła pisarza. Wymienione przez Ciebie czynniki zdecydowanie do mnie przemawiają.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s